Gdańsk: biznesmeni z sercem kupili urządzenie do pobierania granulocytów
Do tej pory lekarze wysyłali dawców tej zbawiennej substancji do sąsiedniego województwa. - Dotychczasowy sprzęt ze starości stracił życie - tłumaczy prof. Anna Balcerska. - Każdy musiał wsiadać do jakiegoś środka lokomocji, jechać do Bydgoszczy, stamtąd jeździł do nas koncentrat granulocytów. To nie przedłużało życia przetoczonych komórek, tylko je skracało - wyjaśnia.
- Granulocyty pomagają dzieciom które w trakcie radioterapii i chemioterapii uległy powikłaniom leczenia. Ich własny szpik przez pewien czas przestaje pracować, chory traci wojsko, które go broni i musimy to wojsko podać z zewnątrz.- tłumaczy prof. Balcerska.
- U dzieci, u których się wydaje, że już nic nie może pomóc ten preparat wielokrotnie uratował życie - dodaje Małgorzata Szafran, szefowa Wojewódzkiego Centrum Krwiodawstwa.
Jak działa nowy sprzęt?
- Krew dawcy przepływa przez separator, zostaje rozdzielona w wirówce. Dla pacjenta zbiera się koncentrat granulocytu, a reszta wraca do dawcy - tłumaczy dr Jolanta Juścińska.
Zbiórkę pieniędzy zorganizowało Stowarzyszenie Na Rzecz Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową. Jednym z inicjatorów był marszałek województwa Mieczysław Struk. - Przekonałem przedsiębiorców do tego, że warto kupić ten sprzęt, żebyśmy nie musieli się wstydzić. Nie wyobrażałem sobie, żeby tak silne trójmiejskie środowisko nie miało takiego urządzenia - mówi.
- Teraz koncentrat granulocytów będzie musiał przebyć drogę zaledwie kilkuset metrów, będzie dłużej żył - uśmiecha się prof. Balcerska i dodaje: - A namówienie potencjalnego dawcy jest wielokrotnie łatwiejsze.