"Wstrząśnięci" brutalnym pobiciem pary Ukraińców. Dlaczego atakowani tak rzadko alarmują policję?
Brutalne pobicie Ukraińców we Wrocławiu. - Jestem wstrząśnięta, podobnie jak wiele osób we Wrocławiu - mówiła w TOK FM pełnomocniczka prezydenta Wrocławia Alina Szeptycka.
- Są zarzuty dla podejrzanego o pobicie pary Ukraińców we Wrocławiu;
- "Bardzo często osoby, które są wyzywane, poniżane, w jakiś sposób nękane nie zgłaszają tego, bo raz: boją się. Dwa: uważają, że to zbyt błahe" - mówiła w TOK FM Alina Szeptycka, pełnomocniczka Prezydenta Wrocławia ds. Równego Traktowania;
- Wskazała też, że teraz priorytetową kwestią jest edukowanie społeczeństwa o roli świadka.
Zarzuty pobicia i stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej postawiła wrocławska prokuratura 27-letniemu Tomaszowi M., podejrzanemu o udział w brutalnym pobiciu pary obywateli Ukrainy. Do zdarzenia doszło w niedzielę we Wrocławiu. W poniedziałek policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy byli wielokrotnie notowani.
- Jestem wstrząśnięta, podobnie jak wiele osób we Wrocławiu. To oburzające i zasmucające. A powiedzenie, że budzi to nasz niepokój, to zbyt mało - przyznała w TOK FM pełnomocniczka Prezydenta Wrocławia ds. Równego Traktowania Alina Szeptycka.
Strach to nie wszystko
To nie pierwszy przypadek tego typu we Wrocławiu. Na początku lipca na Wyspie Słodowej został pobity 19-letni Ukrainiec. Wcześniej doszło do ataku na ukraińskiego sprzedawcę przy ul. Grabiszyńskiej. Także ogólnokrajowe statystyki policji pokazują wzrost liczby przestępstw z nienawiści wobec obywateli Ukrainy.
Gościni TOK FM wskazała w tym kontekście także na diagnozę przemocy motywowanej uprzedzeniami we Wrocławiu stowarzyszenia Nomada. Wynika z niej, że większość ataków, które nie trafią do mediów, a nawet nie są zgłaszane na policję, to akt słowne, które mają miejsce w przestrzeni publicznej. Przy czym to nie tylko tramwaje, autobusy, ulice i przystanki, ale też np. szkoła czy miejsce pracy.
- Bardzo często osoby, które są wyzywane, poniżane, nękane nie zgłaszają tego. Bo boją się; uważają, że to zbyt błahe, bo przecież ktoś tylko coś powiedział czy wykonał jakiś gest, że policja czy inne służby nie będą traktowały tych spraw poważnie - mówiła też Alina Szeptycka.
Pełnomocniczka Prezydenta Wrocławia ds. Równego Traktowania podkreśliła przy tym, że blisko połowa zgłoszeń ma podłoże narodowościowe. Przy czym tylko 17 proc. zostaje zgłoszona. Stąd, wskazała, teraz priorytetową kwestią jest edukowanie społeczeństwa o roli świadka.
- Należy reagować w bezpieczny dla siebie sposób. Nawet po takiej sytuacji. To może być wsparcie, powiedzenie: "Nie zgadzam się", "Jak mogę pomóc", "Czy wszystko jest porządku". Chodzi o danie sygnału, że osoba, która doświadcza przemocy czy nienawiści, nie jest sama. To też bardzo istotne - podsumowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM