,
Obserwuj
Polska

Kiedy zaczyna się mobbing? Ekspertka ostrzega: Mobberzy potrafią się kamuflować

2 min. czytania
02.07.2022 15:43
Mobberzy mają szereg umiejętności, żeby kamuflować swoje działania. Wpędzają swoje ofiary w swoisty stan wątpliwości: czy to mobbing, czy nie? - ostrzegała na antenie TOK FM coach i psycholog Łada Drozda.
|
|
fot. Henryk Niestrój/Pixabay

Według informacji Wirtualnej Polski, pracownicy "Newsweeka" oskarżają Tomasza Lisa o mobbing. W pierwszej reakcji na tekst, jaki przed ponad tygodniem opublikował dziennikarz WP Szymon Jadczak, były redaktor naczelny tygodnika mówił - w Radu TOK FM - że jest to 'zestaw półprawd, ćwierćprawd'. Kilka dni później Lis postanowił "zastosować się do kategorycznego zalecenia lekarzy, wziąć na wstrzymanie, odsapnąć i podreperować własne zdrowie".

'Mamy w 'trzódce' kryzys'. Jacek Żakowski o Tomaszu Lisie. 'Sporo czasu poświęciłem na zweryfikowanie informacji'

Jak działa mobber?

Jak mówiła na antenie TOK FM coach i psycholog Łada Drozda, generalnie działania mobbingowe "trudno udowodnić". - To pojęcie bardzo się upowszechniło i bywa nadużywane. Nie mam pojęcia, czy w odniesieniu do sytuacji w "Newsweeku" tak właśnie jest, ale ze swojego doświadczenia wiem, że w mediach często zarządza się przez nadużycia. A im wyżej, tym panuje większa bezkarność - oceniła ekspertka.

Wyjaśniała też, że takie zachowania nie muszą być jednoznacznie widoczne. - Mobberzy mają szereg umiejętności, żeby kamuflować swoje działania. Potrafią często przepraszać za wybuchy emocjonalne, czy nie wyciągać surowych konsekwencji. Wpędzają swoje ofiary w swoisty stan wątpliwości: czy to mobbing, czy nie? - tłumaczyła.

Gościni TOK FM podkreślała równocześnie, że "wytrawni" mobberzy celowo wybierają na swoje ofiary osoby, które mają opinię „nadmiernie emocjonalnych". - To się kojarzy z kobietami, ale nie tylko. Mobberzy to wykorzystują. To taka specyficzna łatka, która działa na niekorzyść - mówiła Drozda.

Ofiary mobbingu milczą zbyt długo

W Polsce ofiary mobbingu - jak powiedziała rozmówczyni Filipa Kekusza - bardzo późno przerywają milczenie. Z reguły dlatego, że boją się utraty pracy, "postawienia się" lub zwyczajnie nie chcą działać na szkodę organizacji, którą współtworzą. - Dopiero gdy tracą na zdrowiu i muszą radzić się specjalistów, jak przywrócić normalny sen, oddech lub działanie przewodu pokarmowego, to wtedy decydują się mówić. Bo nie mają nic do stracenia, choć to zawsze akt wielkiej odwagi - wskazała.

Łada Drozda zwróciła uwagę na to, że w kwestii mobbingi pokutują też dawne, utrwalone wzorce wychowawcze. Ludzie ze starszych roczników przez lata mieli wpajane, że szefa należy słuchać, wypełniać jego wolę, bo przecież jesteśmy tylko elementami drabiny hierarchicznej.

- Klasyczne ofiary mobbingu mają rys osobowościowy, w którym widać potężne braki asertywności, a nawet tendencje do uległości. To szalenie niebezpieczne. Dlatego często szukają błędów u siebie, uważają, że lepiej szefa nie drażnić, bo on ma tyle na głowie i jest za tak wiele rzeczy odpowiedzialnych. To brzmi niewiarygodnie, ale ludzie tak myślą - opisywała coach. Z kolei młodsze pokolenie pracowników ma w tej sprawie inne podejście. - Młodzi bardziej dbają o samych siebie i jeśli czują się mobbingowani, to po prostu rzucają papierami i odchodzą z danej pracy - podsumowała ekspertka.

Posłuchaj: