Ziobrę będą "nieść czy wlec" przed komisję? "Będzie z przytupem, z orkiestrą"
Sejm w czwartek wyraził zgodę na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie Zbigniewa Ziobry na posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa. Ten po głosowaniu powiedział dziennikarzom, że ostatnio zmagał się z 'trochę groźniejszym przeciwnikiem' niż komisja ds. Pegasusa. - Nazywała się Kostucha (...), więc każda inna (przeszkoda) nie wydaje mi się wielkim wyzwaniem. Jeżeli ktoś myśli, że mnie zastraszy doprowadzeniem albo aresztem czy tego typu bajerami, no to się myli - dodał był minister.
W oceniła w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz nie był to "mały powrót". - Zbigniew Ziobro błysnął retoryką, formą, zdrowiem i przede wszystkim błysnął chęcią boju. Szedł do boju w pierwszym szeregu przez całe swoje przemówienie. Pozazdrościć formy - mówiła politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zwróciła przy tym uwagę, że Zbigniew Ziobro 'powiedział, co uznaje, czego nie uznaje'. - Notabene tonem, w którym pobrzmiewało: Oto ja, który wiem, jak powinno być i w życiu nie pozwolę, żeby było inaczej. Poza figurę te zapewnienia - dodała w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
"Czekamy na ciąg dalszy spektaklu"
- A rządzący w kontekście tych ostatnich wydarzeń są "miękiszonami"? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- To zależy, czy wytrzymają ciśnienie. Bo przecież doprowadzono do tego, że w tej podzielonej Rzeczpospolitej - dwie Polski przecież mamy w tej chwili - czekamy na ciąg dalszy tego spektaklu. Przyznam się, że też się na tym łapię - odpowiedziała. Ekspertka wskazała przy tym, że pytania się mnożą: I co dalej? Jak się zachowa Zbigniew Ziobro? Czy będzie go trzeba nieść, czy wlec, czy przyjdzie sam? Jakie okrzyki będą wznoszone? Kto będzie mu towarzyszył? - Bo na pewno będzie to wszystko z przytupem, z kolegami, z orkiestrą. Dlatego czekamy na ciąg dalszy, zajmując miejsca wygodne na widowni tego spektaklu i ciesząc się, że nie trzeba jeszcze płacić za bilety. Chociaż tak naprawdę to płacimy wszyscy, bo niepowaga naszego kraju, która tak wyłazi wszystkim szwami, nie przekłada się na dobre relacje Polski na arenie międzynarodowej - oceniła dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Ziobro "zachowuje się jak przedszkolak"
Gościni TOK FM zwróciła też uwagę, że Zbigniew Ziobro grozi, a to sędziom, a to politykom, że wróci do władzy. - U nas w przedszkolu to tak było, że jak ktoś dostał w ucho od kogoś z kolegów, to mówił: 'przyjdzie mój brat, to zobaczysz, on cię naleje'. Pan Ziobro w tej chwili zachowuje się jak właśnie taki przedszkolak, który krzyczy "wszystkich was naleję, wszystkim wam pokażę, a potem jeszcze przyjdzie tatuś i zobaczycie, a potem jeszcze przyjdzie brat i zobaczycie" - podkreśliła. Jak dodała, to "żenujące". - Płacimy za to wszyscy i nie widać końca - dopowiedziała dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.
Burza pod dywanem
Ekspertka odniosła się także do opublikowanego w mediach raportu o przeszłości 'obywatelskiego' kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego. Autorzy wskazywali na powiązania prezesa IPN ze środowiskiem przestępczym i neonazistowskim.
- Coś się zadziało pod dywanem. Jak się przyjrzeć temu raportowi, co to nie wiadomo, kto go napisał i kto za to zapłacił - a na pewno takie rzeczy nie dzieją się gratis - jest burza pod dywanem - skomentowała.
Jak wskazała, jeśliby zapytać, kto na tym traci, a kto zyskuje, to można by szukać bardzo blisko PiS. - A nawet pana prezesa Kaczyńskiego, który być może o tym nie wie, ale gdzieś tutaj być może kręcą się autorzy - wskazywała politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Same okrzyki, że to wszystko nieprawda, co jest tam napisane, nie wystarczą. To już wiemy. Teraz trzeba więc tak grać, żeby jak najmniej się do kandydata przylepiło - oceniła także. Zwróciła przy tym uwagę, że "nie po raz pierwszy pytamy, czym się zajmują służby specjalne". - Jest ich kilka i naprawdę duże pieniądze kosztują. Zostaje więc wielkie pytanie, dlaczego działają tak dziwacznie - skwitowała w TOK FM.