Proces o pomoc w aborcji od nowa. "Wracamy do pierwszych ośmiu lat władzy Tuska"
- Sąd apelacyjny uchylił wyrok i przekazał sprawę Justyny Wydrzyńskiej do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji;
- Natalia Broniarczyk z 'Aborcyjnego Dream Teamu' oceniła, że 'wracamy mentalnie do 2013 roku i pierwszych ośmiu lat władzy Donald Tuska, buty i ignorancji wobec ludzi';
- Tymczasem z raportu Aborcji Bez Granic za 2024 rok wynika, że w ubiegłym roku, ze wsparciem inicjatywy, odbyło się 47 tysięcy aborcji. 'Politycy obiecują, a my dowozimy' - skomentowała.
W sądzie apelacyjnym zapadł wyrok w sprawie aktywistki Justyny Wydrzyńskiej. Ten uchylił zaskarżone orzeczenie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi I instancji. W uzasadnieniu podkreślono że główną przesłanką było to, że "sąd I instancji był nienależycie obsadzony".
Aktywistka w marcu 2023 roku została skazana na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności -przez wykonywanie nieodpłatnej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie.
- Zauważamy rzeczywiście, że środowisko prawnicze cieszy się z tego wyroku i rozumiemy to, bo to rzeczywiście sukces zmiany ku praworządności. Warto jednak zauważyć, że on się odbywa ludzkim kosztem, w tym tych, którzy muszą kolejny raz stanąć przed sądem - skomentowała w TOK FM Natalia Broniarczyk z 'Aborcyjnego Dream Teamu'.
Zastrzegła przy tym jednocześnie, że "tej sprawy w ogóle nie powinno być, bo nie było przestępstwa". Po drugie, jak przypomniała, w Sejmie leżą ustawy, które miały tę sytuację zmienić.
- Brakuje jednak woli politycznej. Wręcz jest już decyzja, żeby się tymi tematami nie zajmować przed wyborami prezydenckimi, co jest dla nas bardzo rozczarowujące - zastrzegła. Podkreśliła też, że - jej zdaniem - decyzja liderów partyjnych jest "zgapiana na ślepo, bezrefleksyjnie, ze strategii Demokratów ze Stanów Zjednoczonych". - Obserwujemy dziś trumpizację polskiej polityki - podkreśliła Natalia Broniarczyk.
Wracamy mentalnie do 2013 roku
W ocenie gościni TOK FM, informacja o wyroku pokazała też, że "codzienne problemy przegrywają z polityką". Podkreśliła w tym kontekście, że "sprawa już nie jest o Justynie, a o sądach, o politykach, o praworządności i o rozliczeniach z PiS".
- Mam też takie takie wrażenie, że wracamy mentalnie do 2013 roku i pierwszych ośmiu lat władzy Donald Tuska, buty i ignorancji wobec ludzi, choć społeczeństwo się zmieniło. My już nie jesteśmy cichymi wyznawczyniami, które czekają, aż się cokolwiek wydarzy i zawsze lepsze to niż tamto. Jesteśmy bardziej świadomym społeczeństwem, chętnym do zmian - podkreśliła w rozmowie z Anną Piekutowską.
Dlatego też, jak przekonywała, w tej sytuacji lepiej, żeby obecna władza "nie brała się" za aborcję. - Jeżeli tak się będzie zabierać za aborcją jak za edukację zdrowotną, to wolę tej ustawy w ogóle nie widzieć i wolę, żeby ona nie przechodziła. To będzie tylko rozwiązanie pozorne. Po to, żeby ogłosić sukces polityczny, ale w naszym życiu, zdrowiu i bezpieczeństwie nie zmieni to nic - zastrzegła też.
Politycy obiecują, a my dowozimy
Z raportu Aborcji Bez Granic za 2024 rok wynika, że w ubiegłym roku, ze wsparciem inicjatywy, odbyło się 47 tysięcy aborcji. Wskazano w nim także, że każdego dnia 130 osób korzysta z tabletek aborcyjnych, właśnie ze wsparciem Aborcji Bez Granic.
- Politycy obiecują, a my dowozimy. Robimy to w bardzo nieprzyjaznych warunkach prawnych, w których nie mamy wsparcia ze strony państwa. Za to są procesy i przesłuchania policyjne - skwitowała w TOK FM Natalia Broniarczyk.