Ustawa łańcuchowa, jest decyzja Nawrockiego. "Nie chciałbym demonizować, ale..."
Prezydent Karol Nawrocki zdecydował w sprawie ustawy łańcuchowej. - Teraz rodzi się pytanie: kto będzie egzekwował przepisy. Niestety z naszego doświadczenia wynika, że to główny problem - mówił w TOK FM Michał Bernasiak ze schroniska w Celestynowie.
- Ustawa łańcuchowa zakazuje stałego trzymania zwierząt na uwięzi;
- Przepisy wejdą w życie po 12 miesiącach od ogłoszenia;
- Michał Bernasiak ze schroniska w Celestynowie obawia się wzrostu liczby porzucanych zwięrząt.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał w piątek tzw. ustawę łańcuchową. Nowe przepisy zakazują stałego trzymania psów i kotów na uwięzi.
- Radość, ale też pewnego rodzaju wstrzemięźliwość. A to z tego względu, że w kontekście samej ustawy, debaty wokół ustawy oraz wielu innych rzeczy dotyczących traktowania zwierząt, rodzi się pytanie: kto będzie egzekwował przepisy. Niestety z naszego doświadczenia wynika, że to główny problem - skomentował w TOK FM Michał Bernasiak ze schroniska w Celestynowie.
Przepisy zaczną obowiązywać po upływie 12 miesięcy od ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Jak ocenił rozmówca Michała Tomasika, może to spowodować "wzmożony napływ zwierząt, bo nie każdy będzie chciał się zmierzyć z przepisami i do nich dostosować". - Nie chciałbym demonizować, ale wskaźnik liczby porzucanych zwierząt może jednak wzrosnąć - dopowiedział.
"Ważne, żeby to nie przypominało polowania na czarownice"
Gość "Poranka TOK FM" ocenił też, że jeżeli mowa o schroniskach, to kontroli jest "naprawdę sporo". - Oczywiście to notoryczne sprawdzanie warunków, w jakich psy przebywają; szczególnie w skrajnych temperaturach. Czy to w okresie zimowym czy w okresie letnim, kiedy temperatura dochodziła do 40 stopni. Głównie dotyczącą sprawdzania, czy psy mają cały czas dostęp do wody. A w okresie zimowym również, czy budy spełniają odpowiednie wymogi dotyczące ocieplenia - wyliczył.
Michał Bernasiak wskazał też, że schronisko w Celestynowie dużą kontrolę przeszło na początku roku i "była ona bardzo szczegółowa". Teraz przechodzi kontrole wyrywkowe. Dotyczą tego, czy jest odpowiedni dostęp do cienia, do wody i czy np. wszystko w dokumentacji się zgadza.
- Nie powiedziałbym, żeby były uciążliwe. Ważne, żeby to jednak nie przypominało polowania na czarownice, tylko niosło za sobą konkretne wnioski i chęć poprawy - podkreślił.
"Czasami pomoc przyjmuje groteskowe formy"
Schronisko w Celestynowie wystąpiło też z apelem, że brakuje karmy i suplementów. Tym bardziej, wskazał gość TOK FM, że dziennie na wyżywienie około 160 psów schodzi około 100 kilogramów karmy. - Największy boom jest w okresie zimowym i świątecznym. Warto jednak pamiętać, że schroniska potrzebują pomocy niestety przez 365 dni w roku - podkreślił.
Radził przy tym, by zawsze się skontaktować się albo z fundacją, albo ze schroniskiem i dopytać o konkretne potrzeby. - Niekiedy dochodzi do dosyć dziwnych sytuacji, kiedy otrzymujemy rzeczy, które nawet w warunkach schroniskowych nie znajdą zastosowania. W tym roku najbardziej absurdalnym podarunkiem, jaki otrzymaliśmy, była pianka do nurkowania. Czasami pomoc przyjmuje groteskowe formy, a ludzie traktują schroniska jako możliwość wywiezienia śmieci - podsumował Michał Bernasiak.
Źródło: TOK FM