Bakterii kałowych więcej niż w oborze. GIS ostrzega przed miejskimi tężniami
- To nie tylko bakteria escherichia coli i bakteria kałowa. Stwierdzamy grzyby pleśniowe, paciorkowca kałowego. Jesteśmy skrapiani solanką, wdychamy ją. Stężenia drobnoustrojów kałowych, które stwierdziłam ostatnio w krakowskich tężniach, są bardzo wysokie - mówiła w TOK FM o miejskich tężniach prof. Katarzyna Wolny-Koładka.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czym różnią się miejskie tężnie solankowe od prawdziwych?
- Czy przebywanie w pobliżu tych pierwszych może być szkodliwe?
Z badań mikrobiolożki prof. Katarzyny Wolny-Koładki z Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie wynika, że w krakowskich tężniach znajduje się więcej bakterii e. coli niż w wodzie rzeki Dłubni, a w mgiełce przez nie emitowanych bakterii kałowych jest niż w statystycznej oborze. Główny Inspektorat Sanitarny stwierdził wprost, że miejskie instalacje nie są prawdziwymi tężniami.
- GIS potwierdził to, co ja mówiłam długi czas: nie dysponujemy żadnymi badaniami naukowymi, które potwierdzałyby prozdrowotne właściwości tych instalacji. W odróżnieniu od tężni solankowych, które znamy z uzdrowisk. Porzućmy narrację o tym, że przychodząc do tych obiektów, możemy poprawić stan zdrowia - mówiła Wolny-Koładka w "TOK 360"
Tężni uzdrowiskowych mamy w Polsce zaledwie kilka, m.in. w Ciechocinku i podwarszawskim Konstancinie-Jeziornie. - Mają dostęp do świeżej solanki, były budowane w jej sąsiedztwie. Jest dopływ świeżej solanki, nie trzeba jej dowozić - tłumaczyła.
Grzechem miejskich tężni jest to, że solanka jest zwykle przywożona na początku sezonu i często niewymieniana, krąży w zamkniętym obiegu. - Podlega ona bardzo silnym zanieczyszczeniom mikrobiologicznym, pochodzącym ze środowiska. Druga sprawa to obecność zwierząt. Szczególnym zagrożeniem są ptaki. Siadają na gałązkach, lubią płukać tam pióra, zanieczyszczają solankę odchodami, które są rozprowadzane po całej instalacji - wskazywała gościni Filipa Kekusza.
Inne zagrożenie to sami ludzie, którzy łamią regulamin, mocząc ręce, twarz czy wpuszczając własne zwierzęta do niecki, do której wpływa solanka.
Czy przebywanie w okolicy tężni może być szkodliwe? - W mojej ocenie jak najbardziej - podkreśliła Wolny-Koładka. - To nie tylko bakteria escherichia coli i bakteria kałowa. Stwierdzamy grzyby pleśniowe, paciorkowca kałowego. Jesteśmy skrapiani solanką, wdychamy ją. Stężenia drobnoustrojów kałowych, które stwierdziłam ostatnio w krakowskich tężniach, są bardzo wysokie - alarmowała ekspertka.
Tymczasem bakteria kałowa nie powinna w ogóle występować w powietrzu. Wolny-Koładka mówiła, że jej obecność w powietrzu stwierdzała dotąd na składowiskach odpadów czy w chlewniach, oborach i stajniach.
- Tu wykryłam ją w mgiełce, to zjawisko niespotykane. Nie mówiąc o samych drobnoustrojach w solance, które się tam świetnie zaadaptowały - dodała gościni TOK FM.
Źródło: TOK FM