Znamy rezultat śledztwa ws. wyborów prezydenckich. Czy wynik jest już jasny? Rzecznik prokuratury wyjaśnia
- Prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, w rozmowie w TOK FM skomentował wyniki śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy liczeniu głosów w wyborach prezydenckich;
- Zespół koordynował postępowania w 250 komisjach, w jednej trzeciej stwierdzając rozbieżności z oficjalnymi protokołami;
- Choć w niektórych przypadkach stwierdzono różnice w liczbie głosów, prokuratura podkreśla, że jej rola nie obejmuje ustalania wyników wyborów;
- Jak wskazał Nowak, brak jest podstaw do badania pozostałych komisji, ponieważ nie ma uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.
Prokuratorzy wykryli nieprawidłowości w 84 z 250 sprawdzonych obwodowych komisji wyborczych, w których przeprowadzili ponowne oględziny kart do głosowania w wyborach prezydenckich. Oznacza to, że rozbieżności pomiędzy oficjalnymi protokołami z głosowania a ustaleniami z oględzin dotyczyły jednej trzeciej z wytypowanych do sprawdzenia komisji. Jak przekazała Prokuratura Krajowa, były to zarówno pojedyncze przypadki niewłaściwego uznania głosu za nieważny, jak i błędne przypisanie dziesiątek lub setek głosów na innego kandydata.
Według oficjalnego komunikatu PKW po wyborach różnica głosów między kandydatami wyniosła niecałe 370 tysięcy. To oznacza, że gdyby 185 tysięcy osób zagłosowało inaczej, to wygrałby Rafał Trzaskowski. A więc statystycznie zmiana 6 głosów w każdej komisji powoduje zmianę wyniku wyborów. Tymczasem z ponownego przeliczenia głosów w 250 komisjach wynika, że Karol Nawrocki powinien otrzymać o 1538 głosów mniej, a Rafał Trzaskowski o 1541 głosów więcej. Co oznacza, że średnia na komisję - w zbadanych 250 komisjach - również wynosi około 6 głosów. Czy znamy więc wyniki wyborów prezydenckich?
Jak tłumaczył w 'TOK360' rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak, badano jedynie te komisje, które zostały wytypowane przez biegłych jako obarczone największym ryzykiem występowania błędów.
- A za takim rozumowaniem stoi założenie, że w pozostałych dziesiątkach tysięcy komisji również są takie nieprawidłowości. Ten biegły nie wskazał tego w zakresie pozostałych komisji. My badaliśmy tylko te komisje, które były najbardziej prawdopodobne w zakresie błędu. Natomiast nie mamy żadnego podejrzenia, że podobnie wysokie prawdopodobieństwo zachodziło w pozostałych komisjach, więc nie mamy podstaw, aby badać dalsze komisje - wskazał w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Bogucki w TOK FM ostro o rządzie. 'Tak jak Jaruzelski, tak jak komuniści'
Nowak wskazał jednoznacznie, że ponowne przeliczanie głosów nie jest zadaniem prokuratury. - My nie jesteśmy od ustalenia wyników wyborów, to nie jest nasze zadanie. Są organy, które powinny ustalać wynik wyborów. Mamy przede wszystkim organy wyborcze, jest organ, który powinien stwierdzić ważność tych wyborów. Prokuratura działa wtedy, kiedy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa - zaznaczył rzecznik Prokuratury Krajowej.
Jak dodał, "każda osoba ma prawo złożenia zawiadomienia, wskazując na konkretne nieprawidłowości w konkretnej komisji i takie zawiadomienie będzie w każdym przypadku rozpoznane i to nie zamyka drogi do badania kolejnych komisji".
- Natomiast to ktoś powinien wskazać, że w tej komisji doszło do nieprawidłowości. Jeżeli prokurator uzna, że rzeczywiście zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, to ma prawo i obowiązek badać kolejne komisje. My na razie mówimy, że centralnie w ramach Prokuratury Krajowej nie będziemy prokuratorom wskazywali, żeby badali kolejne komisje. Ponieważ w tym zakresie, w jakim zachodziły te wątpliwości, czynności zostały przeprowadzone i nawet nie do końca się te nieprawidłowości potwierdziły - podsumował Nowak.