Terroryzował Warszawę, wychodzi na wolność. Kim jest "Łomiarz"?
Henryk R., pseud. "Łomiarz" opuszczał więzienie dwukrotnie i za każdym razem wracał za kraty po tym, jak dopuszczał się kolejnego ataku. We wtorek wyszedł na wolność po raz trzeci. Kim jest człowiek, który na początku lat 90. terroryzował mieszkanki Warszawy?
Z tego artykułu dowiesz się:
- kim jest Henryk R., pseud. "Łomiarz";
- kiedy "Łomiarz" wyszedł na wolność;
- w jakich okolicznościach dokonywał kolejnych zbrodni;
- jakie było jego modus operandi;
- dlaczego "Łomiarz" po wyjściu na wolność nie trafi do ośrodka w Gostyninie.
Kim jest Henryk R., pseud. "Łomiarz"?
Henryk R. (ps. "Łomiarz") to seryjny sprawca ataków na kobiety, działający od marca 1992 r. do września 1993 r. na terenie Warszawy, szczególnie Warszawy Śródmieścia.
Urodził się w 1962 roku w Konstancinie-Jeziornej (woj. mazowieckie), położonej 20 km na południe od centrum Warszawy. Dorastał w biednej dzielnicy miasta nazywanej "Argentyną". Jego matka oprócz niego wychowywała samotnie dwie siostry i miała faworyzować Henryka jako jedynego syna.
Henryk R. wcześnie zaczął sprawiać problemy - wagarował, nie zdawał do następnej klasy i popełniał drobne przestępstwa. Jako 15-latek trafił do ośrodka wychowawczego dla młodzieży.
Ataki na kobiety (1992-1993)
Pierwszy udokumentowany atak Henryka R. miał miejsce w marcu 1992 r. na ulicy Nowowiejskiej w Warszawie. Wówczas 30-letni mężczyzna uderzył starszą kobietę w głowę za pomocą ciężkiego metalowego narzędzia, po czym zabrał jej torebkę i uciekł.
Ten czyn zapoczątkował serię napadów "Łomiarza", która trwała do września 1993 r. W tym czasie R. zaatakował 29 kobiet, spośród których pięć zmarło. Większość z napadów miała miejsce w czasie, gdy R. wychodził na przepustki z Zakładu Karnego w Łowiczu, gdzie odsiadywał wyrok za inne ataki na kobiety.
"Łomiarz" wybierał na ofiary kobiety w różnym wieku, choć większość z nich miała 46-65 lat. Zwykle przyjeżdżał do Warszawy pociągiem, atakował w ciemnych bramach za pomocą twardego narzędzia, za pieniądze z ukradzionej torebki kupował alkohol, po czym wracał do Konstancina-Jeziornej pieszo.
Pierwsze zatrzymanie (1993)
W celu schwytania sprawcy seryjnych ataków na kobiety powołano specjalną specgrupę pod kryptonimem "Amnezja" (ponieważ ofiary wskutek uderzenia traciły pamięć). "Łomiarz" został zatrzymany we wrześniu 1993 r. i skazany na podstawie dowodów poszlakowych.
Początkowo sąd wojewódzki wymierzył mu karę 25 lat więzienia za trzy napady. Po apelacji, 31 stycznia 1996 roku, wyrok zmniejszono do 15 lat pozbawienia wolności, uznając go za winnego tylko jednego napadu. Decyzja ta została później utrzymana przez sąd okręgowy po ponownym rozpatrzeniu sprawy. W 2000 roku ponownie oczyszczono go z zarzutów dotyczących napadu na dwie kobiety, jednak nadal odbywał karę 15 lat więzienia. Na wolność wyszedł w 2008 roku.
Drugie zatrzymanie (2009)
W 2009 roku "Łomiarz" został zatrzymany w sprawie napaści na kobietę na terenie Piaseczna. Po tym miał powiedzieć policjantom: "Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji". W 2012 roku został skazany na kolejne 7 lat. Więzienie opuścił 2 kwietnia 2016 roku.
Trzecie zatrzymanie (2016)
Po niecałym miesiącu na wolności "Łomiarz" został zatrzymany w Łowiczu, gdzie - jak tłumaczył potem policji - przybył w poszukiwaniu partnerki życiowej.
Ofiarą była 71-letnia Alina S.. Henryk R. kopnął ją w głowę i uderzył pięścią w twarz. Próbował też wyrwać kobiecie torebkę, w której znajdowała się równowartość 276 zł. Po ataku uciekł na dworzec kolejowy, gdzie został zatrzymany przez policję. "Łomiarz" miał wtedy około 1 promila alkoholu w organizmie. Później twierdził, że nie pamięta zdarzenia, jednak to zostało zarejestrowane przez kamery monitoringu zainstalowane w pobliskim sklepie.
Za atak na Alinę S. "Łomiarz" otrzymał wyrok 10 lat pozbawienia wolności. 28 kwietnia 2026 roku (wtorek) 64-letni dziś mężczyzna opuścił zakład karny.
"Łomiarz" wyszedł na wolność. Co dalej?
Jak przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi sędzia Grzegorz Gała, sąd w Łowiczu - po wysłuchaniu opinii biegłych lekarzy psychiatrów - uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że skazany po wyjściu na wolność może popełnić czyn zabroniony przeciwko życiu i zdrowiu. W związku z tym poddał osadzonego elektronicznej kontroli miejsca pobytu.
Henryk R. opuścił więc zakład karny z założoną bransoletką, która będzie przez 24 godziny na dobę wskazywała miejsce jego pobytu. Sąd nałożył na Henryka R. także obowiązek poddania się terapii, która ma służyć hamowaniu jego zachowań agresywnych.
Sędzia wyjaśnił, że dozór elektroniczny stosuje się w takich przypadkach bezterminowo, ale okresowo sąd, po zasięgnięciu opinii biegłych psychologów i psychiatrów o postępach w terapii, może zmienić swoją decyzję.
W listopadzie 2025 r. minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że Henryk R. - po zakończeniu odbywania kary - nie zostanie od razu skierowany do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie (woj. mazowieckie). Jak wyjaśnił szef resortu, "Łomiarz" nie kwalifikuje się do umieszczenia w tym konkretnym miejscu. Przypomnijmy - wśród pensjonariuszy ośrodka w Gostyninie znajdowali się m.in. Mariusz Trynkiewicz, Henryk Kukuła oraz Leszek Pękalski.
- Ta osoba nie kwalifikuje się do umieszczenia w ośrodku w Gostyninie, gdzie są osoby, które stwarzają jakieś niebezpieczeństwo i kiedyś na podstawie obowiązujących przepisów zostały tam umieszczone. My będziemy robić wszystko, żeby "Łomiarz" nie stanowił zagrożenia i już sąd zaczął to robić - powiedział wtedy Waldemar Żurek.
"To jest bardzo trudna sytuacja"
Sprawę "Łomiarza" komentowała w TOK FM prof. Renata Szczepanik, pedagożka resocjalizacyjna, redaktorka naczelna kwartalnika PROBACJA. - To jest bardzo trudna sytuacja. Z jednej strony mamy taki naturalny odruch lęku, ja sama się boję, to jest normalne. A z drugiej strony musimy pamiętać, że osoby, które wydają decyzję w tej sprawie (...), czymś się kierują. To nie jest tak, że oni wydają te decyzje pochopnie - wyjaśniała.
Rozmówczyni Filipa Kekusza zaznaczyła, że w sprawie "Łomiarza" i jego pobytu na wolności przewidziane są konkretne działania i powinno się "zaufać państwu w tym zakresie".
Posłuchaj:
W Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie kilkukrotnie organizowano protest głodowy. - To instytucja, która nie spełnia swoich zadań. Dochodzi w niej do łamania podstawowych praw - mówiła w TOK FM prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
O polskim systemie więziennictwa rozmawialiśmy z dr. Piotrem Kładocznym, karnistą z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Źródło: PAP, Tygodnikits.pl, Onet, TOK FM, tokfm.pl