Od ponad roku czekają na powrót do domu. "To jest paranoja!"
- Hotel jest dobry na tydzień dla turysty, a my zostawiliśmy nasze mieszkania. Nie mamy pralek, lodówek, nie możemy sobie gotować - mówi TOK FM Waldemar Bidziński, współautor listu, który do premiera napisali mieszkańcy kamienic, którzy musieli wyprowadzić się ze swoich domów na czas drążenia tunelu pod Łodzią. Ich pobyt w hotelach miał trwać dwa tygodnie, a trwa już ponad rok.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kiedy doszło do katastrofy budowlanej w Łodzi?
- Czego oczekują mieszkańcy od premiera Donalda Tuska?
- Jak sprawę komentuje rzecznik rządu?
- Kiedy tunel ma być gotowy?
Do katastrofy budowlanej doszło we wrześniu 2024 roku. Nad tarczą drążącą tzw. tunel średnicowy zawaliła się część kamienicy przy ul. 1 Maja. Do dziś tarcza stoi w miejscu. Nie wiadomo, kiedy wróci do pracy. Mieszkańcom, którzy - ze względów bezpieczeństwa - musieli wyprowadzić się ze swoich lokali, kończy się cierpliwość, dlatego pod koniec września o pomoc poprosili szefa rządu. Przymusowa wyprowadzka dotyczyła ponad 200 osób. Pod listem do premiera podpisało się ponad 60, a jego współautorem jest Waldemar Bidziński.
- Tak zwana 12-dniowa relokacja na czas przejścia tarczy przekształciła się w przymusowe wywłaszczenie - mówi Bidziński. - Hotel jest dobry na tydzień dla turysty, a my zostawiliśmy nasze mieszkania. Nie mamy pralek, lodówek, nie możemy sobie gotować. Są też konsekwencje zdrowotne: leczenia psychiatryczne, depresje. Skoro nie możemy wrócić do naszych własności, prosimy o odszkodowania, żebyśmy mogli kupić sobie mieszkania - własnościowe, jakie mieliśmy. Żerują na tym [PKP PLK i firma budowlana], że będzie milczenie owiec, że skoro wytrzymaliśmy 12 dni, później 12 tygodni, później 12 miesięcy, to może wytrzymamy 12 lat. To jest paranoja! - nie kryje oburzenia nasz rozmówca.
I dodaje, że list do premiera został wysłany dopiero po roku, bo przez ten czas mieszkańcy byli zwodzeni. - Że [wrócą do mieszkań] "do końca września", że "za miesiąc", że "do 1 listopada na pewno", że "biorą to za punkt honoru", że "do końca roku", że "na wiosnę na pewno", że "lato spędzimy w swoich mieszkaniach". A to już jest druga nasza jesień [w hotelach]. Wiemy, że na wiosnę też nie wrócimy - mówi mieszkaniec.
Gwarancja odszkodowań to pierwszy punkt listu do premiera. Mieszkańcy boją się, że firma budowlana PBDiM zbankrutuje i odszkodowań nie będzie. Jak na razie - mówią - gwarancji takich odszkodowań ani PBDiM, ani PKP PLK nie chcą dać.
Możliwa katastrofa
Poza tym mieszkańcy boją się, że ich kamienice mogą się zawalić. - Nikt nie czułby się bezpiecznie wracając do tych nieruchomości - twierdzi współautorka listu Martyna Nasiłowska.
I przyznaje: "Remontowałam mieszkanie ponad dwa lata. Kupiłam je, bo było w pięknej lokalizacji, blisko ul. Piotrkowskiej, w nowo odremontowanym budynku". - Jeśli nawet uzyskam odszkodowanie równoważne, to kto zapewni mi odszkodowanie za mój czas, za zaangażowanie i za to, że przystosowałam mieszkanie pod moje potrzeby? - pyta mieszkanka.
Co na to rząd?
Odpowiedzi premiera Donalda Tuska na list mieszkańców Łodzi nadal nie ma. Na pytanie Radia TOK FM o ten apel rzecznik rządu Adam Szłapka odpowiada krótko: "Sprawę znam i pamiętam. Nie mam wiedzy, czy ten list dotarł, więc muszę to oczywiście sprawdzić i sprawdzę, z Ministerstwem Infrastruktury, jakie są następne kroki".
Jednocześnie mieszkańcy, w następnym kroku, chcą spotkać się z szefem rządu.
Do wydrążenia jest jeszcze kilometr tunelu. Ze względu za zły stan kamienic resort infrastruktury nie wyklucza, że PKP PLK zrezygnuje z drążenia na rzecz innej metody.
Tunel miałby być gotowy w 2029, co oznacza kolejne opóźnienie, bo do tej pory mowa była o 2027 - chociaż inwestycja miała być gotowa już kilka lat temu.
Źródło: TOK FM