Dynia-gigant w Rokitnie wywołuje istne szaleństwo. A rolnicy nie postawili jeszcze kropki nad i
Anna Płończak i Damian Szczyszyk rozwijają uprawę dyń i innych warzyw w niewielkiej miejscowości Rokitno w województwie lubuskim. Jak przyznają, robią to z pasji, po pracy. On jest księgowym, a ona pracuje w urzędzie gminy. Od kilku lat, po godzinach, realizują swoje hobby.
- Pandemia zmusiła nas do powrotu w rodzinne strony i do poszukania dodatkowego zajęcia - raz ze względów finansowych, a dwa dla pożytecznego wykorzystania czasu, który mieliśmy. I tak od paru lat zajmujemy się rozwijaniem dyniowych pasji - mówi Anna Płończak. - Nie koncentrujemy się na konkretnych gatunkach. Mamy dynie ozdobne, jadalne i naszą mega dynię, która ma dokładnie 131 i pół kilograma i jest prawdopodobnie największym tegorocznym okazem w województwie lubuskim - dodaje.
Młodzi rolnicy sprzedają warzywa ozdobne, jadalne i nietypowe. Podkreślają jednak, że ta największa dynia nie jest na sprzedaż. Na razie stała się bohaterką tysięcy zdjęć z udziałem osób, które przyjeżdżają do Rokitna.
- Podlewaliśmy ją specjalnym, naturalnym nawozem. Był to też specjalnie wybrany przez nas gatunek, który lubi osiągać takie rozmiary. Nie mam nawet żadnych wątpliwości, że w przyszłym roku i kolejnych latach takich dyń olbrzymów może być u nas więcej - przyznał w rozmowie z TOK FM Adrian Szczyszyk.
Z dyni wciąż najczęściej robi się zupy, ale coraz bardziej popularny staje się dyniowy bigos. Zaskoczeniem nie jest też sok z dyni, a nawet frytki, które w sezonie jesiennym są gastronomicznym hitem.
- Wciąż wiele osób suszy też pestki, które są smaczne, a z racji sporych rozmiarów łatwo je wybrać z obrabianego do innych celów warzywa. Popularne są też dyniowe racuchy i muffiny - zachwala Anna Płończak.
Młodzi rolnicy nie ograniczają się tylko do dyń. Kiedy znajdą czas i przestrzeń, uprawiają też cukinie, patisony, buraki czy ogórki. Zaznaczają jednak, że to ich działalność dodatkowa i tu podobnych "gigantów" już nie było, przynajmniej na razie.