,
Obserwuj
Polityka

"Nie ogarnął TikToka". To dlatego młodzi nie zagłosowali na Trzaskowskiego

3 min. czytania
09.06.2025 20:14
- Kilku polityków PO zapytałem, czy wiedzą co to jest trend na TikToku. Oni tego nie wiedzą. I to jest wyjaśnienie, dlaczego tak wyglądała kampania Rafała Trzaskowskiego - mówił w TOK FM Tomasz Lisiecki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, politolog, ekspert ds. strategii PR i zarządzania informacją w kryzysie.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Do porażki kandydata KO w wyborach prezydenckich przyczyniła się zbyt mała obecność w mediach społecznościowych - podkreślił politolog z UAM Tomasz Lisiecki;
  • "Politycy PO nie wiedzą, co to jest trend na TikToku. I to jest wyjaśnienie, dlaczego tak wyglądała kampania Rafała Trzaskowskiego" - powiedział ekspert w TOK FM;
  • Jego zdaniem błędy w polityce informacyjnej rządu widać też po wyborach.

Wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki, zdobywając 50,89 procent głosów. Na Rafała Trzaskowskiego zagłosowało 49,11 proc. wyborców - wynika z oficjalnych danych PKW. Tomasz Lisiecki, politolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, wskazywał w "Poranku Radia TOK FM", że jednym z błędów kampanii kandydata KO było nieumiejętne wykorzystanie potencjału mediów społecznościowych.

Jego zdaniem "sztab wyborczy Rafała Trzaskowskiego nie ogarnął mediów społecznościowych, a przede wszystkim TikToka". Podkreślił, że z tej aplikacji nie korzystają "wyłącznie nastolatkowie i oglądają tam głupoty". - To jest narzędzie, z którego tygodniowo korzysta przynajmniej 10 milionów Polaków w różnym wieku, także powyżej 55. roku życia, czyli też wyborcy Koalicji Obywatelskiej - mówił gość Macieja Kluczki. Zaznaczył, że dla nich "nie ma tam żadnego przekazu".

- Ja kilku polityków PO zapytałem, czy wiedzą co to jest trend na TikToku. Oni tego nie wiedzą. I to jest wyjaśnienie, dlaczego tak wyglądała kampania Rafała Trzaskowskiego i dlaczego młodzi ludzie nie zagłosowali na niego w takim stopniu, który mógłby przechylić szalę zwycięstwa - powiedział Lisiecki.

Zabrakło przekazu dla młodych

- Z jakiegoś powodu młodzi ludzie w sondażach odpowiadali, że mogą głosować na Adriana Zandberga albo na Sławomira Mentzena - wskazał. Podkreślił, że "to absolutnie nielogiczne", ale ci kandydaci w pierwszej turze dostarczali takich treści, które przekonywały do siebie młodych wyborców. - Młody człowiek jest taki, że stwierdzi, że ten kandydat po prostu jest fajny - dodał.

Kto odpowie za 'cuda nad urnami'? 'Nie możemy sobie pozwolić'

W ubiegłym tygodniu marszałek Sejmu Szymon Hołownia przekazał, że powołany zostanie rzecznik rządu. Od zmiany władzy w 2023 roku w rządzie nie ma takiej funkcji. - Rządowi brakuje rzecznika prasowego, ale oprócz tego brakuje całkiem sporej grupy ludzi, którzy będą potrafili rozmawiać z ludźmi w mediach społecznościowych - komentował politolog.

'Festiwal wzajemnych rozliczeń, brak spójnego przekazu'

W ocenie specjalisty problemy i błędy w komunikacji rządu z obywatelami i swoimi wyborcami pokazał także cały tydzień po drugiej turze wyborów.

- Jeśli "zwykli" ludzie mogą sobie pozwolić na to, co jest normalne po porażce, czyli nerwy i pretensje, to politycy raczej nie powinni. Bo efektem tego będzie taka sytuacja jak dzisiaj, czyli przekonanie wyborców Rafała Trzaskowskiego, że ponieśli porażkę, że są słabi, że nie mają na nic szansy - wyjaśniał Tomasz Lisiecki.

'Gnijący' rząd Donalda Tuska. 'Należy z tego wyciągnąć wnioski'

Jak stwierdził, "od polityków Koalicji 15 października wyborcy po ogłoszeniu negatywnych dla nich wyników wyborów powinni usłyszeć komunikat o tym, że odnieśli sukces, dlatego że ta różnica (między liczbą głosów) jest bardzo mała, że rząd pracuje dla nich i będzie realizował ich postulaty". - Nic takiego się nie stało. Najpierw mieliśmy festiwal wzajemnych rozliczeń, brak spójnego przekazu i przede wszystkim narzekania, a potem pojawiła się historia o tym, że może będzie rekonstrukcja rządu - wskazywał specjalista.