Alkomat obowiązkowy w Sejmie? Poseł PSL ma problem. "Poziom przedszkola"
- Marek Sawicki stwierdził, że posłowie nie powinni pełnić swoich funkcji po spożyciu alkoholu, ale zauważył, że to też "ludzie", którzy mogą mieć swoje problemy i choroby;
- Zgodził się, że posłowie powinni ponosić konsekwencje za takie zachowanie, ale podkreślił, że nie ma idealnego prawa, które wyeliminowałoby ludzkie ułomności.
W lutym do problemów z alkoholem przyznał się poseł Ryszard Wilk z Konfederacji. Napisał, że „przegrywa z chorobą alkoholową" zapowiedział poddanie się terapii. Po tej sytuacji Marszałek Sejmu Szymon Hołownia zlecił Kancelarii Sejmu przygotowanie rozwiązań, które pozwolą badać posłów alkomatem.
Mnie pijanych posłów?
- Dużo się zmieniło od lat 90. XX wieku, wówczas politycy, posłowie, ministrowie pili dużo więcej gorzały, niż w tej chwili. Obecnie jest to rzadkością - powiedział w rozmowie z reporterem Radia TOK FM Marek Sawicki, wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PSL-Trzecia Droga.
Dodał, że obecnie nadużywanie alkoholu jest także "napiętnowane przez środowiska polityczne" tych polityków. - Teraz to jest niebo, a ziemia - podkreślił w rozmowie z Wawrzyńcem Zakrzewskim, Sawicki.
Sawicki pytany, czy posłowie, którzy nadużyli alkoholu, powinni ponieść konsekwencje, skoro jest to ich miejsce pracy, powiedział, że "posłowie nie powinni pełnić swoich funkcji w Sejmie po pijaku". - Posłowie to ludzie i tak samo jak ci, którzy nas wybierają, mamy swoje ułomności, swoje grzechy, choroby, poziomy stresu. Jedni są bardziej, drudzy mniej wytrzymali - dodał.
Zaznaczył, że Marszałek Sejmu powinien na posłów, którzy "przemieszczają się pod wpływem alkohol na terenie Sejmu", nałożyć kary finansowe, tak jak ma to miejsce gdy zostaną np. wykluczeni z obrad.
Badanie alkomatem posłów
Krytycznie ocenił pomysł badania alkomatem posłów i posłanek. - Sprowadzamy to do poziomu przedszkola. Tu są dorośli ludzie obdarzeni publicznym zaufaniem, jeśli je naruszają, to media powinny o tym informować - podkreślił poseł. Zapewnił, że obecnie osoby nadużywające alkohol są eliminowane ze "środowisk politycznych". - Nie ma takiej możliwości, nie ma takiego prawa, które pozwoliłoby wyeliminować każdą ludzką ułomność - zaznaczył Sawicki.
Ocenił, że zlikwidowanie dostępu do alkoholu na terenie Sejmu nic nie zmieni. - Na ulicy Wiejskiej (znajdują się przy niej budynki Sejmu, Senatu i hotel poselski - przyp. red.) są trzy sklepy z alkoholem i mogę tu panu przynieść całą baterię alkoholu i zaprosić na biesiadę. Kwestia dostępności nie ma tu nic do rzeczy. Ona ma wpływ na powszechne spożycie alkoholu - powiedział w rozmowie z reporterem Radia TOK FM.
Sawicki jeszcze raz podkreślił, że politycy piją mniej niż kiedyś, ale "w społeczeństwie mamy sytuację odwrotną". - I nad tym się zastanówmy, jak generalnie oddziaływać na polskie społeczeństwo, żeby wzmocnić trzeźwość ludzi - zakończył.
Posłuchaj podcastu!