USA obroni nas przed Rosją? Polska jak "Kevin sam w domu"
Ponad połowa Polaków nie wierzy w pomoc Amerykanów w przypadku zbrojnego ataku Rosji - wynika z raportu o znamiennym tytule "Home Alone" (nawiązanie do filmu "Kevin sam w domu"). - Kevin został w domu sam i musiał sobie jakoś poradzić, ale wiedział, że jego rodzice z czasem wrócą. Nie chcę nazywać Stanów Zjednoczonych rodzicem Europy, ale w tej metaforze coś jest (...) - tłumaczył w "Poranku TOK FM" współautor raportu Paweł Zerka z Europejskiej Rady Spraw Międzynarodowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- ilu Polaków wierzy w stanowczą reakcję USA w przypadku ataku Rosji;
- dlaczego wiara Polaków w pomoc ze strony Europy jest mniejsza niż innych krajach kontynentu;
- skąd wziął się spadek do USA jako do sojusznika.
53 proc. Polaków nie wierzy, że w razie ataku Rosjan USA przyjdzie nam z pomocą - wynika z raportu "Home alone: Europeans are ready to defend themselves" (nawiązanie do tytułu filmu "Kevin sam w domu") opracowanego przez Janę Kobzovą i Pawła Zerkę z Europejskiej Rady Spraw Międzynarodowych. Na Amerykanach polega 37 proc. badanych.
Dane te zaskakują, szczególnie, że - jak zauważył prowadzący "Poranek TOK FM" Jacek Żakowski - na sojuszu z USA oparta jest polska myśl strategiczna. Czy zatem powinniśmy zaufać Europie? Paweł Zerka wskazał, że trudno udzielić na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. - Polska jest między młotem a kowadłem. Nawet gdy mówię o tym, że musimy polegać bardziej na Europejczykach, to jednocześnie zastanawiam się, czy to mogłoby wystarczyć, żeby odstraszyć ewentualne zagrożenie i by sobie z nim poradzić - powiedział.
Z raportu wynika również, że w Polsce wiara pomoc ze strony Europy jest mniejsza niż innych krajach kontynentu. - Być może są jakieś rysy, które zostały w naszej pamięci, bo nie zawsze mogliśmy polegać na innych. (...) Dla Hiszpanów czy dla Włochów to nie jest aż tak ważna sprawa, natomiast w polskim przypadku ze względu na ulokowanie geograficzne, to jest sprawa egzystencjalna - stwierdził gość "Poranka TOK FM".
W Trumpa wierzy tylko jeden kraj. Reszta chce go "przeczekać"
Na spadek zaufania do Stanów Zjednoczonych wpłynął szereg wydarzeń z ostatniego czasu. - Donald Trump zagroził Danii - swojemu sojusznikowi z NATO - agresją po to, żeby zabrać Grenlandię. Później mieliśmy zupełnie nieoczekiwaną wojnę w Iranie, o której Amerykanie w ogóle swoich sojuszników w NATO nie uprzedzili. Niewiele też wydarzyło się w przypadku pokoju pomiędzy Ukrainą a Rosją mimo starań deklarowanych przez Amerykanów. No i wreszcie rosnące wątpliwości co do tego, co stanie się z różnymi amerykańskimi wojskami w Europie. Myślę, że te wszystkie czynniki sprawiły, że Europejczycy się budzą - mówił ekspert.
Jak zwrócił uwagę Żakowski, tylko jeden kraj nie widzi w Trumpie źródła problemu. To Bułgaria. - Poza nią we wszystkich krajach uważa się, że świat się zmieni, a Stany Zjednoczone znów będą dobrym gwarantem naszego bezpieczeństwa, gdy Donald Trump odejdzie z Białego Domu, więc wystarczy go przeczekać. A skoro przeczekać, to może nie pakować tej kasy (w zbrojenia)? - mówił dziennikarz.
Właśnie stąd wziął się tytuł raportu, nawiązujący do filmu "Kevin sam w domu". - Kevin został w domu sam i musiał sobie jakoś poradzić, ale wiedział, że jego rodzice z czasem wrócą. Nie chcę nazywać Stanów Zjednoczonych rodzicem Europy, ale w tej metaforze coś jest, bo Europejczycy ewidentnie myślą, że po prostu muszą Tumpa przeczekać - komentował Paweł Zerka.
Źródło: TOK FM