advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Freak fighty przelały czarę goryczy? Wszystkie afery Łukasza Mejzy

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
30.04.2026 12:32

Łukasz Mejza nie jest już członkiem klubu PiS. Czarę goryczy miały przelać plany posła dotyczące udziału w gali freak-fightowej. To nie jest jedyna kontrowersja związana z Łukaszem Mejzą. Przypominamy je wszystkie.

Łukasz Mejza
Łukasz Mejza
fot. Filip Naumienko/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • co napisał rzecznik PiS na temat wyrzucenia Łukasza Mejzy z klubu parlamentarnego partii;
  • co wiadomo o planach Mejzy dotyczących udziału we freak-fightach;
  • o co chodziło w głośnych sprawach Łukasza Mejzy dotyczących działalności firm Future Wolves i Vinci NeoClinic;
  • jakie wątpliwości budziły oświadczenia majątkowe posła;
  • dlaczego Łukasz Mejza procesował się z 17-letnim licealistą;
  • za co Mejza dostał aż 177 punktów karnych.

"Od dzisiaj, po rozmowie z kierownictwem partii i klubu parlamentarnego PiS, poseł Łukasz Mejza przestaje być członkiem klubu PiS" - przekazał w czwartek (29 kwietnia) na platformie X rzecznik ugrupowania Rafał Bochenek. Jak podkreślił, Mejza "nigdy nie był członkiem partii".

Dlaczego Mejza nie jest już w klubie PiS? Oficjalnie przyczyna nie została podana. Warto jednak nadmienić, że głośnym echem odbiły się doniesienia "Rzeczpospolitej" z 28 kwietnia. Według dziennika Mejza jest w trakcie ustalania warunków swojego udziału w gali freak fightów, na której miałby zadebiutować pod pseudonimem "Pirat".

"Szczerze? Rozważam. Dopuszczam taką możliwość… Byłbym pierwszym czynnym posłem w Europie, który wziąłby udział w takim wydarzeniu, więc stawka za walkę musiałaby być adekwatna. Oczywiście całe wydarzenie potraktowałbym charytatywnie" - skomentował Mejza w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Współtwórca Prime MMA Paweł Jóźwiak przekazał natomiast, że "prowadzone są rozmowy".

Pierwszym przeciwnikiem Łukasza Mejzy miałby być freak fighter i aktor epizodyczny Jacek Murański - ten sam, który w maju 2025 r. na antenie TVP opisywał rzekomą współpracę przyszłego prezydenta Karola Nawrockiego z "Wielkim Bu" i na którego słowa powoływał się premier Donald Tusk. 

Plany dotyczące udziału we freak fightach to - w przypadku Mejzy - wierzchołek góry lodowej. Pierwsze kontrowersje wokół byłego już polityka PiS pojawiły się kilka lat wcześniej.

Redakcja poleca

Firma Future Wolves

W 2019 roku, będąc jednocześnie radnym lubuskiego sejmiku, Łukasz Mejza zarejestrował jednoosobową działalność gospodarczą o nazwie Future Wolves. Firma ta włączyła się w realizację programu "Lubuskie Bony Rozwojowe" oraz "Lubuskie Bony Szkoleniowe", które były finansowane ze środków unijnych i nadzorowane przez samorząd województwa lubuskiego.

Mechanizm polegał na tym, że mali i średni przedsiębiorcy otrzymywali bony, które mogli wykorzystać na szkolenia u zewnętrznych wykonawców. Firma Mejzy zgłosiła się jako wykonawca takich usług, a po ich przeprowadzeniu rozliczała bony u operatorów programu (Agencji Rozwoju Regionalnego oraz Zachodniej Izby Przemysłowo-Handlowej). Dzięki temu programowi firma Mejzy zrealizowała szkolenia dla 52 przedsiębiorców, za co wypłacono jej łącznie 961 tysięcy złotych ze środków unijnych. Dodatkowo firma otrzymała 20 tys. złotych jako wsparcie bezpośrednie. W sumie Łukasz Mejza miał zarobić na tej działalności około miliona złotych.

Mejza - jako radny wojewódzki - korzystał więc z unijnych dotacji dystrybuowanych przez podmioty podległe samorządowi, w którym zasiada. Eksperci zwracali uwagę, że o ile formalnie mogło nie dojść do naruszenia prawa, o tyle etycznie sytuacja ta budziła ogromne wątpliwości.

Firma Vinci NeoClinic

Afera związana z założoną przez Łukasza Mejzę firmą Vinci NeoClinic wybuchła w listopadzie 2021 roku po publikacjach dziennikarzy Wirtualnej Polski: Szymona Jadczaka oraz Mateusza Ratajczaka.

