,
Obserwuj
Polityka

Czarnecki i jego kilometrówki. "Trochę to żenujące, a trochę śmieszne"

Anna Siek
3 min. czytania
10.09.2024 08:18
Ryszard Czarnecki powtarza, że winę za nadużycia związane z wyłudzaniem kilometrówek ponoszą jego współpracownicy. - Linia obrony, jaką wybrał polityk PiS, jest niemądra, naiwna oraz niehonorowa - komentował w TOK FM prof. Grzegorz Makowski.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Ryszard Czarnecki powtarza, że jest niewinny. Były europoseł winę za nadużycia dotyczące wyłudzonych z Parlamentu Europejskiego kilometrówek zrzuca na współpracowników . Sprawa nie jest nowa, ale dzięki poniedziałkowej publikacji 'Gazety Wyborczej' ponownie nabrała rozgłosu. Dziennikarze 'GW' ustalili, że "składając sfałszowane wnioski o zwrot kosztów podróży, europoseł PiS wpisał lipne dane 18 pojazdów: 14 samochodów, dwóch motorowerów, motocykla i ciągnika siodłowego". Do artykułu dodano infografikę, z której wynika, że "222 966 km. 'przejechał' Ryszard Czarnecki na trasach między Jasłem a Warszawą, Brukselą i Strasburgiem".

Zdaniem dziennikarza TOK FM Adama Ozgi sprawa Czarneckiego jest "trochę żenująca, trochę śmieszna". Bo - jako europoseł - polityk nie mógł narzekać na zarobki.

- Oprócz tego, że jest to żenujące i śmieszne, to jest to trochę straszne. Bo w ostatnich wyborach pan Czarnecki zebrał sporo głosów - 60 tys. Aż tylu wyborców, mimo ciągnącej się od lat afery, zdecydowało się oddać na niego głos. Dla mnie to o tyle straszne, że jest to wskaźnik demoralizacji pewnej grupy wyborców - ocenił w programie "TOK 360" prof. Grzegorz Makowski.

Podróże Czarneckiego. I niemądre tłumaczenia

Adiunkt w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym SGH i ekspert Forum Idei Fundacji Batorego uważa, że "linia obrony, jaką wybrał polityk PiS, jest niemądra, naiwna oraz niehonorowa, bo oskarża swoich asystentów".

- Niemądrość wynika z tego, że nawet jeśli asystenci byliby winni, to ja się pytam, gdzie on miał oczy? Przecież to on zarządza biurem i ludzi dobiera. To jest - moim zdaniem - bardzo niewiarygodne, co pan Czarnecki mówi. To paradoksalne, bo skoro oddał pieniądze, to jednak poczuwał się do winy, przyznał się poniekąd do tego, że nie miał kontroli nad tym, co się działo w biurze - zaznaczył gość TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Czarneckiemu grozi do 15 lat więzienia. Jak ocenił prof. Makowski, po prawomocnym skazaniu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika trzeba realnie brać w Polsce pod uwagę scenariusz, że także politycy mogą trafiać do więzienia. Choć nadal są to jednostkowe przypadki.

- Zwrócę uwagę na to, że ta sprawa nie toczyła się przez ostatnie lata. Prokuratura pod politycznym nadzorem pana Zbigniewa Ziobry robiła wszystko, żeby tej sprawy nie wyjaśnić. A teraz PiS - łącznie z panem Kaczyńskim - opowiada banialuki, że nie mogą się doczekać, kiedy pan Czarnecki oczyści się przed sądem. To trzeba było mu wcześniej dać na to możliwość! A znajdowało się milion powodów, żeby ta sprawa nie doszła do etapu sądowego - przypomniał ekspert z SGH i Forum Idei Fundacji Batorego.