Polskie wojsko "to rozkopany plac budowy". "Nie wierzę, że do 2027 roku ktoś to ogarnie"
- Gen. Alexus Grynkewich, głównodowodzący sił NATO w Europie, potwierdził podczas wizyty w Warszawie, że Rosja będzie gotowa do konfrontacji z Europą w 2027 roku;
- "Jeżeli mamy faktycznie takie analizy i one są wiarygodne, (...) to potrzeba zdecydowanie większych działań w zakresie obronności" - mówił w TOK FM Mariusz Cielma;
- Jak stwierdził redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa", "potrzebny jest stan wojenny, żeby postawić nasze państwo na nogi".
Donald Tusk w ubiegłym tygodniu spotkał się z głównodowodzącym sił NATO w Europie Alexusem Grynkewichem. Po tym przypomniał, że wojskowy powiedział niedawno publicznie, iż "Rosja będzie gotowa do konfrontacji z Europą w 2027 roku". Jak mówił premier, potwierdzone w Warszawie przez gen. Grynkewicha amerykańskie ekspertyzy o gotowości Rosji do konfrontacji z Europą oznaczają także gotowość naszego sąsiada do "konfrontacji z Polską". - Polska musi być gotowa, Polska musi być dobrze przygotowana, polska armia musi być dobrze wyposażona, a sytuacja w Polsce musi być stabilna, żebyśmy byli gotowi na każdy scenariusz - oznajmił szef rządu.
- Jeżeli mamy faktycznie takie analizy i one są wiarygodne, na przykład na poziomie tego, z czym spotykaliśmy się jesienią 2021 roku, (...) to niestety wszystkie ręce na pokład i potrzeba zdecydowanie większych działań w zakresie obronności - komentował te słowa w "Wywiadzie Politycznym" Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".
"Potrzebny jest stan wojenny, żeby postawić nasze państwo na nogi"
Gość TOK FM ocenił, że "dzisiaj wojsko polskie to rozkopany plac budowy". - Nie wierzę, że w 2027 roku ktoś to ogarnie na zasadzie systemowej gotowości do działania. Dzisiaj mamy ambitne plany, rekordowe środki finansowe, ale przynajmniej na dekadę - dodał. - Rozbudowa wojska, struktur organizacyjnych, odbywa się też kosztem tego, co dziś istnieje - podkreślał.
Cielma odniósł się do planów produkcji przez Polskę pocisków 155 mm. To rodzaj amunicji artyleryjskiej, który jest powszechnie używany przez siły zbrojne wielu krajów. - My dopiero w 2028 roku mamy mieć zdolność do produkcji w graniach 180 tysięcy takich pocisków rocznie. To będzie jakiś ułamek potrzeb naszego wojska - powiedział.
- Potrzebny jest stan wojenny, żeby postawić nasze państwo na nogi pod względem siły militarnej i odporności społeczeństwa i gospodarki - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.
Czy Rosja zaatakuje państwa NATO? Eksperci analizują scenariusze
Jak mówił również, "kraje regionu dużo łatwiej przeszły przez temat poboru do armii". W jego ocenie "nikt dobitnie nie powie", że należałoby ogłosić powszechny pobór do wojska. - Nazywamy to dyplomatycznie cywilną kontrolą nad armią. Jeżeli któryś z generałów, admirałów się wyrwie, to bardzo szybko trafia pod tak zwany kapelusz jako osoba, która może być niesterowalna - powiedział redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".