,
Obserwuj
Polityka

Nowa komisja tylko do rozliczeń z PiS? "Nie zrobię grubej kreski"

2 min. czytania
08.04.2025 11:51
- Będziemy przyglądać się temu, jak to możliwe, że skala tych ataków, instrumentarium represji, były tak duże - mówiła w TOK FM Sylwia Gregorczyk-Abram, która stoi na czele komisji badającej nadużycia władzy za rządów Zjednoczonej Prawicy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Ruszają prace komisji, która będzie zajmować się badaniem nadużyć władzy wobec obywateli, do których dochodziło w czasach rządów PiS-u. Jak zapowiedział min. Adam Bodnar, raport końcowy powstanie do końca marca 2026 roku. Wcześniej mamy poznać trzy raporty cząstkowe;
  • "To nie jest komisja, która będzie wzywała świadków. (...) Ma skupić się na badaniach mechanizmów represji w wielu dziedzinach" - wyjaśniała w TOK FM Sylwia Gregorczyk-Abram, przewodnicząca komisji.
  • Adwokatka zapewniała, że "nie zrobi grubej kreski" między sytuacją na granicy polsko-białoruskiej w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości i tym, co dzieje się obecnie.

 

Komisja do spraw wyjaśnienia mechanizmów represji poprzedniej władzy wobec społeczeństwa obywatelskiego rozpoczęła prace w poniedziałek 7 kwietnia . Ma zajmować się metodami działań policji, prokuratury, sądów, służb specjalnych oraz mediów publicznych, jakie stosowano w latach 2015-2023. - To nie jest komisja, która będzie wzywała świadków, funkcjonariuszy publicznych. Ona nie ma uprawnień śledczych, ma skupić się na badaniach mechanizmów represji w wielu dziedzinach - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram, która jest przewodniczącą komisji.

Jak zapowiedziała, komisja będzie "przyglądać się temu, jak to możliwe, że skala tych ataków, instrumentarium represji, były tak duże". Adwokatka, która należy do grona założycieli Inicjatywy Wolne Sądy, dodała, że celem komisji będzie też "rozpisanie protokołu ochronnego", aby takie działania, jakie były podejmowane za rządów Zjednoczonej Prawicy były w przyszłości "co najmniej bardzo utrudnione, jeśli nie niemożliwe".

"Formalny zakres komisji kończy się na 2023 roku"

11-osobowy zespół będzie zajmować się nadużyciami władzy wobec aktywistów społecznych, w tym tych działających na granicy polsko-białoruskiej. Prowadzący audycję Jan Wróbel zwrócił uwagę, że te osoby nadal skarżą się na działania władzy .

Czy nowa komisja będzie przyglądać się temu, co obecnie dzieje się przy granicy z Białorusią? - Formalny zakres komisji kończy się na 2023 roku. Co nie oznacza, że komisja - mając wypowiedzi, dowody i dokumentację, nie będzie próbowała jakoś tego zaakcentować w raporcie - mówiła Gregorczyk-Abram, podkreślając, że chodzi o to, by nie tworzyć wrażenia, iż to, co interesuje komisję, "urywa się na 2023".

'Przemocowy ping-pong' na granicy polsko-białoruskiej. 'Bez żadnych świadków'

- Słyszę te głosy, nie jestem na nie odporna. Sama wielokrotnie w przeszłości stawałam na granicy, więc dla mnie to jest oczywiste, że nie zrobię jakiejś grubej kreski. To jest komisja ekspercko-obywatelska, która dostała taki zakres działalności. Ma określony okres, który ma zbadać. Nie jest komisją, do której można przychodzić z każdym naruszeniem (prawa) - powiedziała gościni TOK FM.