Onet: Posada dla córki Karczewskiego za kontrakt w Orlenie. "Co rusz domagał się przysług"
Właściciel agencji eventowej Berm Janusz Jabłoński przez lata obsługiwał spółki skarbu państwa za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jest zamieszany w sprawę korupcji przy informatyzacji ministerstwa spraw wewnętrznych - ujawniło niedawno OKO.press.
W poniedziałek poznaliśmy kolejne informacje w tej sprawie. Jabłoński oskarżył PiS o nieprawidłowości. Jacek Harłukowicz opisał w Onecie, czego domagano się od przedsiębiorcy w zamian za kontrakt z Orlenem.
Jabłoński powiedział, że w 2019 roku Adam Burak - wówczas dyrektor wykonawczy w Orlenie (później członek zarządu) wprost zażądał od niego 'wyrazu wdzięczności za nawiązanie współpracy'. Przedsiębiorca twierdzi, że zignorował sugestię, ale Burak nie dał za wygraną.
Stałe relacje z klientami
W marcu 2019 roku w Bermie pracę zaczęła Anna Karczewska-Rozłucka, córka ówczesnego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Kobieta za 5 tys. zł netto miała przez 105 godzin miesięcznie 'utrzymywać stałe relacje z klientami', czyli z Orlenem.
Karczewska-Rozłucka była zatrudniona w firmie przez sześć miesięcy, bo potem współpraca Bermu z Orlenem się skończyła. Według rozmówcy Onetu nie skończyły się jednak żądania Buraka. - Co rusz domagał się kolejnych przysług i wyrazów wdzięczności za to, że pracujemy dla Orlenu, w tym przekazywania mu konkretnych kwot w gotówce - mówi Onetowi.
Karczewska-Rozłucka później znalazła pracę w Państwowym Zakładzie Ubezpieczeń jako specjalistka HR, wiosną 2024 bezskutecznie ubiegała się o mandat radnej sejmiku mazowieckiego z listy Prawa i Sprawiedliwości.
Burak zaprzecza. 'Pomówienia'
Stanisław Karczewski w rozmowie z Onetem stwierdził, że nie śledzi aktywności zawodowej swojej córki. Z nią samą portalowi nie udało się skontaktować. Autor opublikowanego w poniedziałek artykułu zaznaczył, że agenci CBA, z którymi rozmawiał, potwierdzili wersję Jabłońskiego.
Tymczasem Burak w przesłanym portalowi oświadczeniu zaprzeczył zarzutom i nazwał słowa przedsiębiorcy 'pomówieniami'. 'Wszystko, co na mój temat publicznie powiedział pan Jabłoński, jest kłamstwem. Nigdy nie żądałem ani nie przyjmowałem od niego żadnych pieniędzy lub innych korzyści majątkowych. Nie znam pani Karczewskiej-Rozłuckiej, nigdy nie spotkałem jej osobiście i nigdy nie byłem przesłuchiwany w tej sprawie' - podkreślił.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>