"Grillują" Pełczyńską-Nałęcz, a Hołownia zapadł się pod ziemię. "Nikt nie chce słuchać mądrali"
- Afera z pieniędzmi z Krajowego Planu Odbudowy zostanie zbadana przez Europejską Prokuraturę;
- Ze sprawy gęsto tłumaczyła się ministra odpowiedzialna za podział środków Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jej przyszłość w rządzie nadal jest niepewna;
- - Rząd od początku popełni w tej sprawie szereg błędów komunikacyjnych - powiedział w TOK FM Tomasz Lisiecki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu;
- Gość "Wywiadu Politycznego" wskazał także powód, dla którego Szymon Hołownia nie broni "swojej" ministry.
Nie cichnie zamieszanie wokół afery z pieniędzmi z Krajowego Planu Odbudowy. Część przedsiębiorców z branży hotelarsko-gastronomicznej otrzymane wsparcie finansowe z tego funduszu miała wydać w sposób budzący wątpliwości. Z afery gęsto tłumaczy się ministra Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, której podwładni sprawowali pieczę nad przyznawaniem dotacji.
W ocenie Tomasza Lisieckiego z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu rząd popełniał w tej sprawie błędy już od początku. Jak mówił w TOK FM Lisiecki, ministra odpowiedzialna za te dotacje powinna była natychmiast wracać z urlopu, a nie czekać kilka dni, licząc, że afera przycichnie. Ekspert wskazał także, że ogromnym błędem komunikacyjnym było to, że rządzący weszli w narrację opozycji, która od wybuchu afery mówi: zobaczcie, rządzący dali pieniądze "swoim", po drugie dali na kluby dla swingersów, jachty i ekspresy do kawy.
'Absurdalna' afera z pieniędzmi z KPO? 'Ulegliśmy zbiorowej psychozie'
- Naprawdę nie widzę żadnego problemu, żeby ktoś z rządu, kto miał całą sytuację tłumaczyć i sprawić, żeby nie było żadnego kryzys, wyszedł i powiedział: tak daliśmy na klub dla swingersów. To taka sama działalność gospodarcza jak każda inna i skoro prawidłowo złożyli wnioski, dostali pieniądze - powiedział w "Wywiadzie Politycznym" Tomasz Lisiecki. Jak dodał, nie należało się zagłębiać w kwestie moralne, tylko wprost powiedzieć, że w czasie pandemii w Europie nawet agencje towarzyskie dostawały wsparcie.
- Zabrakło mi też takiego twardego powiedzenia: tak znajomi dostali pieniądze, bogaci dostali pieniądze, biedni, a nawet osoby znane z telewizji. Wszystkie wnioski będziemy sprawdzać, kontrolować i wyjaśniać, czy były nieprawidłowości - dodał Lisiecki.
Posłuchaj:
Rozmówca Macieja Kluczki zauważył, że kiedy w obozie Zjednoczonej Prawicy wszystko się waliło, paliło i było wiadomo, że "ta ręka jednak ukradła", to oni byli razem. - A tu jak słucham części polityków koalicji, na przykład europosła Bartosza Arłukowicza, to muszę sprawdzić, czy przypadkiem nie wstąpili już do PiS - stwierdził gość TOK FM.
Tusk dopuścił się mobbingu? 'Słyszałem odpowiedź pani minister'
Hołownia się ukrywa. Ekspert wskazał jeden powód
Zapytany, jak to jest, że Szymon Hołownia, który bronił zacięcie swoich nocnych spotkań z Jarosławem Kaczyńskim w prywatnym mieszkaniu Adama Bielana, teraz nie potrafi wystąpić w obronie "swojej" ministry, Lisiecki odparł, że ma wrażenie, że "Hołownia jest specjalnie ukrywany".
- Czy jak mamy taką sytuację jak teraz w Polsce 2050, to wystawiamy do walki mądralę? Mądrali nikt nie lubi, mądrala drażni - wyjaśnił Lisiecki. Dodał, że jego zdaniem Polska 2050 zrozumiała, że Hołownia nie załatwi dla nich nic dobrego, bo ludzie są nim zmęczeni. - Dlatego jeśli ktoś nie ma tej świadomości, że jest takim "mądralą" i nie będzie korygował swojego zachowania, a wręcz czasem go obśmiewał, to w polityce to nie dział. Zwłaszcza że teraz mamy w grze Karola Nawrockiego, który spowoduje sytuację, że ta spolaryzowana scena polityczna, będzie jeszcze trudniejsza, bo nawet jeśli łamie zasady, to robi takie rzeczy, które mogą się podobać - podsumował gość "Wywiadu Politycznego".