W lipcu 2020 roku Łukasz Mejza, wraz ze swoim wspólnikiem Tomaszem Guzowskim, założył spółkę Vinci NeoClinic Sp. z o.o. Firma ta oferowała pacjentom cierpiącym na nieuleczalne choroby - takie jak nowotwory, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona czy Alzheimera - terapię z użyciem "pluripotencjalnych komórek macierzystych". Metoda ta była promowana jako innowacyjna i skuteczna, mimo że w opinii wielu lekarzy w Polsce i na świecie uznawano ją za niesprawdzoną.

W grudniu 2020 roku Mejza i Tomasz Guzowski wystąpili na wspólnej konferencji prasowej, podczas której obydwaj przekonywali, że cierpiący na adrenoleukodystrofię Guzowski wyzdrowiał dzięki eksperymentalnemu leczeniu w Meksyku.

Przedstawiciele firmy aktywnie poszukiwali klientów wśród rodzin ciężko chorych dzieci, oferując im leczenie, którego cena wyjściowa wynosiła 80 tysięcy dolarów. Łukasz Mejza miał osobiście angażować się w przekonywanie rodziców o wysokiej skuteczności oferowanej terapii. Według rodzin, które kontaktowały się z Vinci NeoClinic, przedstawiciele spółki nie potrafili przedstawić rzetelnego kosztorysu ani szczegółowych informacji medycznych.

Po tym jak sprawa stała się głośna, w listopadzie 2021 roku, sprawą zainteresowała się Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze, do której wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oszustwa. W grudniu 2021 roku podjęto kroki zmierzające do likwidacji amerykańskiej odnogi biznesu, firmy Vinci NeoClinic LLC. Łukasz Mejza w swoich oświadczeniach utrzymywał, że ani on, ani spółka nie zarobili na tej działalności oraz że wycofał się z niej, gdy tylko pojawiły się u niego wątpliwości natury etycznej i medycznej. W grudniu 2021 roku Mejza zrezygnował z funkcji wiceministra sportu.

W marcu 2024 roku Tomasz Guzowski zmarł. "Mejza powinien zostać ukarany, bo dawał fałszywą nadzieję, obiecywał coś, co nie było możliwe do spełnienia, wykorzystał Tomka" - stwierdził kuzyn mężczyzny w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Postępowanie prokuratorskie w sprawie działalności firmy Vinci NeoClinic wciąż trwa.

Redakcja poleca

Wątpliwości wokół oświadczeń majątkowych

W czerwcu 2022 roku Wirtualna Polska podała, że Łukasz Mejza pominął w swoim oświadczeniu majątkowym zarobki (ok. 16 tys. brutto) za pracę w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Polityk złożył korektę dopiero po licznych zgłoszeniach i zapytaniach redakcji portalu do resortu, KPRM i CBA.

13 listopada 2023 roku Mejza złożył oświadczenie majątkowe, w którym zabrakło informacji o mieszkaniu, choć we wcześniejszych oświadczeniach, począwszy od 16 marca 2021 roku, polityk deklarował posiadanie lokalu w Zielonej Górze o powierzchni 59 mkw., którego wartość przez całą kadencję określał na 500 tys. zł - mimo rosnących cen nieruchomości. Po tym jak redakcja Wirtualnej Polski złożyła zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, poseł złożył korektę. Nie wspomniał jednak, że mieszkanie zostało powiększone do ponad 80 mkw. Później Mejza bronił się z mównicy sejmowej. "Według siepaczy Adama Bodnara jestem przestępcą, bo nie zgłosiłem jakiegoś stryszku" - mówił.

W listopadzie 2024 roku media informowały, że Mejza nie wspomniał w oświadczeniu majątkowym o pożyczkach zaciąganych w bankach i od osób prywatnych. W tym drugim przypadku chodziło o kwoty 40 tys. zł, 50 tys. zł i 88 tys. zł.

Prokuratura śledztwo w sprawie oświadczeń majątkowych Łukasza Mejzy wszczęła 2 grudnia 2023 roku. Pierwsza grupa postawionych mu zarzutów (łącznie było ich 11) dotyczyła podania nieprawdy lub zatajenia prawdy w siedmiu złożonych w latach 2021-2024 poselskich oświadczeniach majątkowych. Kolejna odnosi się do podania nieprawdy w trzech oświadczeniach majątkowych złożonych przez Mejzę jako sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Ostatnia dotyczy niedopełnienia obowiązku zgłoszenia przez posła Mejzę jako funkcjonariusza publicznego wymaganych informacji nie później niż w ciągu 30 dni do Rejestru Korzyści prowadzonego przez marszałka Sejmu.

