Co pokazało zaprzysiężenie rządu? "Duda nie chce wszczynać kolejnej awantury"
- W czwartek odbyło się zaprzysiężenie nowych ministrów;
- Jak mówił w TOK FM Michał Piękoś z Polska Press to była 'tylko i wyłącznie formalność';
- Co jeszcze pokazała uroczystość w Pałacu Prezydenckim? 'Tusk pozostawił władzę sobie i swoim ludziom' - wskazał gość TOK FM.
- To tylko i wyłącznie formalność, bo Andrzej Duda ma już inny horyzont polityczny. Nie chce wszczynać kolejnej awantury, a patrzy bardziej na to, co będzie się dalej działo z jego karierą: czy będzie to powrót do polityki polskiej, czy próby polityki zagranicznej. Tak czy inaczej, żadnych fajerwerków spodziewać się raczej nie należy - skomentował w TOK FM Michał Piękoś z Polska Press.
Zastrzegł przy tym, że formalnie prezydent ma prawo, by wpływać na proces wyłaniania się nowego rządu. Jak przypomniał, były nawet takie próby w latach 90., za czasów prezydentury Lecha Wałęsy. - Ale to było jeszcze przed konstytucją z 1997 r. roku; bo ta obecna nie daje już takiej możliwości. Na dobrą sprawę, to premier desygnuje rząd, a prezydent - zgodnie z literą polskiej konstytucji - jest od tego, żeby dokonać formalnego mianowania - dodał w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
'Tusk pozostawił władzę sobie i swoim ludziom'
Po rekonstrukcji gabinet Donalda Tuska liczy 21 ministrów konstytucyjnych. W jego skład wchodzi też trzech wicepremierów - do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz szefa MC Krzysztofa Gawkowskiego dołączy szef MSZ Radosław Sikorski.
W ocenie gościa TOK FM, największym wygranym rekonstrukcji jest Platforma Obywatelska. - Wydaje się, że temu to służyło. I choć Kosiniak-Kamysz jestem pierwszym wicepremierem, to pozostanie nim tylko nominalnie. na dobrą sprawę to Radosław Sikorski z olbrzymim autorytetem, ale też umiejętnością występowania w mediach, poparciem politycznym i w końcu z byciem w ścisłej czołówce kadry zarządzającej Platformą Obywatelską przykryje go czapką. To olbrzymi atut dla partii Tuska - dopowiedział.
Jak od razu dodał, rekonstrukcja to też wielka porażka dla Szymona Hołowni, który 'nie wynegocjował sobie wicepremiera w odpowiednim czasie'. - A negocjować należało na samym początku i przewidzieć to, co przewidział np. Włodzimierz Czarzasty. Podszedł do tego na zimno i w sposób wyrachowany. Zapewnił Lewicy, zarówno marszałka, jak i wicepremiera, podczas gdy Szymon Hołownia został z niczym. Raz, że jest politykiem dużo mniej doświadczonym. Dwa: usiadł naprzeciwko bardzo cwanych, zasobnych graczy - podkreślił przy tym Michał Piękoś.
Dopytywany, co teraz czeka Polskę 2050, odpowiedział krótko: 'To samo, co wszystkie sezonowe partie'. A to tym bardziej, jak podkreślił, że błędem Hołowni było też to, że 'zbyt mocno złączył się z Donaldem Tuskiem'. - Dzisiaj jest w pozycji, z której już nie da się wycofać. On mógłby Donalda Tuska przeklinać, mówić, że się z nim nie zgadza, mógłby nawet wyjść i powiedzieć, że to najgorszy premier, i tak nikt by mu nie uwierzył - zastrzegł.
- A nowy resort energii, który objął dotychczasowy wiceszef resortu klimatu i środowiska Miłosz Motyka to dla PSL szansa, by zabłysnąć jeszcze przed wyborami? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- W Polsce polityką energetyczną zajmują się przede wszystkim olbrzymie spółki państwowe, takie jak Energa, Enea, Orlen. To tam są podejmowane i realizowane najważniejsze decyzje, a spółki te nadal kontrolowane będą przez MAP i Wojciecha Balczuna, który jest człowiekiem Tuska - odpowiedział.
Dodał przy tym, że ministerstwo energii, które dostał Motyka jest 'ministerstwem tylko i wyłącznie z nazwy'. - Na dobrą sprawę, to Wojciech Balczun będzie de facto o wszystkim decydował. Innymi słowy: to wyciągnięcie ręki do PSL, ale czysto symboliczne, bo Tusk pozostawił władzę sobie i swoim ludziom - skwitował w TOK FM.
Hołownia skusi się na stanowisko wicepremiera? Lewicka zdradza, co usłyszała od ludzi Polski 2050