,
Obserwuj
Polityka

Spory problem Tuska. "To wystarczy, żeby szala przechyliła się na stronę PiS"

AKD
4 min. czytania
30.08.2024 06:32
Podczas czwartej edycji Campusu Polska Przyszłości Donald Tusk postanowił przeprosić młodych wyborców za niezrealizowane punkty programu. - Słowo "przepraszam" na pewno nie wystarczy - przewiduje dr Tomasz Markiewka.
|
|
fot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl

- Chcę wam powiedzieć rzecz, która jest dla mnie przykra, ale jest faktem, którego nie ominiemy. W polskim Sejmie nie ma większości na rzecz takiego prawa do legalnej aborcji, o jakim tu mówiliśmy i na jakie się tutaj między innymi z wami umawialiśmy. Po prostu nie ma większości. Do następnych wyborów większości w tym parlamencie dla legalnej aborcji, w pełnym tego słowa znaczeniu, nie będzie. Nie ma się co oszukiwać. Będziemy stawali na głowie, żeby ulżyć doli tym wszystkim, którzy czują się, i słusznie, dyskryminowani w Polsce, ale na razie będą to metody połowiczne. Przepraszam, w tej chwili na tyle mnie stać - mówił.

Rok temu, również na Campusie, Tusk deklarował, że jest za prawami kobiet, "w tym w tak kontrowersyjnej sprawie jak aborcja do 12. tygodnia".

Czy można stwierdzić już teraz, że Tusk zawiódł młodych wyborców? - Słowo "przepraszam" na pewno nie wystarczy - mówi nam dr Tomasz Markiewka, filozof, publicysta, tłumacz.

- Realizacja programu to jedno. Natomiast wyborcy, a już zwłaszcza ci młodsi, lubią widzieć, że politycy się starają, że im zależy. W sprawie związków partnerskich i aborcji tego starania nie widać. Zamiast tego mamy do czynienia z poczuciem ogólnego defetyzmu w tych kwestiach. A dla ludzi bardziej irytujący może być brak widoczności starań o zmianę prawa niż faktyczny brak tej zmiany - stwierdził Markiewka.

Młodzi wyborcy odejdą od Platformy?

Czy w takim razie Platformie grozi odpływ młodych wyborców? Markiewka zaznacza, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, by wieszczyć co wydarzy się podczas następnych wyborów parlamentarnych, jednak już teraz można spodziewać się niepokojących tendencji. - Sumując wiedzę z badań, które już mamy, wiemy na pewno trzy rzeczy: po pierwsze to, że młodzi wyborcy poszli gromadnie na ostatnie wybory do parlamentu. Po drugie, że duża część z nich głosowała na partie koalicyjne: Platformę, Trzecią Drogę i Lewicę. A po trzecie, mamy sondaże pokazujące, że związki partnerskie i aborcja są sprawami dla młodych bardzo ważnymi. Jak dodamy do siebie te trzy elementy, to wydaje się logiczne, że brak realizacji akurat tych postulatów może być dla obecnego rządu problemem - tłumaczy Markiewka.

Dodaje też, że młodzi nie odpłyną przez to do PiS. - Może część mężczyzn wybierze Konfederację. Ale prawdziwym kłopotem może być to, że młodzi podczas następnych wyborów po prostu zostaną w domu. To wystarczy, żeby szala przechyliła się na stronę Prawa i Sprawiedliwości, które ma bardzo zmobilizowany elektorat. Za chwilę może się okazać, że Platforma Obywatelska wyhodowała sobie całe pokolenie młodych wyborców - takich od 18. do 40. nawet roku życia - dla których jedynym wspomnieniem z obecnej kadencji rządów koalicyjnych będzie niezrealizowanie ważnych dla tej grupy wyborców obietnic - przewiduje.

Krótka pamięć wyborców

Nie tylko aborcja i związki partnerskie - kolejną kwestią, która dla młodych może okazać się rozczarowująca, to mieszkalnictwo. - Młodzi szczególnie odczuwają ten kryzys. W tej sprawie dzieje się jeszcze mniej niż w kwestii zmiany prawa aborcyjnego czy związków partnerskich. Jak na razie na stole leży jeden projekt, czyli kredyt zero procent, który nie przekonuje nawet koalicjantów Tuska, nie mówiąc o ekspertach. Nie spodziewam się, że ten problem zostanie rozwiązany w ciągu najbliższych trzech lat. Ba, rząd go pewnie nawet nie zacznie rozwiązywać. I tu znowu pojawia się wspomniany przeze mnie problem, czyli brak determinacji rządu. W polityce bardziej czasem chodzi o percepcję działań rządu niż to, co politycy faktycznie robią. Niekiedy robią mało, ale sprawiają wrażenie, że o coś walczą, i to się często wyborcom podoba. Aktualnie nie widać działań w sprawach ważnych dla młodych ludzi. Widoczna jest za to determinacja w rozliczeniu PiS. Jednak czy to wystarczy, żeby utrzymać młodych wyborców? Pamięć polityczna ludzi jest krótka i gdy za parę lat do wyborów pójdą 18- czy 20-latkowie, może się okazać, że wcale nie kojarzą, dlaczego ten PiS był taki okropny - mówi publicysta.

Sorry, nie da się

Jego zdaniem wciąż jednak Tusk ma szansę na to, aby znowu przekonać do siebie młodych. - Powinien pokazać sprawczość i determinację. Gdyby np. publicznie zaczął sugerować, że koalicja jest zagrożona w wyniku hamujących działań PSL, być może przekonałoby to młodych wyborców, że on bierze te sprawy na poważnie - zaznaczył Markiewka.

- Nie twierdzę, że powinien zerwać koalicję, ale powinien przynajmniej stwarzać wrażenie, że bierze pod uwagę taką opcję. Donald Tusk jest obecnie najpotężniejszą postacią w rządzie i być może nawet w polskiej polityce ogółem, dlatego dla wielu młodych ludzi może być kompletnie niezrozumiała jego bezradność, rozkładanie rąk i mówienie "sorry, nie da się". Ich nie interesują techniczne kwestie i podział głosów w kolacji - oni chcą widzieć, że polityk, któremu zaufali, realizuje swoje obietnice - podsumował.

Posłuchaj: