Romanowski zatrzymany, w PiS oburzenie. "Są ostatni do komentowania"
W piątek Sejm zgodził się na uchylenie immunitetu posłowi Suwerennej Polski Marcinowi Romanowskiemu, a już w poniedziałek do akcji wkroczyło ABW. Funkcjonariusze zatrzymali Romanowskiego na wniosek Prokuratury Krajowej. Poseł i były wiceminister sprawiedliwości ma odpowiedzieć za nieprawidłowości w związku z wydatkowaniem pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości.
Romanowski ma usłyszeć aż 11 zarzutów. Teraz decyzję o ewentualnym aresztowaniu posła podejmie sąd.
Po zatrzymaniu Romanowskiego w sieci aż zawrzało.
W obronie posła stanęli jego koledzy z prawicy. Mateusz Morawiecki pisał w mediach społecznościowych, że zatrzymanie to 'działanie czysto polityczne, które zasługuje na pogardę'. A poseł PiS Sebastian Kaleta nazwał zatrzymanie "czystą pokazówką" i stwierdził, że Romanowski zapowiedział, że sam zgłosi się przed oblicze prokuratora.
Romanowski zatrzymany. Łoboda: PiS nie powinien zabierać głosu
W ocenie posłanki KO Doroty Łobody w sprawie zatrzymania Romanowskiego PiS powinno milczeć. - Akurat oni nie powinni w ogóle zabierać głosu w tej sprawie. Nie odbyło się to ani o szóstej rano, ani w piżamie. Nie było siłowego wyciągania z domu przy płaczących dzieciach i żonach, a tak ABW działało za PiS - komentowała gościni "Wywiadu politycznego".
Łoboda dodała, że "jest to element przywracania sprawiedliwości społecznej".
- Osoby, które nadużywały władzy, na których ciążą poważne zarzuty, muszą za to odpowiedzieć. Inaczej nigdy nie wyjdziemy z pętli bardzo niskiego zaufania do instytucji państwa, a ono i tak nigdy nie było świetne. Natomiast po rządach PiS nie ma go wcale - podkreślała rozmówczyni Karoliny Lewickiej.
'PiS gra głupa', czyli nowa taktyka partii Kaczyńskiego. Czy ktoś to kupuje?
Gościni TOK FM dodała także, że o winie zadecyduje sąd. - Od tego właśnie są sądy, by stwierdzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa, czy nie - skwitowała Łoboda.
Marcin Romanowski miał dopuścić się, zdaniem prokuratury, sprzeniewierzenia 110 milionów złotych. Były wiceminister sprawiedliwości jest czwartą osobą zatrzymaną w związku z aferą w Funduszu Sprawiedliwości.