,
Obserwuj
Polityka

Polityczna gra wokół wystawy "Nasi chłopcy". "To jest po prostu obrzydliwe"

Anna Siek
3 min. czytania
16.07.2025 19:35
Jeśli ktoś myśli, że milcząc, cokolwiek zyska, to jest w ciężkim błędzie - mówił w TOK FM prof. Cezary Obracht-Prondzyński, komentując milczenie większość pomorskich parlamentarzystów PO w sprawie politycznych ataków, jakie wybuchły wokół wystawy "Nasi chłopcy".
|
|
fot. Źródło: Wojciech Stróżyk/REPORTER

 

  • Polityczna awantura dookoła wystawy w Muzeum Gdańska. Ekspozycja "Nasi chłopcy" ma przybliżyć bolesny temat  wcielania mieszkańców Pomorza Gdańskiego do armii III Rzeszy;
  • Prezydent Andrzej Duda skrytykował wystawę, pisząc o 'relatywizowaniu historii'. Według Mariusza Błaszczaka mamy do czynienia z 'realizacją niemieckiej narracji'. Z kolei wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz napisał, że 'nasi chłopcy, żołnierze i cywile, Polacy, bronili Ojczyzny przed nazistowskimi Niemcami do ostatniej kropli krwi';
  • 'Bolesne jest to, że jesteśmy w komentarzach - i to nie anonimowych trolli - przedstawiani w sposób drastyczny. Padają sformułowania, w których jest powiedziane, że mam się wynosić za Odrę' - tak o fali krytyki i nienawiści, jaka towarzyszy gdańskiej wystawie, mówił w TOK FM prof. Cezary Obracht-Prondzyński;
  • Rozmówca Karoliny Lewickiej zwrócił też uwagę na to, jak niewiele osób z grona lokalnych parlamentarzystów koalicji rządowej zabrało głos w sprawie wystawy. 

 

Nie tylko politycy prawej strony wzięli na cel otwartą 12 lipca w Muzeum Gdańska wystawę "Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy". Ekspozycja zajmuje się tematem przyczyn, przebiegu i konsekwencji masowej rekrutacji przez III Rzeszę w regionie, ale także wymazania zjawiska z pamięci po 1945 roku. W sprawie wystawy szybko zaczęli wypowiadać się politycy. Do krytyków należą m.in. prezydent Duda i wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. 

Jak ocenił w TOK FM prof. Cezary Obracht-Prondzyński, skandalem jest to, że podniosły się głosy polityków, według których Gdańska wystawa "Nasi chłopcy" to skandal. Rozmówca Karoliny Lewickiej przypomniał w jak trudnej sytuacji znaleźli się - wraz z wybuchem II wojny światowej - mieszkańcy Wolnego Miasta Gdańska oraz Pomorza, którzy identyfikowali się z polskością. Za odmowę służby wojskowej groziła - przypomnijmy - kara śmierci.

Afera o wystawę 'Nasi chłopcy'. Polak mógł odmówić wcielenia do Wehrmachtu? 'Wtedy pod ścianą'

Kierownik zakładu antropologii społecznej w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Gdańskiego przyznał w "Wywiadzie politycznym", że ostre komentarze i atak związany z wystawą bolesny - nie tylko dla niego - temat. - Bolesne jest to, że jesteśmy w komentarzach - i to nie anonimowych trolli - przedstawiani w sposób drastyczny. Padają sformułowania, w których jest powiedziane, że mam się wynosić za Odrę - mówił. Zwrócił też uwagę na post, jaki w mediach społecznościowych zamieściło Muzeum Powstania Warszawskiego. 

- Muzeum wypuszcza zdjęcie z dwójką młodych chłopaków i mówi, że to są "nasi chłopcy". To jest po prostu obrzydliwe, bo my moglibyśmy pokazać mnóstwo zdjęć, pokazując naszych chłopców: pozbawionych rodziców, zmuszonych do tego, żeby robić w czasie wojny rzeczy, których nie chcieliby robić - komentował. 

"Nasi chłopcy" w centrum politycznej awantury

Prof. Obracht-Prondzyński zwrócił też uwagę na zachowanie lokalnych polityków wobec ataku na gdańską wystawę. Mówił, że wśród parlamentarzystów PO z Pomorza są m.in. osoby o kaszubskich korzeniach, ale  na ich profilach w mediach społecznościowych nic o wystawie nie ma, milczą.  - Proszę mi wierzyć, że właściwie poza jednym wyjątkiem, gdzie dwójka senatorów zareagowała, to reszta nie ma nic. Za wyjątkiem posła Piotr Adamowicza, który był na wernisażu i napisał potem o wystawie wprost - wyliczał. 

Gość "Wywiadu politycznego" krytykował tych, którzy milczą. - Jeśli ktoś myśli, że milcząc, cokolwiek zyska, to jest w ciężkim błędzie - stwierdził.

Rozmówca Karoliny Lewickiej przypomniał, że Donald Tusk podczas Marszu Miliona Serc mówił, że "nie damy sobie odebrać prawa do bycia patriotami". I dodał, że oczekiwałby twardego stanowiska w sprawie tego, co dzieje się wokół wystawy "Nasi chłopcy". Tym bardziej, że ataki w obecnej Polsce nie dotyczą tylko mieszkańców Kaszub.

- To dotyczy kwestii relacji polsko-niemieckich, Śląska, tematów ukraińskich, żydowskich. Dlaczego nie ma twardego stanowiska? Że dla nas Polska jest wspólnotą obywateli o różnych doświadczeniach, wartościach i symbolach, że budujemy zintegrowaną wspólnotę obywateli, w których ludzie się odnajdą - mówił ekspert z UG.

- Także naprawdę nie rozumiem, dlaczego jest takie rozmemłanie, próba rozmycia, ucieczki, chowania głowy w piasek - dodał. 

'Dziadek z Wehrmachtu' był pierwszy. Dlaczego wystawa 'Nasi Chłopcy' budzi tyle emocji?

Posłuchaj całej rozmowy: