"SOR-y przejęły funkcję izb wytrzeźwień". Alkohol "w państwie z kartonu" [FRAGMENT KSIĄŻKI]
Poniższy fragment pochodzi z książki pt. 'Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj' autorstwa Jana Śpiewaka, wydanej 26 lutego nakładem wydawnictwa W.A.B.
SOR-y jak izby wytrzeźwień
W ostatnich latach Szpitalne Oddziały Ratunkowe przejęły funkcję izb wytrzeźwień. Ratownik medyczny Janek Świtała na podstawie swojego doświadczenia szacuje, że nawet jedna trzecia pacjentów trafia na SOR pod wpływem albo na skutek picia alkoholu. Stopniowa likwidacja izb wytrzeźwień z 64 w 1999 do 33 w 2021 roku sprawia, że coraz więcej osób nadużywających alkoholu ląduje na oddziałach ratunkowych. Powoduje to wydłużenie oczekiwania na pomoc lekarską dla potrzebujących i ma ogromny negatywny wpływ na psychikę pracowników ochrony zdrowia.
Lekarz Bartosz Nowakowski opisał w 2018 roku w mediach społecznościowych sytuację na SOR-ze w szpitalu we Włocławku:
Nie wiem, kto był pomysłodawcą likwidacji izby wytrzeźwień w moim rodzinnym mieście. Decyzja ta od wielu lat niesie za sobą konsekwencje dla zaopatrywanych przeze mnie pacjentów podczas dyżurów w SOR i myślę, że nie dotyczy wyłącznie moich godzin pracy. Sytuacja, kiedy lekarz, ratownik medyczny albo pani pielęgniarka pławią się w ekskrementach, kiedy nasze ciuchy, buty i dłonie mają bezpośredni kontakt z kałem, moczem, wymiocinami, a czasem białymi robakami pasożytującymi w pachwinach przebywających na oddziale SOR alkoholików, żeby po chwili badać albo pobierać krew kilkuletniego dziecka, w XXI wieku jest sytuacją niedopuszczalną. Pijackie awantury, przekleństwa, wyrwane z futryną drzwi nie mogą być codziennością w pracy szpitala.
Alkohol prowadzi do śmierci
Alkohol wpływa na nasze zachowanie, prowadząc do brawury, podejmowania ryzykownych decyzji oraz zwiększonej agresji. Ofiarami ułańskiej podchmielonej fantazji są zabici na drogach, pobite żony i dzieci oraz topielcy. Komenda Główna Policji podaje, że w 2019 roku pod wodą zakończyło życie 456 Polaków, a alkohol przyczynił się do ponad 20 proc. utonięć. Statystyki pokazują, że typową ofiarą utonięcia w Polsce jest mężczyzna po trzydziestce, przy czym niemal co czwarta z osób, które utonęły, była pod wpływem alkoholu. Filip Orłowski, wicemistrz Europy w ratownictwie wodnym, wspominał, że podczas zawodów w tej dyscyplinie w Holandii szef tamtejszej organizacji pływackiej zapytał go, ile osób utonęło w Polsce, bo w Holandii tylko 9. Ale z tych 9 osób 8 było narodowości polskiej.
Osoby nadużywające alkoholu nie robią krzywdy tylko sobie. Ponad połowa osób podejrzanych o popełnienie zabójstwa oraz około jedna czwarta podejrzanych o uszkodzenie ciała i udział w bójce była nietrzeźwa w trakcie popełnienia przestępstwa. Badanie akt sądowych w Krośnie dotyczących zabójstw w latach 1998-2014 pokazuje, że typowe zabójstwo w Polsce dotyczy osób nadużywających alkoholu: ustalono, że 46 z 60 (77 proc.) sprawców i 36 (60 proc.) ofiar znajdowało się pod wpływem alkoholu. Badanie akt sądowych w Bydgoszczy z lat 2015-2019 wskazało, że 41 proc. sprawców zabójstw było pijanych w trakcie popełniania przestępstwa, a 62 proc. było uzależnionych od alkoholu. Osobną kategorią są tak zwane zabójstwa kuchenne, które można nazwać formą samoobrony przed pijanym agresywnym partnerem. Aż jedna piąta kobiet odbywających karę pozbawienia wolności to zabójczynie. W badaniu na ten temat możemy przeczytać:
Bardzo często jest to też akt samoobrony czy nieodwracalna w skutkach reakcja na stresogenną sytuację. Ofiary przemocy domowej zazwyczaj działają pod wpływem impulsu. Popełniają zbrodnię zabójstwa, bo bezskutecznie szukały wcześniej pomocy i nie widzą innego wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazły. Często zabijają, gdy mężczyzna śpi lub jest całkowicie pijany. Wykorzystują tym samym momenty, w których znika przewaga fizyczna.
Rządowy program to pułapka? 'Wpuszczanie młodych w maliny'
Nadużywanie alkoholu towarzyszy przemocy domowej i jest tej przemocy przyczyną - zarówno psychicznej, jak i fizycznej. Aż 76 proc. kobiet doświadczających przemocy w rodzinie wskazuje, że ich partnerzy, sprawcy przemocy, nadużywają alkoholu. Z kolei statystyki policyjne pokazują, że blisko 70 proc. sprawców podczas interwencji domowych związanych z przemocą znajduje się pod wpływem alkoholu. Przemoc domowa i picie jednego z rodziców zostawia trwałe ślady na psychice całej rodziny. Polska Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych podaje, że uzależnionych od alkoholu jest w Polsce około 800 tysięcy osób, a około 1,5-2 milionów dzieci wychowuje się w rodzinach z problemem alkoholowym. Dzieci wychowywane w domach osób uzależnionych od alkoholu zmuszone są rozwijać własne mechanizmy obronne, aby radzić sobie z zachowaniami rodziców. Żyją w stresie, strachu, z poczuciem niskiej wartości i mają problemy z nawiązywaniem zdrowych relacji. To również ofiary przemysłu alkoholowego i bierności państwa.
