Lekarze podali datę protestu. "Jesteśmy przerażeni obelgami ze strony resortu zdrowia"
Jak udało się ustalić "Dziennikowi Gazecie Prawnej" lekarze chcą protestować we wrześniu, a dokładnie po 23 września, kiedy odbywa się egzamin lekarski. W czwartek okazało się, że protest lekarzy odbędzie się w sobotę 30 września.
Ministerstwo zdrowia uważa jednak, że środowisko medyczne zamiast walczyć z nieprawidłowościami we własnych szeregach, takimi m.in. jak zarabianie na wypisywaniu e-recept bez badania pacjenta, chce w ten sposób odwrócić uwagę społeczeństwa od tych problemów.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Lekarze domagają się przede wszystkim "wycofania się ze wszystkich szkodliwych i bezprawnych zmian w wypisaniu recept wprowadzonych przez Adama Niedzielskiego". To ich postulat zerowy. Zapewne lekarze domagaliby się także dymisji ministra, ale ta faktycznie nastąpiła już we wtorek i była związana z wpisami Niedzielskiego w internecie, gdzie ujawnił, jakie leki przepisał sobie jeden z lekarzy.
O samym strajku opowiadał w TOK FM Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL). - W środowisku lekarskim wrze od dłuższego czasu. (?) Mamy do czynienia z degradacją jakości kształcenia, z chaosem dotyczącym wypisywania e-recept. Jesteśmy przerażeni jakością dialogu i jego brakiem ze strony resortu, a także obelgami, jakimi nas obrzuca. W ciągu ostatniego roku usłyszałem, że jestem korporacją, lobby, biznesem, a ja po prostu chciałbym leczyć normalnie, w normalnym systemie - mówił w programie "A teraz na poważnie".
Nierozwiązany problem receptomatów
Gość Mikołaja Lizuta zauważył, że tuż po wprowadzeniu przez resort pierwszych limitów na wypisywanie recept przedstawiciele PR OZZL złożyli w ministerstwie propozycję rozwiązania problemu receptomatów. Podobne zmiany zaproponowała Izba Lekarska. Zmiany, o których wspominał Sebastian Goncerz dotyczyły zdefiniowania tego, na czym polegałaby wizyta lekarska.
W opinii lekarza taki zapis w ustawie zlikwidowałby opisywanie objawów na czacie, na podstawie którego taki pacjent otrzymuje receptę. - Badanie musi być w pewien sposób doprecyzowane i wizyta musi być doprecyzowana. Złożyliśmy taką propozycję, mija miesiąc, a ministerstwo w dalszym ciągu ją ignoruje - mówił.
Sebastian Goncerz zwrócił uwagę, że problemu receptomatów nie byłoby, gdyby podczas procesu cyfryzacji przed trzema latami zdefiniowano pewne rzeczy i zadbano o szczegóły. - Pan minister (Niedzielski-red.) przyjeżdża na białym koniu i rozwiązuje problem, który sam stworzył. Łatwiej pokazać się jako dobry przywódca, który walczy z danym problemem, zamiast siąść do rozmów i opracować skuteczne rozwiązania - wspólnie, bo wtedy już nie jest się bohaterem, tylko jednym z wielu, który rozmawiali - podsumował szef PR OZZL.