Ile osób ułaskawił Duda? "Niedużo, ale spektakularnie". Do prezydenta-rekordzisty mu daleko
- Andrzej Duda na trzy tygodnie przed zakończeniem swojej drugiej kadencji, częściowo ułaskawił Roberta Bąkiewicza. Wcześniej prezydent sięgał po akt łaski m.in. w przypadku ludzi ze swojego obozu politycznego - Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Wśród ułaskawionych przez Dudę byli też - przypomnijmy - Magdalena Ogórek i Rafał Ziemkiewicz;
- Jak mówił w TOK FM dr Jarosław Kuisz z Kultury Liberalnej, prezydentem, który podpisał najwięcej ułaskawień, był Aleksander Kwaśniewski;
- Zdaniem Kuisza prawo łaski to "relikt dawnej epoki" i dobrze byłoby z niego zrezygnować.
Andrzej Duda częściowo ułaskawił Roberta Bąkiewicza skazanego za naruszenie nietykalności cielesnej kobiety. Dzięki tej decyzji kontrowersyjny polityk nie będzie musiał wykonać skazującego wyroku sądu w zakresie ograniczenia wolności - obowiązku pracy na cele społeczne. Bąkiewicz został skazany za zaatakowanie i zepchnięcie ze schodów aktywistki znanej jako "babcia Kasia". Kancelaria Prezydenta przekazała, że Andrzej Duda "podejmując decyzję o skorzystaniu z prawa łaski, miał na uwadze m.in.: pozytywną opinię środowiskową, incydentalny charakter czynu, ustabilizowany tryb życia" Bąkiewicza.
Andrzej Duda do tej pory - przez dwie kadencje ułaskawił 146 osób, a odmówił prawa łaski w przypadku 970. - Niedużo, ale spektakularnie - komentował w "TOK 360" dr Jarosław Kuisz z Kultury Liberalnej i Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak przypomniał, Aleksander Kwaśniewski podczas 10 lat prezydentury ułaskawił ponad 4,3 tys. osób. I tego wyniku nikt nie pobił. - To było naprawdę z przytupem i łatwo zapominamy, że były tam osoby powiązane z jego obozem politycznym, związane na przykład z aferą starachowicką - dodał gość TOK FM. Do tej grupy zalicza się m.in. Zbigniew Sobotka, czyli jednego ze skazanych w tej aferze, który - tak jak Kwaśniewski - był wśród założycieli Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, zasiadał w Sejmie i był też wiceministrem w rządach SLD.
Prezydencka łaska
Lech Wałęsa ułaskawił ponad 3,4 tys. osób, Bronisław Komorowski - 360, a Lech Kaczyński - 201. Kuisz stwierdził, że ułaskawienie niemal 8 tys. osób przez Wałęsę i Kwaśniewskiego to "dziedzictwo kolorowych, niekoniecznie przyjemnych lat dziewięćdziesiątych".
Prezydenturę Dudy zapamiętamy nie tylko przez pryzmat ułaskawienia Bąkiewicza. Bo ciekawych nazwisk było w gronie ułaskawionych więcej.
- Dużo osób drapało się w głowę, jak zakwalifikować to, kiedy ułaskawił aktywistę Jana Śpiewaka w 2020 roku. Gest, który się wpisywał w coś ponad podziałami politycznymi. Aktywista określający siebie jako lewicowy został ułaskawiony przez prezydenta prawicy. Ale zarówno Śpiewak, jak i Duda określają się jako obecni na scenie politycznej z antyliberalnych pozycji. Może to ich powiązało - ocenił Kuisz w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Inny głośny przykład to ułaskawienie przed wydaniem prawomocnego wyroku Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. - Prawnicy zgrzytali zębami, że to skandal. Ale Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej przychylił się do decyzji Dudy - przypomniał. Co ciekawe, w przypadku duetu polityków związanych z PiS, ułaskawienia były aż dwa: na początku pierwszej kadencji Dudy w 2015 roku oraz w 2024 roku. Takiego "osiągnięcia" nie ma na koncie żaden inny prezydent.
Po co prezydentowi prawo łaski? "Relikt dawnej epoki"
Gość TOK FM uważa, że powinno się znieść prezydenckie prawo łaski. - To absurdalne. Relikt dawnej epoki, władzy królewskiej, kiedy z boskiego namaszczenia można było ułaskawić, kogo się chce - ocenił.
I przypomniał, że artykuł Konstytucji RP o prawie łaski stanowi, że nie można go stosować wedle własnego widzimisię i go nadużywać. - Prawda jest taka, że poza drobnymi wyjątkami (...) prezydent w zasadzie może uruchomić fabrykę ułaskawień w Pałacu Namiestnikowskim. I nikt mu nic nie może zrobić - podkreślił Kuisz.
- Nie liczmy na to, że politycy będą się sami ograniczać, to jest skrajna naiwność - zakończył gość "TOK 360".