Poseł w tej sprawie zrzekł się immunitetu i bronił się, twierdząc, że jego majątek był poddawany kontroli przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W kwietniu 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko posłowi. Sprawa znajduje się obecnie na etapie sądowym w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście.

Proces z licealistą

W 2021 roku 17-letni wówczas uczeń liceum Jakub Wróblewski opublikował w mediach społecznościowych posty, w których - w kontekście afery wokół Mejzy i Vinci NeoClinic - napisał, że "historia kiedyś rozliczy tego człowieka". Nazwał także polityka "mentalnym dnem" i wskazał, że "nie ma w polskiej polityce bardziej obrzydliwej postaci".

W 2022 roku Mejza złożył przeciw nastolatkowi prywatny akt oskarżenia, domagając się 50 tys. zł nawiązki i skazania go za zniesławienie. Początkowo sprawa została umorzona bez przeprowadzania rozprawy. Mejza złożył zażalenie, a sąd wyższej instancji w 2024 r. uchylił postanowienie o umorzeniu i nakazał przeprowadzenie procesu. Po 2,5 roku, 28 kwietnia 2026 r. Sąd Rejonowy Poznań - Grunwald i Jeżyce w Poznaniu podjął decyzję o uwolnieniu Wróblewskiego od czterech z pięciu zarzutów aktu oskarżenia, a przypadku piątego umorzył postępowanie.

Redakcja poleca

Mandaty za przekroczenie prędkości

Łukasz Mejza w krótkim czasie zgromadził rekordową liczbę punktów karnych oraz mandatów za zbyt szybką jazdę. Według wyliczeń dziennikarzy RMF FM, na podstawie wszystkich zarejestrowanych wykroczeń (zarówno przez fotoradary, jak i przez patrole policji), poseł powinien posiadać na swoim koncie około 177 punktów karnych. Łączna suma mandatów, które ma do zapłacenia poseł miała przekroczyć 18 tysięcy złotych.

Najgłośniejszy przypadek złamania przez Łukasza Mejzę prawa drogowego miał miejsce 13 października 2025 r. Tego dnia polityk został zatrzymany na trasie ekspresowej S3 koło Polkowic na Dolnym Śląsku za wyraźne przekroczenie dozwolonej prędkości - jechał 200 km/h przy dozwolonej prędkości 120 km/h. Policja chciała go ukarać mandatem w wysokości 2,5 tys. zł i 15 punktami karnymi, jednak poseł zasłonił się immunitetem i nie przyjął mandatu. W związku z tym policja zawnioskowała o uchylenie posłowi immunitetu - wniosek z dolnośląskiej komendy trafił do KGP. Następnie Biuro Prewencji KGP przekazało wniosek do marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego. Z kolei GITD chce pociągnięcia Mejzy do odpowiedzialności za popełnienie dziewięciu wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary.

W kwietniu br. prezes PiS Jarosław Kaczyński został zapytany, dlaczego Łukasz Mejza, mimo że stwarza zagrożenie na drogach, nadal jest członkiem partii. - No, ale zapłacił, przeprosił, więc dlatego jeszcze jest - odpowiedział Kaczyński.

Posłuchaj:

Pierwszym freak fighterem, z którym ma zmierzyć się Łukasz Mejza, jest Jacek Murański. Karolina Lewicka w "Porannym przeglądzie prasy" w TOK FM przytoczyła komentarz samego Murańskiego. "Łukasza Mejzę obok posłów Dariusza Mateckiego, Patryka Jakiego, Sebastiana Kalety i redaktora Tomasza Duklanowskiego zaliczam do Polskiej Partii Kanalii. Jeśli dana mi będzie szansa zmierzyć się z najsilniejszym sportowo przedstawicielem tej partii, chętnie wytrę nim oktagon, a raczej ring, bo jak wynika z warunków, jakie mi zaproponowano, to ma być boks w małych rękawicach. Mejza uosabia wszystko, co najgorsze w polskiej polityce. Zderzy się ze mną jak z pociągiem".

- Okazało się, że gdzie jest granica? Granica jest w udziale w patogali. Jest to co najmniej dziwne, ale też rozumiem, że będąc w PiS można być uwikłanym w podejrzane interesy na chorych ludziach jak - według doniesień prasowych - miał być Łukasz Mejza, w klatce walczyć nie wolno. Posłowie PiS powinni sobie zapamiętać - komentował w "Wywiadzie politycznym" w TOK FM " Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej".

Źródło: TOKF FM, tokfm.pl, PAP, x.com, Wirtualna Polska, TVN24