Znaleźli żółwicę w piwnicy. Takiego finału się jednak nie spodziewali
Samica żółwia błotnego została znaleziona w zeszłym roku, w piwnicy jednego z domów na poznańskim Świerczewie. Mieszkańcy wezwali ekopatrol straży miejskiej, który wiedział, co robić. Zwierzę trafiło pod opiekę Uniwersytetu Przyrodniczego. I, jak mówią eksperci, miało sporo szczęścia.
- Zwierzę wybudzone ze snu zimowego, a wcześniej nielegalnie utrzymywane przez człowieka, najpewniej nie przeżyłoby zimowych miesięcy w ciemnej piwnicy - twierdzi w rozmowie z TOK FM dr inż. Mateusz Rawski z Pracowni Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Teraz, ku niemałemu zaskoczeniu wszystkich, samica zniosła jaja. - Po przeszło sześćdziesięciodniowej inkubacji wykluły się z nich młode żółwie, jest ich pięć. To nietypowe, bo w naturze żółwie błotne wykluwają się późnym latem lub opuszczają gniazda dopiero wiosną w następnym roku po złożeniu jaj - wyjaśnia dr Rawski. Zaznacza, że malutkie żółwiki są zupełnie zdrowie i silne.
'Żegnaj Diunka'. Nie udało się uratować słynnego nosorożca z poznańskiego zoo
- O ich dalszym losie zadecydują wyniki badań genetycznych. Konieczne jest ustalenie, czy należą do rodzimej dla Polski populacji. To ważne, by nie dopuścić do jej "zanieczyszczenia" na przykład osobnikami z południa Europy, które nie są dobrze przystosowane do niskich temperatur w zimie. Po otrzymaniu wyników, ostateczną decyzję podejmą eksperci z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska - dodaje naukowiec.
Żółwie błotne to jedyny rodzimy gatunek żółwia, który jest pod ścisłą ochroną. Zagrożeniem są dla niego większe i silniejsze żółwie sprowadzane do Polski, a także człowiek, który niszczy ich miejsca lęgowe.