Sojusz z nimi to za dużo nawet dla części Konfederacji. "Nie wiem, co odbiło tym europosłom"
Konfederacja podzieliła się w Parlamencie Europejskim. Troje eurodeputowanych - Stanisław Tyszka, Marcin Sypniewski i Ewa Zajączkowska-Hernik - przystąpili do nowo utworzonej przez Alternatywę dla Niemiec (AfD) frakcji. To Europa Suwerennych Narodów, której wiceprzewodniczącym został Tyszka.
Z kolei Anna Bryłka i Tomasz Buczek negocjują dołączenie do frakcji Viktora Orbana. Szóstym europosłem Konfederacji jest Grzegorz Braun, który - jak wynika z nieoficjalnych informacji - nie prowadzi żadnych rozmów. Frakcje PE mają nie chcieć, aby znalazł się w ich szeregach.
"Naprawdę nie wiem, co odbiło tym europosłom Konfederacji"
Sam podział w Konfederacji nie dziwi Wojciecha Szackiego z Polityki Insight, bo - jak mówił - Konfederacja nie jest bytem jednolitym i są tam różne partie w środku. Rozmówcę Dominiki Wielowieyskiej szokuje jednak współpraca części polityków tego ugrupowania z AfD.
- To partia, z którą inne partie prawicowe nie chcą współpracować z powodów higienicznych. Niektórzy kandydaci AfD mówili pozytywnie o hitlerowskich zbrodniarzach. Współpraca z tą partią jest kompromitująca dla każdego europosła, a dla europosłów z Polski szczególnie. I naprawdę nie wiem, co odbiło tym europosłom Konfederacji, którzy tam poszli - oburzał się w "Poranku Radia TOK FM" komentator.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zwłaszcza że sam Stanisław Tyszka w 2017 roku w mediach społecznościowych pisał: 'Politycy AfD są dumni z niemieckich żołnierzy II wojny, współpracują z E.Steinbach, popierają w pełni Rosję. AfD jest zatem niebezpiecznie antypolskie'.
- Jest to sytuacja zadziwiająca. Jeśli jeden człowiek mówił, że coś jest złem, a potem do tego zła przystępuje, to brzmi to po prostu absurdalnie. Stanisław Tyszka i tak w istocie niewiele będzie znaczył. Nie sądzę, żeby AfD miało jakąś wielką siłę przebicia w Parlamencie Europejskim - skomentował dziennikarz "Newsweeka" Jacek Gądek.
Samo rozpierzchnięcie się europosłów Konfederacji nie jest zaś zaskakujące także dla Gądka. - Bo jeśli porozmawiać z ludźmi z Konfederacji, to oni mówią o sobie wzajemnie bardzo złe rzeczy. I np. o frakcji Grzegorza Brauna mówi się, że to jest "rak nieoperowalny" na ciele Konfederacji. I tak mówią jego koledzy z partii. Sławomir Mentzen mówi zaś o Grzegorzu Braunie Grigorij - z rosyjska. Bo doskonale wie, że jego koalicjant to ruska onuca - relacjonował dziennikarz.
Kobiety przegrały z poglądami posłów PSL-u. Głosowanie ws. aborcji zatrzęsie koalicją rządową?
- Więc ta formacja to jest po prostu zbieranina ludzi, którym jest trochę po drodze, ale się bardzo różnią. A ta droga to jest po prostu droga do Sejmu i do Parlamentu Europejskiego - podsumował Gądek.