"Nigdy jeszcze nie było tylu ataków". Wicepremier ujawnia, kto za tym stoi
- Nie będzie przesadą stwierdzenie, że mamy do czynienia z wojną w cyberprzestrzeni - powiedział na antenie TOK FM Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji, pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa i wiceszef Nowej Lewicy.
Gość audycji "Poranek Radia TOK FM" tłumaczył, że ataki dotyczą głównie infrastruktury krytycznej, jak energetyka, kanalizacja czy bankowość. Niedawny atak na Polską Agencję Prasową dotyczy z kolei pionu administracyjnego. Gawkowski mówił, że coraz częściej na celownik trafiają instytucje z różnych sektorów, których "uszkodzenie" może spowodować chaos albo szerzenie dezinformacji.
- Różnego rodzaju incydentów, gdzie interweniowaliśmy, było ponad 2 tys., natomiast cyberataków na Polskę było 350. Miesiąc do miesiąca i rok do roku, liczba takich zdarzeń rośnie, natomiast statystyki ostatnich, przedwyborczych tygodni są porażające. W całym 2022 r. było około 40 tys. incydentów. Rok później było już 80 tys., ataków. Natomiast porównując pierwsze dwa kwartały bieżącego roku, to było ich więcej o 100 proc. więcej w porównaniu analogicznym z 2023 rokiem - wyjaśnił.
Posłuchaj całej audycji
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Minister Gawkowski: Mamy do czynienia z wojną w cyberprzestrzeni
Gość Karoliny Lewickiej przekonywał, że Polska w obronie swojej cyberprzestrzeni jest skuteczna, natomiast incydenty, które mimo wszystko przedostaną się, są naprawdę pojedyncze.
- Jesteśmy bardzo zdeterminowani do pracy na rzecz bezpieczeństwa, trzy instytucje CERT pracują non-stop, a elementy wsparcia prewencyjnego funkcjonują bardzo dobrze. Nasze działania są niemal każdego dnia koordynowane między NASK, ABW oraz MON, aczkolwiek działania w cyberprzestrzeni są na tyle dynamiczne, że nie zawsze uda się zapobiec każdemu incydentowi. Najważniejsze elementy, np. energetyka, są ściśle pilnowane i zabezpieczone - przekonywał.
Zatrzymując się na przykładzie elektrowni, Karolina Lewicka dopytywała, w jaki sposób wrogie siły mogą ją wykorzystać do osłabienia naszego kraju.
- Mogą np. uzyskać nieautoryzowany dostęp do systemów sterowania przemysłowego i doprowadzić do tego, że wyłączą nam prąd. Takie ataki służą zakłóceniu ciągłości procesów aparatury, wykonującej np. pomiary energetyczne, co może doprowadzić do krytycznej sytuacji, gdzie kilkadziesiąt bądź kilkaset tysięcy ludzi zostaje bez prądu.
- Mamy do czynienia z działaniami hybrydowymi oraz zimną wojną z Rosją w cyberprzestrzeni, która coraz częściej podejmuje działania destabilizacyjne. Widać to w całej Europie, szczególnie w okresie przedwyborczym. Według statystyk Europejskiej Agencji Cyberbezpieczeństwa Polska jest na pierwszej linii frontu, jeżeli chodzi o ataki. Dwa tygodnie temu odbyłem spotkanie z moimi europejskimi odpowiednikami i okazało się, że jesteśmy krajem frontowym, którzy przyjmuje najwięcej ataków. Po nas są państwa bałtyckie, a dopiero potem kraje Europy Zachodniej - powiedział Gawkowski. I dodał, że często nie zdajemy sobie sprawy, że przed naszymi elektrowniami stoją czołgi z rosyjskimi flagami, tyle że są niewidzialne - Sytuacja jest o tyle wyjątkowa, że nigdy jeszcze w historii nie mieliśmy do czynienia z tak intensywnymi atakami - zaznaczył.
Gawkowski: Samorządy podatne na cyberataki
Prowadząca "Poranek" dopytała także o nowy projekt, czyli "Polską Tarczę", która ma chronić nasz kraj przed cyberatakami. Według zapowiedzi rządzących projekt ma kosztować 3 miliardy złotych.
- Po pierwsze to "Tarcza" już działa, a za te pieniądze, które już wydajemy, będziemy ją doposażać. Identyfikujemy, gdzie w naszych strukturach znajdują się słabe punkty i działamy, aby je wzmacniać. Dzisiaj najbardziej podatne na ataki są instytucje samorządowe, dlatego budujemy tam nowe infrastruktury sieciowe oraz inwestujemy w audyty i szkolenia kompetencji i higieny cyfrowej. Tam pracują tysiące ludzi, którzy są odpowiedzialni za różne sfery, ale np. nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństw. Muszą wiedzieć, że dając dziecku służbowy telefon, na który potem zostanie ściągnięta gra, która ma zaszyte jakieś złośliwe oprogramowanie, to może, chociażby wyprowadzać loginy czy hasła - tłumaczył. Gość TOK FM dodał, że to nie wynika oczywiście ze złej woli, ale z niewiedzy, ponieważ takiej potrzeby prewencji oraz intensywności ataków wcześniej nie było. Gawkowski został także zapytany, jak Polska przygotowuje się na zbliżającą się wyborczą niedzielę, z perspektywy cyberbezpieczeństwa.
- Mieliśmy niedawno spotkanie z koordynatorem służb, ministrem spraw wewnętrznych, panem Tomaszem Siemoniakiem, gdzie rozmawialiśmy o kształcie struktury krajowego biura wyborczego. KBW było sprawdzane zarówno przez ABW jak i NASK i ich struktury są bardzo dobrze zabezpieczone. Jeszcze wcześniej mieliśmy spotkanie z przedstawicielami służb bezpieczeństwa. Na podstawie ostatniego raportu na najbliższe dni i godziny uważam, że jesteśmy w dobrym miejscu - przekonywał Gawkowski. Wicepremier zaapelował także do mediów. Zwrócił uwagę, że małe i lokalne portale czy serwisy mogą być podatne na wzmożoną dezinformację, bądź przerywanie ciszy wyborczej. - Tak również wrogie siły próbują wpływać na naszą infrastrukturę - podsumował.