Samolotowy savoir-vivre. Co grozi problematycznym pasażerom? Mandat to nie wszystko
Rośnie liczba problematycznych pasażerów. Co im grozi? - Polskie prawo jest zbyt łagodne, za to w innych krajach konsekwencje mogą znacznie poważniejsze, łącznie z pełnym procesem karnym - mówił w TOK FM Marek Stus z portalu pasazer.com.
Samolotowy savoir-vivre. Co grozi problematycznym pasażerom? Mandat to nie wszystko
Strażnicy graniczni na lotnisku Kraków-Balice tylko w ostatnich dniach trzykrotnie interweniowali wobec pasażerów. I tak np. podróżny z Bułgarii nie słuchał poleceń załogi i próbował wejść do kabiny pilotów. Z kolei mężczyzna planujący lot do Dubaju miał kłopoty z powodu "żartu" na lotnisku - podczas kontroli bezpieczeństwa mężczyzna powiedział, że w jego walizce znajdują się bomba i noże. Kontrola niczego nie wykazała.
Jak mówił w TOK FM Marek Stus z portalu pasazer.com choć przyczyny mogą być bardzo różne, to jednak najczęściej są to: agresywne zachowanie, próba wywołania konfliktu z innymi pasażerami czy też np. pozostawanie pod wpływem alkoholu.
- W pewnym sensie z załogą samolotu, a głównie z kapitanem jest trochę tak, jak w wojsku. To znaczy każda komenda musi być wykonana. Kapitan podejmuje ostateczne decyzje jeśli chodzi o kwestie operacyjne, ale też te związane z bezpieczeństwem samego lotu. Czyli decyduje o tym, że dany pasażer nie kwalifikuje się do podróży, bo może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa operacji i dla sprawnego jej przebiegu - mówił w audycji "Wspólna Sobota". Podkreślił przy tym od razu, że jego decyzje są ostateczne.
Mandat to nie wszystko
Gość TOK FM wskazał, że w większości przypadków incydenty kończą się mandatem karnym do 500 zł, bo taka kara przewidziana jest w prawie lotniczym. - Suma nie jest dolegliwa, stąd niestety sytuacje się powtarzają. Dość regularnie - dopowiedział w rozmowie Anną Sobańdą i Rafałem Turowskim.
Quiz: Quiz TOK FM z wydarzeń minionego tygodnia. Sprawdź, czy śledzisz newsy uważnie!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Stus zastrzegł też, że polskie prawo jest tu zbyt łagodna, za to w innych krajach konsekwencje mogą znacznie poważniejsze, łącznie z pełnym procesem karnym. Inna rzecz, wskazał, że jeżeli do zdarzenia dojdzie już na pokładzie samolotu, to konieczne może się okazać międzylądowanie. W praktyce oznacza to m.in. opóźnienie lotu, dłuższą pracę załogi, większe zużycie paliwa. Może też skutkować tym, że część pasażerów nie zdąży na przesiadkę i trzeba ich będzie umieścić w hotelach. - To mogą być spore koszty, kilkaset tysięcy złotych, a nawet więcej. Przewoźnik może zwrócić się wtedy do pasażera, który zmusił załogę do międzylądowania, z roszczeniem o zapłatę - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM