Szpitale powiatowe zamkną drzwi przed pacjentami? "To jest po prostu Dziki Zachód"
- Przedstawiciele szpitali powiatowych zdecydują dziś o ewentualnym proteście;
- Również w środę rząd ma przedstawić stanowisko w sprawie wynagrodzeń w ochronie zdrowia;
- Od 1 lipca lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci i położne mają dostać zagwarantowane ustawą kolejne podwyżki;
- Dyrektorzy szpitali powiatowych twierdzą, że nie wiedza skąd wziąć na to pieniądze;
- Rząd ma przedstawić stanowisko w tej sprawie - nieoficjalnie mówi się, że przeznaczy na to 16-17 mld zł w skali roku.
Szpitale powiatowe od dawna apelują do rządu o uregulowanie zasad wynagradzania medyków i wskazanie źródeł finansowania podwyżek. Bez tego, jak podają, wpadają w spiralę zadłużenia. 1 lipca to data kolejnego - gwarantowanego ustawą - wzrostu minimalnych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Dotyczą one lekarzy, pielęgniarek, położnych, farmaceutów, diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów, ratowników medycznych i innych pracowników ochrony zdrowia.
Wysokość wynagrodzenia minimalnego w ochronie zdrowia jest uzależniona od przeciętnej pensji w gospodarce narodowej w poprzednim roku oraz współczynnika pracy przypisanego do danego stanowiska. Dlatego przy średniej krajowej 8181,72 zł oznacza to, że minimalna pensja lekarza specjalisty to 11 863 zł, a fizjoterapeuty - 7 690 zł brutto.
Szpitale zaczną upadać
Dyrektorzy wyliczają, że na zrealizowanie podwyżek w drugim półroczu szpitale potrzebują około 9 mld złotych. W skali roku to około 18 mld złotych. - Jeżeli nie zostaną sfinansowane te podwyżki, to szpitale powiatowe po prostu zaczną upadać. Nie mam co do tego wątpliwości - mówi Waldemar Malinowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych.
Dziś (25 czerwca), podczas posiedzenia prezydium Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia, rząd ma przedstawić swoje stanowisko. - Jestem przekonany, że pani minister Izabela Leszczyna dołoży wszelkich starań, żeby porozumienie zostało osiągnięte - powiedział w Radiu TOK FM rzecznik rządu Adam Szłapka.
Nieoficjalnie mówi się, że Ministerstwo Zdrowia rozważa wariant zakładający dodatkowe 16-17 miliardów złotych w skali roku.
Przychodzi lekarz i chce więcej
To jednak nie uspokaja dyrektorów szpitali, którzy oczekują głębszych zmian. Chodzi m.in. o przyjęcia przepisów, które określą górne limity wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia, przede wszystkim lekarzy.
- To muszą być takie zmiany, które ucywilizują system wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Bo dziś to jest po prostu Dziki Zachód. Kto pierwszy wyciągnie, pistolet, ten rządzi - mówi Mariusz Trojanowski, dyrektor szpitala powiatowego w Aleksandrowie Kujawskim. - A fundusz płac powinien być wydzielony i obwarowany przepisami, które dotyczą wynagrodzenia. Tak jak w wojsku, w policji, w administracji, w szkołach. Wszędzie, poza ochroną zdrowia. A dotychczasowe przepisy nie mówią na przykład nic o umowach cywilnoprawnych, o górnych stawkach. Tylko o minimalnych. Widziała pani, żeby na przykład w policji była tylko minimalna? Przyszedł policjant i dostał 500 złotych na godzinę? A u nas przychodzi lekarz i chce 500 złotych na godzinę. Jak nie, to odchodzi i trzeba zamykać oddział. To jest chora sytuacja - dodaje dyrektor.
Nie będzie za co leczyć
W wielu szpitalach już dziś wynagrodzenia pochłaniają lwią część budżetu. Po 1 lipca może być jeszcze gorzej.
- Teraz to jest ponad 80 procent. Tyle wynoszą koszty wynagrodzeń pracowniczych. A po tych podwyżkach to będzie ponad 90 procent. Ja się pytam wtedy: za co mam leczyć tych chorych i za co utrzymać szpital? Bo jedna sprawa to środki na wynagrodzenia, a druga to pieniądze na normalną działalność. To jest pomieszanie z poplątaniem - mówi Mariusz Trojanowski.
Dopytuję, co zostanie ze szpitalnego budżetu po wypłatach pensji - czy będzie to chociaż z 10 procent - Oby. Może być, że zostanie nam jeszcze mniej - odpowiada dyrektor.
Co to oznacza dla pacjentów? - Że nie będzie za co ich leczyć - przyznaje bez wahania mój rozmówca.
Przedstawiciele szpitali zapowiadają, że czekają na ostateczną propozycję rządu. Jednocześnie planują w najbliższym czasie manifestację