"Otoczenie prezydenta może ukrywać informacje o Macierewiczu". Jest pierwszy raport o wpływach Rosji
W środę odbyła się konferencja komisji do spraw badania rosyjskich wpływów. Podsumowując jej działania po pierwszych 4,5 miesiącach pracy, jej przewodniczący generał Jarosława Stróżyk w dużej mierze koncentrował się na destrukcji wcześniej istniejących struktur, rozmaitych zaniechaniach i marnowaniu funduszy, które miały miejsce podczas rządów PiS. - W raporcie pojawiły się następujące zagadnienia: zdrada dyplomatyczna, finansowanie przez Polskę rosyjskich wpływów w USA, niszczenie potencjału polskich służb specjalnych, zaniechanie przygotowań rządu RP do skutków agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r - powiedział. Stwierdził także, że komisja jak dotąd wykonała około 20 proc. pracy.
Dziwne wydatki w USA
Stróżyk jako przykładowe tematy zainteresowania komisji podał kwestię programu Karkonosze, z którego Polska wycofała się w efekcie działań Antoniego Macierewicza, co mocno osłabiło nasz potencjał lotniczy. Tym samym zapowiedziano zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Obok tego mówił o braku reakcji rządu na informacje o zbliżającym się ataku Rosji na Ukrainę, dziwnych wydatkach na terenie USA, kiedy polskie rządowe środki trafiały do firm powiązanych z Rosją czy o niszczeniu potencjału polskich służb kontrwywiadowczych.
- W analizowanym okresie 20 lat doszło do niszczenia polskich służb specjalnych, w dużej mierze kontrwywiadu - ocenił szef komisji ds. badania wpływów rosyjskich gen. Jarosław Stróżyk, prezentując raport z jej prac. Wskazał m.in. na likwidację delegatur ABW, także likwidację zbioru zastrzeżonego IPN. - W okresie tych 20 analizowanych lat (2004-2024), ale i wcześniej, doszło do kilku znaczących zdarzeń, które w sposób szczególny wpływały negatywnie na potencjał polskich służb specjalnych, kontrwywiadowczych i wywiadowczych - oświadczył gen. Stróżyk, wskazując, jak mówił, na mechanizmy niszczenia polskich służb specjalnych. - W dużej mierze kontrwywiadu, ale oczywiście zawsze jest to połączone również ze służbami wywiadowczymi - podkreślił.
Fałszywe oskarżenia
Gen. Stróżyk wymienił przy tym wprowadzenie w 2016 r. przepisów pozbawiających m.in. funkcjonariuszy służb specjalnych (także innych służb mundurowych) 'uprawnień do zaopatrzenia emerytalnego przewidzianego dla służb mundurowych w przypadku, jeśli pełnili chociaż jeden dzień służbę w organach PRL'. Szef SKW wskazał także na tryb przeprowadzenia likwidacji w 2017 r. zbioru zastrzeżonego IPN.
Ponadto wskazał na 'formułowanie fałszywych oskarżeń z art. 130 kodeksu karnego, mówiącym o szpiegostwie, wobec byłych wysokich funkcjonariuszy służb, w tym szefów służb wojskowych, kontrwywiadowczych'. - Kolejnym elementem są zmiany strukturalne w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w tym likwidacja 10 z 15 delegatur terenowych - dodał. Gen. Stróżyk zauważył m.in., że proces likwidacji tych delegatur został przeprowadzony w rekordowo krótkim czasie - trwał od 29 czerwca do 1 października 2017 r. W efekcie - jak zaznaczył - doszło do ubytków kadrowych od 24 do nawet 50 proc.
Kto ukrywa dokumenty?
Szef komisji powiedział, że od początku celem komisji jest też 'stworzenie mechanizmów w państwie do badania wpływów, w każdym organie państwowym'. - Chcemy, aby takie komórki powstawały na poziomie rządowym, samorządowym, biznesowym' - zaznaczył. - Mogę obecnie zaprezentować przypadki bardzo pozytywnej współpracy z ministerstwami, instytucjami, podmiotami gospodarczymi, spółkami Skarbu Państwa. Niektóre podmioty dzięki pytaniom komisji rozpoczęły badania pewnych procesów - powiedział o dotychczasowej pracy komisji.
Zastrzegł jednak, że był 'jeden smutny element'. - Stwierdziłbym nawet, że pewne dokumenty są ukrywane. W lipcu br. w czasie służbowego spotkania zostałem zachęcony przez bardzo wysokiego szczebla urzędnika z otoczenia prezydenta o skierowanie pisma z komisji do prezydenta, ponieważ, tu cytuję: 'Pan prezydent chętnie podzieli się informacjami o zaniechaniach modernizacyjnych w MON przez ministra Antoniego Macierewicza'. Z przykrością stwierdzam, że pomimo pisma z komisji otrzymaliśmy negatywną odpowiedź, że takich informacji nie ma - mówił gen. Stróżyk.
- Zatem uprawniona może być teza, że otoczenia prezydenta, bo przecież nie podejrzewam samego prezydenta, ukrywa przed komisją informacje dotyczące działań ministra obrony narodowej w latach 2015-2018 - powiedział gen. Stróżyk. Jednocześnie zapowiedział, że chciałby obiecać, że w najkrótszym możliwym czasie, najprawdopodobniej jeszcze w listopadzie, przedstawi wraz z członkami komisji jawny raport na temat dezinformacji.
Setki pytań
Komisja ds. badania wpływów rosyjskich została powołana w maju tego roku. Z informacji przekazanych PAP przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, że do tej pory odbyło się 38 spotkań komisji oraz powołanych przez nią zespołów problemowych. Pierwszy raport z jej prac w środę przedstawia jej szef gen. Jarosław Stróżyk.
Na konferencji w KPRM gen. Stróżyk podkreślił, że dotychczasowa praca komisji związana była z 'analizą tysięcy stron', skierowaniem do ministerstw i innych instytucji 'kilkuset pytań' oraz czytaniem prawie dwóch tysięcy odpowiedzi. - Z oczywistych względów analiza części z tych dokumentów wciąż trwa - powiedział.
Stróżyk podkreślił przy tym, że komisja nie jest służbą specjalną ani nie odtajnia dokumentów. - Na początku zgodziliśmy się też, że nie zamierzamy przyczyniać się do dalszej polaryzacji społeczeństwa - oświadczył.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>