,
Obserwuj
Polska

"Yorki gryzą jak wściekłe". Skąd agresja u psów? "Ludzie biorą sobie zwierzę, którego nie rozumieją"

5 min. czytania
15.10.2023 07:27
Jack russel terier będzie potrzebował dużo ruchu, będzie potrzebował norować, bo po to został wymyślony. A jeśli taki pies mieszka w bloku, ma trzy spacery po 15 minut na smyczy dookoła bloku i poza tym opiekun chce, by siedział na kolanach, bo jest malutki, ładnie wygląda i pasuje do mieszkania, to już na dzień dobry jest katastrofa - tłumaczyła w TOK FM Aneta Awtoniuk, behawiorystka.
|
|
fot. GRZEGORZ SKOWRONEK

"Białystok. Należący do rodziny amstaff pogryzł trzyletniego chłopca", "Pies rasy amstaff pogryzł dwoje dzieci w Pruszkowie", "W Wieluniu amstaff zaatakował kolejny raz. Tym razem rany są poważne" - to tylko niektóre tytuły medialnych doniesień z ostatniego miesiąca, dotyczących agresji psów wobec ludzi.

W wykazie 11 ras psów uznawanych za agresywne, który wprowadzono w 1997 roku, amstaffów jednak nie znajdziemy. Znajdziemy za to: anatolian karabashe, akbash dogi, amerykańskie pit bull terriery, psy z Majorki, buldogi amerykańskie, dogi argentyńskie, psy kanaryjskie, tosa inu, rottweilery, moskiewskie psy stróżujące i owczarki kaukaskie.

Skąd taki, a nie inny wybór? Nie wie tego nawet sama behawiorystka zwierzęca Aneta Awtoniuk. - Postanowiono stworzyć listę ras uznawanych za agresywne, ale uznawane za agresywne przez kogo? Może przez urzędników, może opierali się na jakiejś literaturze, tego nie wie nikt. Od 1997 roku ta lista nie jest w żaden sposób aktualizowana, mimo że w 2003 roku przepis z 1997 roku został zastąpiony przez rozporządzenie ministra MSWiA w sprawie tego wykazu - podkreśliła trenerka psów ze szkoły dla psów Azorres w audycji "Weekend Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak wskazała ekspertka, wielu z ras występujących w wykazie nawet nie ma w Polsce. - A jeszcze ciekawsze jest to, że żeby uznać psa za objętego tymi rozporządzeniami, musi być to pies rasowy. Wszelkiego rodzaju mieszańce, kundelki i psy w typie rasy nie są wzięte pod uwagę. A bardzo wiele psów w Polsce jest kundelkami, nie mają rodowodów - wyjaśniła ekspertka, podkreślając, że za ataki na ludzi opisywane przez media, najczęściej nie odpowiadają psy rasowe, a właśnie mieszańce, czyli psy w typie danej rasy.

Sporządzenie wykazu psów uznawanych za agresywne miało pomóc w zlikwidowaniu zjawiska, jakimi są nielegalne walki psów. Jednak nic to nie dało, bo takie walki organizowane są nadal. - Lista psów uznawanych za agresywne w żadnym aspekcie nie mówi o walkach psów, a jej istnienie w ogóle nie wpływa na to, czy walki psów są organizowane, czy nie. Kilkanaście lat temu współpracując z policją przy akcjach likwidacji miejsc tych walk, żaden z wielu zatrzymanych tam psów nie był rasowy - zaznaczyła Aneta Awtoniuk.

Posiadacze psów, które trafiły na listę MSWiA, są zobowiązani ubiegać się o pozwolenie od gminy. I tu - oceniła behawiorystka - teoria znów rozmija się z rzeczywistością. - Nikt o te pozwolenia nie wnioskuje, dlatego że nikt ich nie sprawdza. Przez 17 lat mojej praktyki zawodowej, osoby, które o takie pozwolenie wystąpiły, mogę policzyć na palcach jednej ręki. Raz zadzwoniła do mnie pani z urzędu gminy z pytaniem, jak ona może zweryfikować taką hodowlę. Była bezradna, bo nie dostała od swoich przełożonych żadnych narzędzi - opisywała gościni TOK FM.

W Polsce yorki trzyma się w torebkach, w Anglii służą w policji

Skąd biorą się agresywne zachowania u psów? Jak wielokrotnie powtarzała ekspertka, w 90 proc. jest to kwestia wychowywania psa niezgodnie z jego przeznaczeniem, zapisanym w genach. - Jako ludzie, którzy mają kolejne i kolejne psy, nie mamy potrzeby, żeby się dowiedzieć o nich trochę więcej. Ludzie biorą sobie zwierzę, którego w ogóle nie rozumieją, nie wiedzą, czego on chce od życia i do czego został wymyślony - wyjaśniła.

I nie chodzi tu tylko o jedenaście ras umieszczonych na wykazie. Aneta Awtoniuk podała tu przykład jacka russella teriera, który jest psem myśliwskim, a nie kanapowym, jakim często chcieliby go widzieć jego właściciele. - Jack russel terier będzie potrzebował dużo ruchu, będzie potrzebował norować, bo po to został wymyślony. Będzie dużo węszył, szybko biegał. A jeśli taki pies mieszka w bloku, ma trzy spacery po 15 minut na smyczy dookoła bloku i poza tym opiekun chce, by siedział na kolanach, bo jest malutki, ładnie wygląda i pasuje do mieszkania, to już na dzień dobry jest katastrofa, bo potrzeby tego psa powodują, że będą szukać ujścia tej frustracji - argumentowała behawiorystka.

Podobnie rzecz się ma w przypadku uroczych yorków, które - jako zwierzęta przeznaczone do walki ze szczurami - "gryzą jak wściekłe" - Yorki w normalnych krajach, czyli nie w Polsce, to nie są pieski noszone w torebkach z kokardkami na głowie. Np. w Anglii yorki pracują w policji. Ponieważ są malutkie i mają doskonały węch, pomagają policjantom szukać narkotyków w szkołach - wskazała rozmówczyni Małgorzaty Wołczyńskiej.

O pogryzieniach przez yorki w mediach jednak się nie mówi. - Yorki mają małą szczękę, więc ich pogryzienia nie są takie dramatyczne. Wiele z tych obrażeń nie jest zgłaszana na policję czy do szpitali. Ale do mnie te yorki po pogryzieniach domowników trafiają na terapię, w związku z tym wiem, że tych pogryzień jest mnóstwo - przekonywała Awtoniuk.

Pies "gryzie, gdy już nie ma wyjścia"

Zanim pies ugryzie - tłumaczyła gościni TOK FM - wysyła człowiekowi szereg sygnałów ostrzegawczych - od położenia uszu po sobie i zamknięcie pyska, po warczenie, które jest niczym innym, jak powiedzenie człowiekowi: "Stary, jesteś za blisko". - Pies gada całą swoją psiejskością, bo nie chce gryźć się z innym obiektem. Gryzie, gdy już nie ma wyjścia. Zanim ugryzie, robi mnóstwo innych rzeczy, żeby ugryzienia uniknąć - tłumaczyła trenerka.

Jak więc dobrać psa, by szczęśliwy był zarówno on, jak i właściciel? - Przed wzięciem psa do domu należy dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Trzeba wziąć zwierzę o potrzebach, do których pasuje styl życia danego człowieka - wymieniła ekspertka. Ważne są też gabaryty. - Gdy podpowiadam swoim podopiecznym, na co zwracać uwagę, mówię: "Jeżeli jesteś w stanie wziąć na ręce swojego psa, to jest pies dla Ciebie" - radziła.

Najważniejszy jest jednak - zaznaczyła behawiorystka - "porządek w głowie". - Są badania prowadzone od wielu lat, które pokazują zależność pomiędzy rozchwianiem emocjonalnym opiekuna a agresywnymi reakcjami psów. Smycz jest drutem, po którym przechodzą emocje od jednej strony do drugiej. Najpierw zajmijmy się swoimi emocjami - wskazała Aneta Awtoniuk w rozmowie w TOK FM.