Nawet 18 tysięcy złotych kary? Niespodziewany kłopot dla Ukraińców w Polsce
17-18 tysięcy złotych - takich pieniędzy żąda Narodowy Fundusz Zdrowia od uchodźców wojennych z Ukrainy. 5 marca weszła w życie ustawa wygaszająca pomoc dla Ukraińców i część z nich z dnia na dzień straciła prawo do ubezpieczenia zdrowotnego. Niektórzy chcieliby się sami ubezpieczyć, ale nie mogą. Bo "kara", którą się im wyznacza, jest dla nich nie do przejścia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego uchodźcy z Ukrainy tracą ubezpieczenie zdrowotne?
- Dlaczego uchodźcy są informowani, że mają płacić karę, gdy chcą samodzielnie opłacać składki w NFZ?
- Jakie kroki podjął RPO w tej sprawie?
4 marca przestała obowiązywać ustawa pomocowa dla uchodźców i uchodźczyń wojennych z Ukrainy, a dzień później weszła w życie ustawa wygaszająca specjalną pomoc dla nich ze strony państwa (pisaliśmy o tym tu). Z dnia na dzień prawo do ubezpieczenia społecznego straciła niemała grupa osób, wśród nich: seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami, ich opiekunowie, osoby chore onkologicznie, które nie pracują czy Ukraińcy, którzy są dializowani. W efekcie część uchodźców - m.in. z Charkowa czy Dnipra - zdecydowała się wrócić do Ukrainy, mimo toczącej się tam pełnoskalowej wojny.
Problemy z leczeniem i skargi do RPO
Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło kilkadziesiąt skarg w tej sprawie. Były to skargi indywidualne - od uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy - ale też skarga od jednej z organizacji, opisująca kilkadziesiąt konkretnych przypadków braku ubezpieczenia i związanych z tym problemów z leczeniem.
Jedna ze skarg dotyczyła pacjenta z dializami. - Występują sytuacje, gdy konieczne jest udzielanie świadczeń medycznych, w szczególności hemodializy, nieubezpieczonym obywatelom Ukrainy przebywającym w Polsce. Osoby te wymagają leczenia, w tym zabiegów, które są wykonywane w trybie ambulatoryjnym i są niezbędne dla ochrony zdrowia i życia. Bez zabiegów choroba może się pogorszyć, a nawet może dojść do zgonu pacjenta - mówi TOK FM Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO.
Jak dodaje, w tej konkretnej sprawie dializowanego pacjenta w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA w Warszawie udało się pomóc i został objęty ubezpieczeniem, ale jest wiele innych podobnych przypadków, gdy chorzy znaleźli się w dramatycznej sytuacji zdrowotnej.
Problem z "karą" za niepłacenie składek
Na tym nie koniec. Ujawnił się kolejny problem. Do Rzecznika Praw Obywatelskich zaczęły też wpływać inne skargi. Wskazują na to, że nawet jeśli uchodźca chce się sam w NFZ ubezpieczyć, żąda się od niego ogromnych kwot (rzędu 17-18 tysięcy złotych) tytułem "kary" za to, że przez długi czas nie opłacał składek na ubezpieczenie zdrowotne. Tyle, że od początku pełnoskalowej wojny uchodźcy ze statusem UKR byli uprawnieni do świadczeń medycznych w szpitalach czy przychodniach na mocy ustawy. Nikt w tym czasie nie nałożył na nich obowiązku ubezpieczania się.
- Część osób deklaruje gotowość samodzielnego opłacania składek, ale dostają od NFZ informację, że zawarcie takiej umowy nie jest możliwe bez uiszczenia tzw. jednorazowej opłaty dodatkowej. Ma to być uzasadniane tym, że dana osoba nie była objęta ubezpieczeniem zdrowotnym w Polsce lub nie opłacała składek w ostatnich kilku latach - potwierdza dyrektor Mierzejewski.
W ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej jest art. 68, który rzeczywiście mówi o tym, że objęcie dobrowolnym ubezpieczeniem w określonych warunkach jest uzależnione od wniesienia opłaty dodatkowej. Jej wysokość zależy od długości okresu niepodlegania ubezpieczeniu i kształtuje się od 20 procent (gdy okres nieobjęcia ubezpieczeniem wynosił od 3 miesięcy do roku) do 200 procent dochodów przyjętych jako podstawa wymiaru składki (gdy ciągła przerwa wynosiła powyżej 10 lat). Na tej podstawie osoba, która chce się ubezpieczyć dobrowolnie, a miała przerwę, musi uiścić odpowiednią "karę".
- My nie negujemy zasadności pobierania tej opłaty w okolicznościach przewidzianych przepisami, ale są - naszym zdaniem - wątpliwości interpretacyjne co do konieczności płacenia opłaty dodatkowej przez obywateli Ukrainy. Oni do 5 marca korzystali z uprawnień w dostępie do publicznej ochrony zdrowia w Polsce na podstawie tzw. specustawy - tłumaczy dyrektor.
- W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich niezrozumiała jest sytuacja, w jakiej mamy do czynienia z pacjentami, którzy na mocy ustawy mieli prawo do korzystania ze świadczeń zdrowotnych, często są już w trakcie leczenia, i nagle zostają zmuszeni do uiszczenia takiej wysokiej opłaty. Ona jest dla nich opłatą zaporową - mówi jasno nasz gość.
Dlatego RPO skierował do prezesa NFZ pytania o to, czy w przypadku obywateli Ukrainy przebywających w Polsce ze statusem UKR zasadne jest naliczanie opłaty dodatkowej za okres braku ubezpieczenia. - Pytamy też oczywiście, czy istnieje możliwość zawarcia umowy dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego przez obywateli Ukrainy, którzy utracili prawo do świadczeń zdrowotnych po zmianach przepisów - jednak bez konieczności ponoszenia jednorazowej opłaty w wysokości kilkunastu tysięcy złotych, aby mogli samodzielnie opłacać bieżące składki na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne - tłumaczy dalej dyrektor Mierzejewski.
Jego zdaniem państwu też powinno zależeć, by nie dopuszczać do sytuacji, w której pacjenci z Ukrainy znajdą się w stanie zagrożenia życia. Wtedy każdy szpital - nawet bez ubezpieczenia - miałby obowiązek ich przyjąć. - I wówczas koszty leczenia pacjenta znacząco wzrosną - zwraca uwagę ekspert.
W jego opinii "cała sytuacja budzi wątpliwości nie tylko z punktu widzenia stania na straży praw obywateli, ale też szerzej - praw człowieka". - Mamy w końcu do czynienia z osobami, które nie przyjechały do Polski, bo tak chciały, tylko uciekły przed wojną - podsumowuje nasz rozmówca.
NFZ na razie nie odpowiedział na pytania RPO. Niewykluczone, że sprawa ostatecznie skończy się przed sądem.
Źródło: TOK FM