Co się dzieje u Hołowni? "Im dłużej trwa układanie się na stołkach, tym gorzej dla rządu i Tuska"
- Rekonstrukcja rządu przesunięta;
- Jak oceniła w TOK FM Dominika Długosz, 'im dłużej trwa układanie się na stołkach, tym gorzej dla rządu Donalda Tuska i samego Donalda Tuska';
- Dziennikarka "Newsweeka" za największy błąd Szymona Hołowni uznała jednak, ten, który ma u siebie w partii. 'Nie wie, kto jest z nim, a kto przeciw w jego własnym zapleczu' - dodała.
Współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty poinformował, że na wniosek marszałka Sejmu Szymona Hołowni rekonstrukcja rządu zostaje przesunięta o tydzień, na 22 lipca. Dodał, że lider Polski 2050 motywował to koniecznością uporządkowania spraw związanych ze swoją partią - po nocnym spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim w prywatnym mieszkaniu Adama Bielana. Według nieoficjalnych doniesień, marszałek Sejmu miał rozmawiać z politykami PiS m.in. o obaleniu rządu Tuska i powołaniu rządu technicznego. Sam Hołownia w poniedziałek dementował takie doniesienia. - Nie toczymy żadnych rozmów w sprawie nowej koalicji - przekonywał. Dodawał, że od nikogo nie otrzymał propozycji objęcia funkcji premiera lub pozostania na stanowisku marszałka Sejmu.
- To nie jest dobrze, że ten serial nadal trwa. Tym bardziej, że nikogo to specjalnie nie obchodzi. Wyborcy nie chcą wiedzieć, kto zajmie jakie stanowisko, kto usiądzie na jakim stołku i jak będzie wyglądało dane ministerstwo, tylko co ten rząd zrobi. A im dłużej trwa układanie się na stołkach, tym gorzej dla rządu Donalda Tuska i samego Donalda Tuska - skomentowała w TOK FM Dominika Długosz z "Newsweeka".
Przyznała przy tym, że Szymon Hołownia jest w tej chwili w "bardzo ciężkiej" sytuacji, nie tylko dlatego, że jego partnerzy koalicyjni mu nie ufają i uważają, że zrobił "skrajną głupotę, idąc na kolację do Adama Bielana". - Nikt nie mówi mu: "Nie rozmawiaj z opozycją", bo różni politycy, np. Piotr Zgorzelski z Polskiego Stronnictwa Ludowego rozmawiają z politykami Prawa i Sprawiedliwości i ustalają różne rzeczy. Ale wiadomo, że jak Adam Bielan zaprasza na kolację, to chodzi o polityczne deale - dopowiedziała w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Za największy problem Szymona Hołowni, uznała jeden ten, który ma u siebie w partii, bo nie wie, kto jest z nim, a kto przeciw w jego własnym zapleczu. Przypomniała w tym kontekście informacje o zawieszeniu Tomasza Zimocha czy np. odejściu Izabeli Bodnar.
- Wyobraźmy sobie, co będzie, jeżeli Szymon Hołowia będzie walczył jak lew o wiceministra, który za trzy tygodnie powie: "Sorry, ale przestało mi się podobać. Wychodzę, będę teraz niezależnym posłem", a potem może skończyć w PiS. To byłaby totalna porażka Hołowni. On musi wiedzieć, ile tak naprawdę ma szabel. Bo z różnych wyliczeń wynika, że połowa klubu chciałaby już znaleźć sobie miejsce w bardziej stabilnej partii, z większymi perspektywami na przyszłość. A jest różnica, czy walczysz jako gość, który ma 32 szable, czy jako gość, który ma ich 16 - podkreśliła.
"Jak chciał coś pokazać Tuskowi, to trzeba było grać na ostro"
W ocenie gościni "Wywiadu politycznego" wszyscy podejrzewają, że Szymon Hołownia rozmawiał jednak o rządzie z Prawem i Sprawiedliwością, a "nie o przyczynach upadku i RP". - Wszyscy też podejrzewają, że chciał sobie załatwić premiera technicznego albo pozostanie na stanowisku Marszałka Sejmu. - Dlatego teraz czekają na głosowanie w tej sprawie, żeby się dowiedzieć, co zrobi PiS. Przecież rękami PiS-u może się wybronić, jeśli zagłosowałaby też cała Polska 2050. Do tego jeszcze jeszcze drobny deal z Konfederacją; dałby radę - dopowiedziała Dominika Długosz.
Wskazała też, że gdyby Szymon Hołownia był doświadczonym politykiem, zapewne mógłby tę sytuację wykorzystać. - Mógłby np. powiedzieć Donaldowi Tuskowi: "Donald, popatrz, mamy inne możliwości, musisz z nami negocjować, jak z poważnymi ludźmi". Innymi słowy: jak chciał coś pokazać Tuskowi, to trzeba było grać na ostro, a nie pohukiwać na nas, potem się obrażać, potem mówić, że nic się nie stało, a na końcu przepraszać. To wszystko świadczy o tym, że Hołownia jeszcze nie jest doświadczonym politykiem i nie wiem, czy kiedykolwiek będzie miał szansę nim zostać - skwitowała w TOK FM.
'Kto się PiS-u tyka, ten znika'. To koniec Hołowni w polityce?