Zamieszanie wokół Agaty Kornhauser-Dudy i NBP. "To byłoby nawet zabawne"
Agata Kornhauser-Duda miała widnieć na liście płac Narodowego Banku Polskiego na stanowisku doradcy prezesa. NBP zaprzecza, że była Pierwsza Dama pracuje dla Adama Glapińskiego. - To tyleż spektakularny, co banalny przykład upadku obyczajów politycznych - skomentował Michał Danielewski dla tokfm.pl.
- Narodowy Bank Polski zaprzeczył zatrudnieniu Agaty Kornhauser-Dudy, mimo że jej nazwisko wcześniej miało pojawić się na zrzutach ekranu z systemu NBP;
- Michał Danielewski z Polityka.pl mówił o "potencjalnej politycznej synekurze";
- Andrzej Duda objął stanowisko w radzie nadzorczej fintechu ZEN.com zaledwie dwa miesiące po zakończeniu kadencji prezydenckiej, co Danielewski określił jako przykład zachłanności w kapitalizowaniu doświadczenia.
Narodowy Bank Polski oświadczył, że Agata Kornhauser-Duda nie jest zatrudniona w Narodowym Banku Polskim. Wcześniej taką informację podało TVN24. Nazwisko byłej Pierwszej Damy pojawiło się na zrzutach ekranu z systemu informatycznego NBP pokazującego osoby zatrudnione w banku oraz ich stanowiska. Jej funkcja miała być określona jako "ZD - doradca prezesa".
O tym, że nazwisko Kornhauser-Dudy miało znajdować się w systemach NBP informował też portal money.pl. Co ciekawe, jego dziennikarze podali, że w ciągu dnia to nazwisko jednak zniknęło (na jednym screenie było, a na kolejnym - kilkanaście minut później - już nie). W rozmowie z TOK FM rzecznik Narodowego Banku Polskiego nie chciał odpowiedzieć na szczegółowe pytania, m.in. o to, czy była prezydentowa doradzała szefowi NBP w przeszłości, a teraz już nie pełni tej funkcji.
- To tyleż spektakularny, co banalny przykład upadku obyczajów politycznych - skomentował Michał Danielewski, wicenaczelny Polityka.pl. Redaktor w rozmowie z tokfm.pl zaznaczył, że z historii zawodowej Agaty Kornhauser-Dudy - nauczycielki języka niemieckiego oraz Pierwszej Damy - można wywnioskować, że nie miała ona zbyt wiele wspólnego z bankowością.
Renta prezydencka dla Agaty Kornhauser-Dudy
- Agata Kornhauser-Duda przez osiem lat w Pałacu Prezydenckim nie nabrała też raczej wielkich kompetencji do zajmowania się komunikacją społeczną, biznesową czy zarządzaniem kadrami. Trudno zatem, aby jej ewentualna posada w NBP nie wyglądała na polityczną synekurę - ocenił Danielewski, nazywając potencjalne stanowisko dla byłej prezydentowej rodzajem "renty prezydenckiej".
W opinii komentatora doniesienia o zatrudnieniu Agaty Kornhauser-Dudy dają "smutny obraz upadku prestiżu prezydentury". Danielewskiego nie przekonało sprostowanie wystosowane przez NBP. - Jeśli ktoś wycofał się z decyzji o jej zatrudnieniu, to o tyle pozytywny sygnał, że nacisk opinii publicznej jednak ma znaczenie - stwierdził wicenaczelny portalu Polityka.pl. I dodał, że dopiero za miesiąc lub pół roku zobaczymy, czy dementi NBP przetrwa próbę czasu.
Jeśli jednak Agata Kornhauser-Duda znajdzie się na liście płac Narodowego Banku Polskiego, to - według Michała Danielewskiego - będzie to przykład, że klasa polityczne jest oddzielną kastą, która może liczyć na specjalne traktowanie i przywileje. - To byłoby nawet zabawne, biorąc pod uwagę, że sam Andrzej Duda w swoich kampaniach prezydenckich zapowiadał, że zmieni te obyczaje - przypomniał redaktor Polityka.pl.
Andrzej Duda pośpieszył się z kapitalizowaniem doświadczenia
Danielewski odniósł się również do informacji o tym, że Andrzej Duda znalazł się w radzie nadzorczej fintechu ZEN.com. - Byli prezydenci też muszą gdzieś pracować, ale to dzieje się za szybko. Wygląda jak typowy przykład mechanizmu "obrotowych drzwi" - ocenił ekspert. A choć takie przejścia z polityki do biznesu nie są rzadkie ani zakazane, to w opinii redaktora nie świadczy to dobrze o byłym prezydencie.
- To rodzaj niezbyt estetycznej zachłanności - skomentował Danielewski, zaznaczając, że minęły zaledwie dwa miesiące od momentu, gdy Andrzej Duda opuścił Pałac Prezydencki. - Mógł jeszcze poczekać z kapitalizowaniem swojego doświadczenia. Można różnie oceniać jego prezydenturę, ale po jej zakończeniu Duda stał się komiwojażerem, który chodzi po mieście i sprzedaje to, co udało mu się zgromadzić: anegdoty albo znajomości - stwierdził ekspert. Według redaktora odnosi się to również do programu byłego prezydenta w Kanale Zero, w którym promuje swoją książkę.
Jak podkreślił Danielewski, to właśnie ewentualne kontakty w polityce, a nie zdolności biznesowe czy innowacyjne pomysły zapewniły Dudzie posadę w ZEN.com. - Przypadki, kiedy to byli prezydenci bądź premierzy państw - po zakończeniu kariery politycznej - zaczynają pełnić np. funkcje konsultingowe, zazwyczaj oceniamy dwuznacznie. Tym bardziej, jeśli dochodzi do tego tak szybko po opuszczeniu stanowiska - zaznaczył Danielewski. W jego opinii to może zaszkodzić wizerunkowi byłej pary prezydenckiej. - Takie szybkie ruchy nie wpłyną zbyt pozytywnie na to, jak Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda będą postrzegani jako była głowa państwa i była Pierwsza Dama - stwierdził Michał Danielewski.
Źródło: TOK FM