Tusk pochwalił się sondażem, w którym traci władzę. "Po wyborach to oni będą pukać do serca premiera"
- Według ostatnich sondaży Koalicja Obywatelska zajęłaby pierwsze miejsce w wyborach parlamentarnych, ale zabrakłoby jej koalicjantów do rządzenia;
- 'Strona demokratyczno-liberalna słabnie, a wzmacnia się pisowsko-konfederacka. Jarosław Kaczyński będzie w stanie zawrzeć sojusz chociażby z diabłem, żeby tylko odsunąć Donalda Tuska od władzy' - oceniała w podcaście "Dzieje się" dziennikarka TOK FM Karolina Lewicka;
- 'Po wyborach prezydenckich sojusz Polski 2050 i PSL zwłaszcza w tej formie koalicyjnej jest raczej nie do utrzymania' - komentował w audycji Wojciech Szacki z Polityki Insight.
"Prawie 8 punktów przewagi. Kocham Was" - napisał premier Donald Tusk na platformie X, komentując wyniki sondażu partyjnego, w którym Koalicja Obywatelska zajmuje pierwsze miejsce.
Z niedawnego sondażu pracowni Opinia24 opublikowanego przez TVN24 wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbywały się teraz, to KO może liczyć na 34,8 procent poparcia. To o 7,8 punktu procentowego więcej niż Prawo i Sprawiedliwość, które znalazłoby się na drugim miejscu z 27 proc. poparcia. Trzecie miejsce zajęłaby Konfederacja z 18,5 proc. Według tego sondażu do Sejmu nie weszłaby koalicyjna Trzecia Droga, którą poparło 7,1 proc. badanych. W takiej samej sytuacji byłaby Nowa Lewica (4,6 proc.) i Partia Razem (2,4 proc.).
Te wyniki oznaczają, że Tusk nie miałby koalicjantów do stworzenia rządzącej większości. W przeliczeniu na mandaty oznaczałoby, że rządzić mogłoby PiS w koalicji z Konfederacją.
'Strona demokratyczno-liberalna słabnie'
- Pytanie, co jest celem. Czy przegonić PiS, czy utrzymać się u władzy - powiedziała w najnowszym odcinku podcastu "Dzieje się" Karolina Lewicka, przypominając, że jeszcze na początku roku sondaże dawały pierwsze miejsce Prawu i Sprawiedliwości. Jeżeli to drugie, to - jak zaznaczyła - "ten sondaż jest bardzo niepokojący" dla rządzącej koalicji.
- Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że na jego podstawie trudno wyciągać dzisiaj daleko idące wnioski, ale niekorzystną tendencję dla koalicji 15 października można zaobserwować. Widzimy, że Trzecia Droga i Nowa Lewica słabną, że ich kandydaci w wyborach prezydenckich notują kiepskie wyniki - wskazywała dziennikarka TOK FM. Jej zdaniem, jeżeli nic się nie zmieni na lepsze dla Szymona Hołowni i wybory zakończą się dla niego słabym wynikiem, "to z pewnością Trzecia Droga się rozpadnie". Dodała, że "być może Koalicja Obywatelska będzie miała pokusę, żeby zjeść Polskę 2050, jak kiedyś Nowoczesną".
To, że żadne ugrupowanie nie zdobyłoby samodzielnej większości, pokazuje również najnowszy sondaż United Surveys dla Wirtualnej Polski. Według niego, choć KO znalazłaby się na czele, to Donaldowi Tuskowi zabrakłoby koalicjantów do rządzenia. Trzecia Droga i Nowa Lewica również znalazłyby się pod progiem wyborczym.
Jak komentowała Lewicka, "strona demokratyczno-liberalna słabnie, a wzmacnia się pisowsko-konfederacka". - Jarosław Kaczyński będzie w stanie zawrzeć sojusz choćby z diabłem, żeby tylko odsunąć Donalda Tuska od władzy - dodała.
- Wybory prezydenckie w dużym stopniu wpływają na to, co Polacy myślą o partiach. Jeśli po stronie koalicyjnej są stosunkowo słabi kandydaci, którzy w dodatku mają jeszcze konkurenta w postaci Adriana Zandberga, to część wyborców przechodzi na stronę Trzaskowskiego, a część prawdopodobnie w ogóle na stronę Koalicji Obywatelskiej - mówił w podcaście "Dzieje się" z kolei Wojciech Szacki z Polityki Insight.
Jedna lista w wyborach za dwa lata? 'Pojawia się refleksja'
Dziennikarka TOK FM relacjonowała, że - jak wynika z jej rozmów z politykami różnych ugrupowań - "pojawia się już refleksja na temat tego, w jakim układzie będą szli do wyborów parlamentarnych w 2027 roku". - Z jednej strony słyszę, że chyba konieczna będzie jedna lista i po słabych wynikach Szymona Hołowni czy Magdaleny Biejat, PSL i Nowa Lewica będą pukać do serca Donalda Tuska - powiedziała. Politycy Platformy Obywatelskiej - opisywała - mówią natomiast, "że im bardzo zależy na tym, aby Nowa Lewica i Partia Razem znowu połączyły siły i startowały z jednej listy".
Zdaniem Szackiego, po wyborach prezydenckich sojusz Polski 2050 i PSL "zwłaszcza w tej formie koalicyjnej jest raczej nie do utrzymania". Rozłam Nowej Lewicy i Razem - jak uważa natomiast - "jest krótkotrwały i te formacje zrozumieją, że nie może być dwóch maleńkich lewic, tylko jedna większa".
Posłuchaj: