,
Obserwuj
Polska

Śledztwo ws. Tomasza Lisa umorzone, ale zeznania zostały. "Złapał za twarz, przycisnął do ściany i pocałował"

Maciej Karcz
3 min. czytania
22.05.2024 10:33
Prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej przez Tomasza Lisa - informuje Wirtualna Polska. Śledczy stwierdzili, że doszło do przedawnienia, jednak w uzasadnieniu przywołane zostały m.in. zeznania złożone przez byłe podwładne dziennikarza.
|
|
fot. Tomasz Lis, Krzysztof Mazur / Agencja Wyborcza.pl

24 maja 2022 roku Tomasz Lis przestał być redaktorem naczelnym tygodnika 'Newsweek'. Ani dziennikarz, ani wydawnictwo pisma nie podało powodów rozstania.

W czerwcu Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski napisał, że pracownicy oskarżają Lisa o mobbing. Sprawą zajęła się m.in. prokuratura, która - jak się okazuje - dochodzenie umorzyła. Jak czytamy w wp.pl, wątek naruszenia nietykalności cielesnej dwóch współpracowniczek został umorzony z powodu przedawnienia karalności czynu.

Zeznania ws. Tomasza Lisa. "Złapał za twarz, przycisnął do ściany, pocałował"

Wirtualna Polska opisuje to, co na 18 stronach uzasadnienia decyzji napisała prokuratura. Śledczy stwierdzili, że 'zachowanie Tomasza Lisa względem nich (współpracujących z Lisem kobiet - red.) nie może zostać ocenione inaczej niż w kategorii naruszenia nietykalności cielesnej'. W związku z tym - jak opisuje Jadczak - dochodzenie zostało umorzone ze względu na przedawnienie, ponieważ od opisywanych zdarzeń minął już więcej niż rok.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W aktach znalazły się m.in. relacje kobiet, które pracowały przy produkcji materiału wideo "Świat_pl" prowadzonego przez Lisa. Jedna z pracowniczek zeznała, że dziennikarz sprawiał kłopoty wszystkim jej koleżankom. Kolejna z podwładnych miała celowo i regularnie rezygnować z produkcji programu, by unikać spotkań ze swoim szefem.

Jedna z makijażystek opisała zaś inną sytuację. 'Gdy pewnego razu, kiedy nosiła spodnie z dziurami, Tomasz Lis w czasie makijażu, włożył swoje palce w dziury w spodniach makijażystki na wysokości ud. Kobieta, w pierwszym odruchu, odskoczyła. Redaktor naczelny 'Newsweeka' nigdy nie przeprosił za swoje zachowania, gdy widział, że kobieta nie życzy sobie takich sytuacji' - cytuje uzasadnienie wp.pl. Liczne grono pracowniczek zeznało, że słowne zaczepki i "głupie teksty" rzucane pod ich adresem ze strony szefa były na porządku dziennym.

'Przycisnął do ściany i pocałował'

Z akt sprawy przytaczanych przez Wirtualną Polskę wynika, że były naczelny 'Newsweeka' regularnie komplementował swoje podwładne i zapraszał je na spotkania towarzyskie. Najpoważniejszy incydent, który miał kosztować Tomasza Lisa utratę pracy, miał mieć miejsce 16 maja 2022 roku. Według zeznań jednej z pracowniczek dziennikarz szedł za nią przyspieszonym krokiem, a następnie 'złapał ją za twarz, przycisnął do ściany i pocałował w policzek'. Jak przyznała, Lis zrobił to pomimo jej wyraźnej niechęci. 'Próbowała się wyrwać' - napisano w aktach.

Kobieta złożyła skargę na swojego szefa, a sprawa trafiła do działu kadr. Tydzień po tym zdarzeniu pracownicy HR zaprosili na spotkanie podwładne Lisa, na którym opowiedziały one o niewłaściwym zachowaniu swojego przełożonego. Dzień później, czyli 24 maja 2022 roku, kierownictwo Ringier Axel Springer Polska (wydawnictwo 'Newsweeka') przekazało, że dotychczasowy redaktor naczelny pisma rozstaje się z firmą.