Pijani zabójcy drogowi
Jazda w stanie upojenia alkoholowego stanowi osobną, ogromną kategorię przestępstw. Policja raportowała, że w 2023 roku zatrzymano blisko 93 tysiące nietrzeźwych kierowców, którzy spowodowali 1600 wypadków. Zginęło w nich 251 osób, co stanowi 13,3 proc. ogólnej liczby ofiar śmiertelnych na drogach. Chociaż te liczby mogą szokować, to dekadę temu sytuacja była jeszcze gorsza. W 2009 roku policja zatrzymała 173 tysiące pijanych kierowców, którzy spowodowali wówczas śmierć 571 osób.
Jednocześnie trudno się oprzeć wrażeniu, że sądy mają słabość do pijanych kierowców, skoro wymierzają im często symboliczne kary grzywny albo dają wyroki w zawieszeniu. Dobrym przykładem jest Beata Kozidrak, która w trakcie kontroli drogowej miała 2 promile w wydychanym powietrzu. Sąd orzekł wobec niej jedynie pięć lat zakazu prowadzenia auta i grzywnę w wysokości 50 tysięcy złotych, a także nakazał jej wpłacić 20 tysięcy na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Sędzia w ogłoszeniu wyroku stwierdził, że jako 'okoliczność łagodzącą należy wziąć pod uwagę dorobek artystyczny oskarżonej, jej zasługi dla polskiej muzyki'. Również Kamil Durczok, który miał we krwi 2,9 promila alkoholu, przejechał 370 kilometrów ze średnią prędkością 140 km/h i rozbił się na autostradzie, dostał wyrok roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 33 tysiące złotych kary i zakaz prowadzenia pojazdów na 5 lat.
Od nich Polacy kupują wódkę nocami. 'Małpka pociąga za sobą gorylka'
Jak duże jest przyzwolenie ze strony polskich elit na jazdę po pijanemu, mogliśmy się ponownie przekonać przy okazji wejścia w życie przepisów dotyczących konfiskaty aut kierowcom, którzy mieli ponad 1,5 promila alkoholu we krwi. Podobne przepisy obowiązują w wielu krajach Unii Europejskiej. Pierwszą próbę zaostrzenia kar dla pijanych kierowców storpedowała Krajowa Rada Sądownictwa w 2014 roku. Sędziowie argumentowali wtedy, że konfiskata 'niewątpliwie może powodować nieuzasadnioną dolegliwość majątkową dla najbliższych członków rodziny sprawcy'.
W odpowiedzi na uchwalone w listopadzie 2022 roku przepisy mogliśmy posłuchać typowej dla polskich elit prawniczych kazuistyki. Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek przekonywał, że automatyzm kary jest niekonstytucyjny, ponieważ odbiera 'sprawczość' sądom. Doktor Mikołaj Małecki twierdził, że przepisy są niekonstytucyjne, ponieważ samochody mają różną wartość, więc dolegliwość kary jest różna. Profesor Ryszard Stefański argumentował, że prawo 'narusza konstytucyjne zasady proporcjonalności i humanitaryzmu', i dodał, że skala 'przestępstw drogowych popełnionych w stanie nietrzeźwości nie uzasadnia stosowania nadzwyczajnych środków'. Wygląda na to, że ponad 200 zabitych obywateli rocznie z powodu pijanych kierowców nie skłania do podjęcia ostrzejszych działań.
Skazali ją za hafty w pociągach PKP. 'Straty wyliczono na kwotę 24 zł 20 gr'
Jak wyjść z alkoholowego piekła?
Według Światowej Organizacji Zdrowia najskuteczniejszymi narzędziami ograniczania spożycia alkoholu są: podniesienie ceny, zmniejszenie fizycznej dostępności oraz wprowadzenie ograniczeń w reklamie. Badania wskazują, że są one bardziej skuteczne niż profilaktyka i edukacja, które oczywiście również są bardzo ważne. Jeśli alkohol jest tani i łatwo dostępny, będziemy po niego częściej sięgać. I tak właśnie jest w Polsce.
Niestety, postawa polskich elit i rynkowy fundamentalizm skutecznie uniemożliwiają walkę z alkoholizmem i nadmiernym piciem. 'Jeśli jest popyt, to jest podaż'. 'Każdy ma swój rozum'. 'Jeśli podniesiemy ceny, to wrócą mety i przemyt'. W tej wizji człowiek jest samotną wyspą, a państwo nigdy nic nie może.
Tymczasem walka z alkoholizmem to walka o postęp i wolność człowieka. Walka z egoizmem i chciwością. Potrzebne jest nam do tego państwo, którego słabość bywa politykom na rękę. Nie muszą narażać się wpływowemu lobby, rozwiązywać skomplikowanych problemów, tworzyć programów profilaktycznych czy pracować na rzecz poprawy warunków życia i pracy. W końcu alkohol to najtańsza terapia na problemy życia w państwie z kartonu.
Posłuchaj: