Zaskakujący krok posłów PiS ws. Trybunału Konstytucyjnego. "Śmieszne i straszne"
- To trochę przypomina mi baśń braci Grimm, w której lustereczko było wspaniałe, dopóki odpowiadało, że to królewna jest najpiękniejsza na świecie. A kiedy zaczęło podawać inną odpowiedź, to jednak zostało stłuczone - powiedział w TOK FM Bartłomiej Przymusiński, odnosząc się do wniosku, jaki do Trybunału Konstytucyjnego złożyli posłowie PiS.
- PiS zaskarża przepisy własnej ustawy wyboru sędziów TK;
- Bartłomiej Przymusiński wskazuje, że cała sytuacja "pokazuje, do czego prowadzi próba politycznego zawłaszczenia instytucji", jaką jest Trybunał Konstytucyjny;
- Od drugiej połowy grudnia minionego roku w Trybunale Konstytucyjnym jest sześć wakatów.
- Prawo i Sprawiedliwość walczy o to, żeby utrzymać Trybunał Konstytucji w stanie codziennego nieistnienia - powiedziała w "Poranku TOK FM" Karolina Lewicka. Redaktorka odniosła się tutaj do wniosku, jaki został zgłoszony do TK przez grupę posłów tej partii. Jest to wniosek o stwierdzenie nieważności z konstytucją szeregu przepisów o ważności wyboru sędziów do Trybunału. - Warto wspomnieć, i jest to śmieszne, i straszne, że (posłowie) zaskarżają przepisy własnej ustawy z 2016 roku - wspomniała Lewicka.
Jeden z zaskarżonych przepisów stanowi bowiem, że "sędziego Trybunału wybiera Sejm", "kadencja sędziego trwa 9 lat", a "zasady wyboru i związane z tym terminy procedowania określa Regulamin Sejmu".
- To trochę przypomina mi baśń braci Grimm, w której lustereczko było wspaniałe, dopóki odpowiadało, że to królewna jest najpiękniejsza na świecie. A kiedy zaczęło podawać inną odpowiedź, to jednak zostało stłuczone - skomentował gość red. Lewickiej w czwartkowym "Poranku" Bartłomiej Przymusiński.
Jego zdaniem cała sytuacja "pokazuje, do czego prowadzi próba politycznego zawłaszczenia instytucji", jaką jest Trybunał Konstytucyjny. - Oczywistym przez lata było, że to Sejm wybiera (sędziów). Taka interpretacja konstytucji, która miałaby się sprowadzić do tego, że Sejm miałby wybierać (sędziego), ale i tak on musi być "nasz" - w tym wypadku PiS - to jest tak pokrętna logika, że trudno się do tego odnosić w kategoriach prawnych - stwierdził prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".
O co chodzi? Otóż we wniosku do TK czytamy, że "za niezgodną z prawem należy uznać możliwość odrzucania przez większość sejmową kandydatów na sędziów zgłaszanych przez klub parlamentarny z najliczniejszą liczbą posłów w danej kadencji Sejmu". A w tej kadencji najliczniejszym klubem w Sejmie jest właśnie PiS.
Koło ratunkowe dla Nawrockiego?
Red. Lewicka zastanawiała się, czy może tym wnioskiem Prawo i Sprawiedliwość próbuje rzucić pewne koło ratunkowe dla Karola Nawrockiego. Bo - co istotne - zaskarżony został także jeden z przepisów mówiący, że "osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta RP ślubowanie".
- Może prezydent nie chce nie odbierać ślubowania od sędziów, jak robił Andrzej Duda, i brać to na własną odpowiedzialność, tylko wymusił na PiS jakiś plan ratunkowy? - pytała retorycznie prowadząca. Według Przymusińskiego może być wręcz odwrotnie. - Że to jest próba związania rąk prezydentowi - skwitował.
Skąd ta szarża posłów PiS?
Od drugiej połowy grudnia minionego roku w Trybunale Konstytucyjnym jest sześć wakatów. TK liczy więc obecnie 9 sędziów na 15 stanowisk sędziowskich. W zeszłym roku w Sejmie trzykrotnie odbyła się procedura wyboru sędziego TK, ale żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganej większości głosów, a kluby parlamentarne - poza PiS - dotąd nie zgłaszały kandydatów na sędziów TK.
Pod koniec stycznia Sejm po raz czwarty nie wybrał zgłoszonych przez klub PiS posła Marka Asta oraz profesora nauk prawnych Artura Kotowskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
Jeśli obecna koalicja rządząca zdecydowałaby się jednak zgłosić swoich kandydatów, niewykluczone, że jeszcze w tym roku większość składu TK będzie wybrana przez członków tej kadencji Sejmu. Niebawem kolejne dwa wakaty w TK będą bowiem puste, co daje łącznie osiem miejsc na 15 sędziów.
Źródło: TOK FM, PAP