,
Obserwuj
Polityka

"Wielka gra nerwów w PiS". W co gra Morawiecki? "To polisa ubezpieczeniowa"

3 min. czytania
16.04.2026 18:59

Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie "Rozwój plus". - Prezes PiS nie może sobie absolutnie pozwolić na jego wyrzucenie - mówił w TOK FM analityk polityki, były parlamentarzysta dr Jan Maria Jackowski. Czym to tłumaczy? 

Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński
Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński
fot. Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński
  • Były premier Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie "Rozwój plus"; 
  • W ocenie dr. Jana Marii Jackowskiego to "polisa ubezpieczeniowa"; 
  • Jaką polityczną przyszłość wróży Morawieckiemu analityk polityki? 

Iskrzy w Prawie i Sprawiedliwości. Wszystko za sprawą stowarzyszenia "Rozwój plus", które założył były premier Mateusz Morawiecki. Ma ono skupiać - jak mówił na początku kwietnia - osoby, którym "nie pasuje coś w każdej z partii politycznych po prawej stronie: czy to w PiS-ie, czy w Konfederacji, czy Koronie Polskiej Brauna". Dziś zamieścił na X rodzaj manifestu politycznego.

"Nie możemy dać się wypchnąć z centrum polskiej polityki. To tam rozstrzygają się dziś najważniejsze decyzje i to tam musi wybrzmiewać głos rozsądku, rozwoju i bezpieczeństwa. (...) W szerokim obozie, który chcemy budować, jest miejsce dla różnych środowisk, temperamentów i stylów działania. Każdy ma swoje metody uprawiania polityki - i to jest wartość, a nie problem" - można m.in. przeczytać. 

Karolina Lewicka pytała dr Jana Marię Jackowskiego o to, w co gra Mateusz Morawiecki.

- Z jednej strony Mateusz Morawiecki ma poczucie zagrożenia, bo jest grupa polityków w PiS, która chciałaby go wypchnąć z partii. Ta grupa uważa, że to on ponosi główną winę za wszystkie błędy rządów PiS-u, że nie pasuje do Prawa i Sprawiedliwości. Z drugiej strony Morawiecki ma dużą siłę i duże aktywa personalne, w postaci sprawnych i młodych polityków, z których część zostało eurodeputowanymi, czy odniosło sukcesy w wyborach do Sejmu. Postanowił więc stworzyć strukturę, która będzie blokowała chęć wypchnięcia go z PiS-u - tłumaczył w "Wywiadzie politycznym" były senator klubu PiS, dziś analityk polityki. 

Jackowski nie wykluczył jednak, że jeżeli nie uda mu się zrealizować tego planu, to "wtedy stanie się to platforma, która stosunkowo łatwo może się przerodzić w strukturę, która będzie uczestniczyła w wyborach w roku 2027 roku". Stąd, w ocenie rozmówcy Karoliny Lewickiej, to nic innego jak "polisa ubezpieczeniowa".

"Wielka gra nerwów"

W tym tygodniu - po posiedzeniu prezydium Komitetu Politycznego PiS - rzecznik partii Rafał Bochenek mówił, że większość władz partii wyraziła zaniepokojenie inicjatywą byłego premiera.

Także dr Jan Maria Jackowski przyznał, że "w zasadzie Jarosław Kaczyński nie miał do tej pory tego typu problemów wewnątrz swojej partii". Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę historię rozstań z partią, które skończyły się powstaniem ugrupowania Polska jest Najważniejsza czy Solidarnej Polski. - Skala była znacznie mniejsza - podkreślił gość TOK FM.

Jak w tej sytuacji zachowa się Jarosław Kaczyński? 

- W tej chwili jest gra nerwów. Tym bardziej, że z ostatnich sygnałów, wypowiedzi wygłaszanych przez ważnych polityków PiS-u, wynika, że retoryka zastraszania i zawieszania w stosunku do tych, którzy złożyli akces nie ma już sensu - dopowiedział analityk polityki. 

Podkreślił przy tym, że "prezes PiS nie może sobie absolutnie pozwolić na wyrzucenie Mateusza Morawieckiego". - Z jednej strony w ten sposób pogrzebie jakąkolwiek szansę o myśleniu o powrocie do władzy. Z drugiej strony - Mateusz Morawiecki zdaje sobie sprawę, że cieszy się znaczną popularnością i prawdopodobnie dałby nowemu ugrupowaniu 5 proc. - wskazał. 

Jackowski ocenił, że jednak "poza PiS nie byłoby tlenu dla znacznego sukcesu środowiska Morawieckiego, gdyby ten zdecydowały się na samodzielny start". - Co więcej nawet ci, którzy teraz temu przyklaskują i mówią: "Tak trzeba", to prawdopodobnie, gdyby doszło do rozłamu, odsunęliby się jednak od niego. Lojalność i poczucie, że musi być jedność to bardzo duża siła - dodał. 

Gość TOK FM przypomniał przy tym, że było to już "przerabiane" na mniejszą skalę. - Solidarna Polska liczyła na to, że jak się wyodrębni z PiS-u, to będzie siłą, która przekroczy 5 proc. To się okazało nierealne. W związku z powyższym to teraz wielka gra nerwów, kto wytrzyma. Myślę, że ona może trwać teraz jeszcze dosyć długo - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca