,
Obserwuj
Polityka

"Skandal 35-lecia". Miliardy strat na fuzji Orlenu z Lotosem

4 min. czytania
15.04.2025 18:16
Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że fuzja PKN Orlen i Grupy Lotos nie miała solidnego uzasadnienia ekonomicznego, wybrane aktywa sprzedano po zaniżonej o 5 mld zł cenie, stworzono też ryzyko dla bezpieczeństwa paliwowego. NIK wytknęła także wydanie ponad 250 mln zł na doradców. - Nazywam tę transakcję skandalem 35-lecia - powiedział w TOK FM były wicepremier i były minister gospodarki Janusz Steinhoff.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Sprzedaż części aktywów Lotosu i Orlenu nastąpiła po cenie o 5 mld zł niższej od ich wartości rynkowej - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli;
  • W wyniku fuzji Skarb Państwa stracił wpływ na około 20 procent rynku produktów rafineryjnych, co stanowiło ryzyko dla rynku paliwowego - przekazał prezes NIK Marian Banaś;
  • Za usługi doradców przy fuzji zapłacono ponad 250 mln zł - podano w raporcie.

 

Prezes NIK Marian Banaś podczas prezentacji wyników kontroli oświadczył we wtorek, że zdaniem Izby "połączenie od początku nie miało solidnego uzasadnienia ekonomicznego". Według NIK kluczową nieprawidłowością stwierdzoną w kontroli jest sprzedaż wybranych aktywów Grupy Lotos i Orlenu, co było warunkiem zgody Komisji Europejskiej, o 5 mld zł poniżej wartości ich wyceny. Aby nadać całej transakcji pozory opłacalności Orlen uwzględniał przyszłe prognozy synergii na 10 mld zł, co wprowadzało w błąd opinię publiczną i akcjonariuszy - stwierdził Banaś.

Według NIK proces połączenia, przy uwzględnieniu środków zaradczych KE "zrodził istotne ryzyko dla bezpieczeństwa paliwowego w sektorze naftowym". Izba wskazała, że pomimo podpisania z Saudi Aramco dwóch memorandów - w sprawie współpracy przy projektach petrochemicznych oraz w obszarze badań, nie zmaterializowały się żadne wynikające z nich korzyści.

Izba przypomniała, że Aramco otrzymało prawo do dysponowania 50 proc. produktów wytworzonych w rafinerii w Gdańsku. W ocenie NIK oznacza to, że podmioty z udziałem Skarbu Państwa straciły możliwość dysponowania produktami przetworzenia ok. 5 mln ton ropy naftowej rocznie, czyli Skarb Państwa stracił wpływ na ok. 20 proc. rynku produktów rafineryjnych wytwarzanych w Polsce. Stwarza to ryzyko niepokrycia krajowego zapotrzebowania na te produkty, jeśli Aramco podjęłoby decyzję sprzedaży produktów, do których ma prawo, na rynkach zagranicznych - stwierdziła Izba.

Przerażające kulisy sprzedaży Lotosu przez Orlen. 'Kwota zastraszająca'

Kolejnym zastrzeżeniem były koszty doradców. Według NIK na opinie, wyceny i analizy sporządzone na potrzeby fuzji wydano 252,8 mln zł, z czego Orlen 199,1 mln zł, a Grupa Lotos 53,7 mln zł. Tymczasem, jak zauważyła Izba, gdyby skorzystano z usług wsparcia prawnego Prokuratorii Generalnej RP na warunkach korzystniejszych od kancelarii działających na rynku komercyjnym, można było poczynić oszczędności w tym obszarze.

 

"Skandal 35-lecia"

 

- Ja nazywam tę transakcję skandalem 35-lecia. To największy skandal III Rzeczpospolitej - komentował w TOK FM Janusz Steinhoff, były wicepremier i były minister gospodarki. 

Jak mówił, "do Komisji Europejskiej, która wymusiła środki zaradcze, nie można mieć żadnych pretensji". -  Inaczej mówiąc powiedziała: jeżeli chcecie popełnić hara-kiri czy odmrozić sobie uszy, to wasza sprawa. Natomiast nigdy z punktu widzenia zarówno bezpieczeństwa energetycznego, konkurencji na naszym rynku, taka decyzja nie powinna była powstać - powiedział. 

- Bardzo ubolewam, że w tak brzemiennej w skutki sprawie dla polskiej gospodarki, finansów i Skarbu Państwa, nie podjęto decyzji o powołaniu komisji śledczej - przyznał gość audycji "A teraz na poważnie". 

Zapytany, czy decydentom w sprawie fuzji grozi odpowiedzialność karna, odpowiedział: "Jako człowiek uczestniczący w procesie transformacji polskiej gospodarki po 90. roku ja nie wierzę w sprawność polskiego wymiaru sprawiedliwości. Uważam, że to nasza największa wpadka w całym procesie transformacji". - Dyskusja o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości powinna być najważniejszym momentem polskiej polityki w tej chwili - dodał Steinhoff.

 

Fuzja Orlenu z Lotosem

 

Proces połączenia ówczesnego PKN Orlen z Grupą Lotos ruszył w lutym 2018 r., kiedy koncern podpisał ze Skarbem Państwa list intencyjny ws. potencjalnego zakupu co najmniej 53 proc. akcji Grupy Lotos. W czerwcu 2019 r. do KE trafił wniosek o zgodę na koncentrację, w lipcu 2020 r. Komisja przedstawiła swoje warunki. Przewidywały sprzedaż 30 proc. udziałów w Rafinerii w Gdańsku zewnętrznemu podmiotowi, sprzedaż spółki Lotos Biopaliwa, dziewięciu terminali paliw - pięciu należących do Grupy Lotos i czterech Orlenu, zwolnieni pojemności magazynowych Lotosu i Orlenu w wybranych terminalach, inwestycje w terminalu w Szczecinie i jego sprzedaż, sprzedaż co najmniej 389 stacji paliw sieci Lotosu, sprzedaż udziału Lotosu Lotos w Lotos Air BP, dezinwestycję lub długoterminową dzierżawę aktywów asfaltowych Grupy Lotos. Udziały w rafinerii kupiło Saudi Aramco, stacje Lotosu - węgierski MOL, a logistykę - Unimot.

NIK uderzy w finale kampanii w Nawrockiego? 'Mamy do czynienia z poważnymi nieprawidłowościami'

W czerwcu 2022 r. KE zaakceptowała nabywców, w lipcu rząd i walne zgromadzenia obu spółek zgodziły się na połączenie, które ostatecznie zarejestrowano 1 sierpnia 2022 r.

W lutym 2024 r. NIK opublikowała raport, zgodnie z którym kontrolerzy Izby na podstawie dokumentów m.in. w Ministerstwie Aktywów Państwowych oraz resorcie klimatu i środowiska, ustalili, że zaniżenie ceny Lotosu było na kwotę około 5 mld. Wtedy kontrolerzy NIK-u nie zostali wpuszczeni do Orlenu przez poprzednie władze spółki, żeby dokonać weryfikacji ustaleń z firmowymi dokumentami.