Gdynia: Twórcy "Czarnego Czwartku" zapomnieli o rannych
- Niestety nie wszystkich zaproszono - mówi rozżalony Jan Gumiński, były stoczniowiec i szef jednego ze związków zawodowych - ja nie dostałem zaproszenia, również kolega z którym dzisiaj składaliśmy kwiaty pod pomnikiem. Obaj zostaliśmy ranni 40 lat temu. Smutne to jest.
Gumiński dodaje nikt nie potrafi mu wytłumaczyć, dlaczego do takiego niedopatrzenia doszło: - Producent mówił, że stowarzyszenia jakieś zapraszały - rozkłada ręce. - Tylko jakie? Stowarzyszenie "krewni i znajomi królika"? Być może ostro mówię ale jestem rozgoryczony pod tym względem. Hala w Gdyni pomieści kilka tysięcy osób. Rannych zostało może trzysta czy czterysta osób. Wszyscy by się zmieścili.
Szansa na obejrzenie filmu przez wszystkich, bez specjalnych zaproszeń będzie - "Czarny czwartek" wejdzie do kin pod koniec lutego.