,
Obserwuj
Polityka

"Polska mogłaby stać się celem ataku atomowego". Były premier ostrzega

3 min. czytania
25.04.2024 13:58
Prezydent Duda twierdzi, że Polska jest gotowa na przejęcie na swoim terytorium amerykańskiej broni jądrowej. - Andrzej Duda, zresztą nie pierwszy raz, zachowuje się w tej sprawie nieodpowiedzialnie. Prezydent nie ma takich konstytucyjnych kompetencji, żeby mówić takie rzeczy bez uzgodnienia z rządem - ocenił w TOK FM Włodzimierz Cimoszewicz.
|
|
fot. Kremlin.ru

Prezydent Andrzej Duda powiedział w wywiadzie dla "Faktu", że gdyby sojusznicy podjęli decyzję o rozlokowaniu w ramach "nuclear sharing" broni jądrowej na terytorium Polski, to jesteśmy na to gotowi. Nie uszło to uwadze Rosji. - Jeżeli w Polsce zostanie rozmieszczona broń nuklearna NATO, to broń ta stanie się dla Rosji jednym z priorytetowych celów - powiedział rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow, cytowany w czwartek przez agencję Reutera za lokalnymi mediami.

Wypowiedź Andrzeja Dudy zdziwiła Donalda Tuska. Szef rządu zadeklarował, że jest gotowy na rozmowy z Dudą w tej sprawie

Po tym, jak głos zabrał Tusk, w rozgrywkę włączył się prezydencki minister. - W sprawach polskiego bezpieczeństwa powinien naśladować i podążać drogą prezydenta Dudy i powinien mówić: Ameryka, Ameryka, Ameryka, a nie Deutschland, Deutschland, Deutschland. Bo Niemcy Polsce bezpieczeństwa nie zapewnią i raczej doradzałbym premierowi Tuskowi, by podążał drogą prezydenta Dudy - powiedział Marcin Mastalerek w rozmowie z "Faktem".

Decyduję o amputacjach, a na medycynie się nie znaję. 'Nikt nie może mnie skontrolować'

- Ta wypowiedź jest głupa i nieodpowiedzialna - ocenił w "Poranku Radia TOK FM" Włodzimierz Cimoszewicz. Gość Karoliny Lewickiej dodał, że dyskusja wokół programu "nuclear sharing" i ewentualnego udziału w nim Polski to bardzo poważny problem. - Tylko, że ja nie znam stanowiska polskiego rządu, bo to on o tym decyduje. Andrzej Duda, zresztą nie pierwszy raz, zachowuje się w tej sprawie nieodpowiedzialnie. Prezydent nie ma takich konstytucyjnych kompetencji, żeby mówić takie rzeczy bez uzgodnienia z rządem - wskazał były premier i minister spraw zagranicznych.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Polska może stać się celem"

Cimoszewicz przypomniał też, na czym polega program "nuclear sharing", który dotyczy w zasadzie tylko broni jądrowej Stanów Zjednoczonych. Były premier zwracał uwagę, że jeśli takowa pojawi się na terytorium jakiegoś państwa, to nadal jej użycie pozostaje tylko i wyłącznie w dyspozycji prezydenta USA. - Także Polska nie mogłaby nią kogoś straszyć, jak robi to choćby Korea Północna - przestrzegał gość TOK FM.

Putin straszy bronią atomową, ale to jest groźniejsze. Ekspertka wskazała, o co chodzi

Zdaniem byłego premiera pojawienie się broni atomowej w Polsce nie zwiększy naszego bezpieczeństwa. - A może je osłabić. W ten sposób państwo, na którego terenie jest broń, staje się celem uderzenia atomowego, które ma ją zniszczyć. Dlatego byłbym ostrożny w tym temacie, a zresztą sami Amerykanie się do tego nie palą - podsumował Włodzimierz Cimoszewicz.

Prezydent poinformował w czwartek, że zaprosił premiera Donalda Tuska na 1 maja. Rozmowa ma dotyczyć m.in. Nuclear Sharing. - Mam nadzieję na dobre spotkanie - powiedział Andrzej Duda.

"Nuclear sharing". Czym jest program dotyczący broni jądrowej?

Nuclear sharing to program NATO, będący elementem polityki Sojuszu w zakresie odstraszania jądrowego. Umożliwia on udostępnienie głowic jądrowych państwom członkowskim nieposiadającym własnej broni jądrowej. Od listopada 2009 r. w ramach nuclear sharing amerykańska broń jądrowa znajduje się na terenie Belgii, Niemiec, Włoch, Holandii i Turcji.

Exposé Sikorskiego. 'Ujawnił pewną informację, która nie była dostępna'

27 maja 1997 roku w Paryżu NATO oraz Federacja Rosyjska podpisały Akt Stanowiący o Wzajemnych Stosunkach, Współpracy i Bezpieczeństwie. W dokumencie m.in. Sojusz Północnoatlantycki zobowiązał się do nierozmieszczania na stałe dodatkowych znaczących sił bojowych na terytorium państw członkowskich, a Rosja zobowiązała się do powściągliwości w rozmieszczaniu sił konwencjonalnych w Europie.