Nie pozwólmy zamarzać zwierzętom
Obrońcy zwierząt od niemal dwóch tygodni, od rana do wieczora jeżdżą i walczą o lepszy los podwórkowych psów. Najczęściej marzną one w kartonach i prowizorycznych mokrych budach. - Spotkaliśmy się też z przypadkiem psa, który żył w plastikowej beczce na półmetrowym łańcuchu z metalową obrożą na szyi. Coś takiego na mrozie to istne narzędzie tortur - mówi przyznaje Anna Drewa. - Niestety zaobserwowaliśmy już przypadki psów, który obroża przymarzała do skóry. Wtedy powstają rany, które się jątrzą, pies szarpiąc się zadaje sobie niewyobrażalny ból - dodaje.
-Jak przekonują obrońcy zwierząt - zabezpieczenie budy wymaga tylko odrobiny chęci i troski. - Buda powinna być na podeście, warto wrzucić do niej trochę słomy czy siana. Do ocieplania nie nadają się szmaty, bo nasiąkają wodą i niewiele pomagają. Trzeba pamiętać o wodzie, która zamarza - trzeba częściej wymieniać albo dolewać ciepłej - instruuje Edyta Dawidowska. Dobrze by było gdyby psiaki dostawały raz dziennie ciepły i tłusty posiłek.
Warto też pamiętać o osiedlowych kotach i ptakach, którym możemy podrzucać ziarno, kawałek słoniny lub w ostateczności pokruszony chleb.