Katecheta uprawiał seks z nastolatką. Po skandalu pracę w szkole zamienił na policyjny mundur
Były katecheta, a obecnie policjant, Marcin F. brał udział w interwencji, podczas której jego kolega zastrzelił 21-letniego mężczyznę. 2 listopada w sądzie w Kaliszu rozpoczął się proces, w którym były nauczyciel religii jest świadkiem. To właśnie przy okazji tej sprawy na jaw wyszła jego przeszłość. Przypomnijmy, że w policji mogą zostać zatrudnione osoby wyłącznie 'o nieposzlakowanej opinii'.
Onet dotarł do dokumentów dotyczących przeszłości byłego katechety, a także osób powiązanych z tą sprawą. Ze szczegółów sprawy ujawnionej w 2010 roku wynika, że Marcin F. adorował, dotykał, całował, a następnie uprawiał seks z nastolatką. 'W jego samochodzie, w zajeździe oraz na chórze w kościele, przed mszą św. i w jej trakcie. Skończyła znajomość z nim, bo proponował rzeczy, 'o których wstyd było jej mówić. Dziewczyna płakała, czuła się wykorzystana, domagała się ścigania katechety' - czytamy.
Prokuratura potwierdziła te zeznania i stwierdziła, że rzeczywiście Marcin F. wykorzystał nastolatkę, 'o bardzo trudnej przeszłości, po traumatycznych przejściach, która lgnęła do kogoś, kto dawał jej pozorne poczucie bezpieczeństwa'. Sprawa została jednak umorzona, bo ofiara miała ukończone 15 lat. Na sprawę zareagowała kuria, która uznała, że Marcin F. nie może dalej mieć kontaktu z młodzieżą i musi odejść ze szkoły.
Z ustaleń Onetu wynika, że Marcin F. był organistą w kościele, udzielał się w lokalnej orkiestrze strażackiej. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne we Włocławku i od 2002 r., był katechetą w jednej ze szkół we wschodniej Wielkopolsce. W rozmowach wspominał, że jego marzeniem jest zatrudnienie się w policji. Po zwolnieniu ze szkoły prawdopodobnie zatrudnił się do agencji ochrony, a następnie został przyjęty do policji.
Sprawa Marcina F. wyszła na jaw po tym, gdy został wezwany jako świadek w sprawie tragedii, do której doszło listopadzie w 2019 roku. Podczas patrolu policji i próbie wylegitymowania 21-latka, ten zaczął uciekać, więc partner Marcina F. - Sławomir L. ruszył w pościg i strzelił w plecy uciekającego. Mężczyzna zmarł.
Jak to się stało, że Marcin F., człowiek, który wykazywał się agresją i uwikłany w sprawę obyczajową mógł zostać przyjęty do służb mundurowych? - To dla mnie skandal, że dziś ma stać na straży prawa. Z drugiej strony nie dziwię się, że przeszedł testy psychologiczne, bo to człowiek przebiegły i na swój sposób inteligentny - mówiła w Onecie pani Beata, która przed laty składała liczne zawiadomienia na Marcina F.
Jednak policja zasłania się przepisami o ochronie danych osobowych i odmówiła komentarza w tej sprawie.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>