''Zdarzyło mi się usłyszeć od rodziny pacjenta, że senior nie pasuje im do wystroju. Naprawdę"
Wydłużone weekendy, w tym majówka, podobnie jak święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc to czas, gdy rodziny pozostawiają seniorów w szpitalach - na kardiologii, internie czy geriatrii. - Takich przypadków jest wiele - przyznaje dr Magdalena Naja-Wiśniewska, wojewódzki konsultant do spraw geriatrii na Lubelszczyźnie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak rodziny tłumaczą pozostawienie seniora w szpitalu?
- Dlaczego wolą, by starsze osoby przebywały w szpitalu, a nie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym?
- Jak jest z dostępnością miejsc w tego typu placówkach?
Dr Magdalena Naja-Wiśniewska nie kryje, że przedłużone weekendy czy święta to trudny czas dla osób starszych, które przebywają w szpitalu. Wiele rodzin odmawia przyjęcia ich do domu. - Pamiętam sytuację, gdy od jednej z osób usłyszałam, że senior nie pasuje im do wystroju. Naprawdę, takie słowa padły. Smutne do strasznie. Co jeszcze słyszę? Gdy chcę wypisać chorego do domu, bardzo często poznaję całą historię choroby jego syna czy córki. Że ma takie i takie dolegliwości, że nie ma siły, że nie ma szans, by odebrać seniora ze szpitala. Często padają takie słowa: "Może pani doktor znalazłaby jakieś rozwiązanie systemowe?". Tak, jakby system był w stanie za rodzinę wszystko zorganizować. A czasami jest to takie przyziemne tłumaczenie, że babcia czy dziadek wciąż źle się czuje, że coś ich boli, albo na coś się skarżą i że powinni jeszcze poleżeć na oddziale. A ja idę do pacjenta, pytam i słyszę, że nie, nic mu już nie dolega - opowiada pani doktor w rozmowie z TOK FM.
Pacjenci na geriatrii czy w Zakładach Opiekuńczo-Leczniczych (ZOL) to osoby starsze, często nie do końca sprawne, z wieloma chorobami. - Dla nas sukcesem jest np. to, że taki pacjent zacznie siedzieć czy wstanie z łóżka. Tak, to są osoby chore, ale jednocześnie piękne osobowości. Każdy z nas kiedyś będzie osobą starszą. Senior nie jest kosmitą, tylko człowiekiem jak każdy z nas, który potrzebuje wsparcia i opieki. Mamy teraz na oddziale panią, która była tancerką. Z jednej strony leżąca, wyniszczona, odwodniona, biedna, a z drugiej - człowiek, który przeżył naprawdę dużo i potrafi przepięknie o tym opowiadać - mówi pani doktor.
Trudne rozmowy, trudne historie
Część seniorów - nawet gdy ich stan się poprawia i mogliby pójść do domu - nie chce opuszczać szpitala. - Bywa, że płaczą, nie chcą wracać. I ja się wtedy zastanawiam, czego w tych domach doświadczają. To są bardzo trudne rozmowy, trudne historie. Są rodziny, które mówią - na wejściu - że pieniądze nie grają roli. A jak przychodzi co do czego, to mówią, że nie mają gdzie taty czy dziadka umieścić, bo prywatny dom opieki nie wchodzi w grę, bo nie zamierzają płacić 8 czy 10 tysięcy zł. A w miejskich DPS-ach nie ma miejsc - mówi pani doktor.
Bywa i tak, że seniorzy - gdy byli młodsi - nie mieli dobrych relacji ze swoimi dziećmi czy wnukami. - Słyszę od opiekunów, że mama nie była dobrą mamą, ale czują, że teraz mimo wszystko mają obowiązek się nią zająć. I to robią. Opiekują się sami, zabierają do domów, czasami wynajmują opiekunkę. Tak też bywa, że mimo trudnych relacji z rodzicem w dzieciństwie czy w wieku nastoletnim, mimo doświadczenia od niego jakiejś krzywdy, dorosłe dzieci biorą odpowiedzialność za rodzica. I to jest piękne, i wzruszające - mówi gościni TOK FM.
Jak dodaje, coraz częściej zdarza się, że seniorem nie chce się zająć syn czy córka, ale pojawia się wnuk albo wnuczka. - Rozmawiają z babcią czy dziadkiem, zmieniają pampersa, myją ich. Mamy naprawdę fajne młode pokolenie - chcą pomóc, coś zrobić, włączyć się w opiekę i to jest świetne, tak uważam. Spotykam takie osoby u nas na oddziale, dla których opieka jest czymś naturalnym, nie czują się żadnymi bohaterami - mówi geriatra.
- Już w szpitalu widać, jak rodzina podchodzi do pacjenta - mówią nam lekarze. - Trafiają do nas chorzy bez piżamy, bez środków czystości, tak naprawdę z niczym. Gdy chcemy nauczyć bliskich opieki nad chorym, najczęściej nie widać takiej chęci. Łatwiej zawołać pielęgniarkę czy kogoś innego z oddziału, by np. zmienił pieluchę. To przykre, ale tak bywa - tłumaczy dr Naja-Wiśniewska.
Gościni TOK FM zwraca też uwagę na coś jeszcze. Od kilku lat obowiązuje w Polsce tzw. świadczenie wspierające. Jego wysokość zależy od tego, ile punktów dostanie dana osoba na komisji, która ocenia skalę jej samodzielności. Jeśli liczba punktów jest zbliżona do stu (maksymalna), wtedy świadczenie może wynieść ponad 4 tysiące zł. - Gdy pacjent leży w szpitalu, świadczenie cały czas jest wypłacane. Ale jak trafia do ZOL-u (zakład opiekuńczo-leczniczy), wypłata jest wstrzymywana. Zauważam taki trend w rozmowach z rodzinami, że nie chcą przekazywać tam seniora pod opiekę, by nie stracić świadczenia. Chcą natomiast, by jak najdłużej leżał w szpitalu - opowiada pani doktor.
Geriatra z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie podkreśla, że jest także część rodzin, które za wszelką cenę chcą zająć się mamą czy babcią. - Był na przykład syn, który prowadzi gospodarstwo rolne, ma bardzo dużo pracy, ale potrafił się zaopiekować mamą, niejako postawił ją na nogi. Albo taka trójka rodzeństwa, gdzie wszyscy pracują, ale postanowili wynająć opiekunki i w ten sposób zorganizować opiekę nad osobą starszą. Ja zawsze mówię, że to zależy od podejścia, od empatii, od zasobów. Nigdy nikogo nie oceniam. Wiem, w jakim pędzie dzisiaj żyjemy, wiem też, że opieka nad osobą np. z otępieniem nie jest łatwa. Ale przyznaję też, że czasami słowa, które słyszę od rodzin - bolą i smucą - dodaje nasza rozmówczyni.
Społeczeństwo się starzeje - miejsc dla seniorów przybywa
Na Lubelszczyźnie są szpitale, które mają oddziały geriatryczne, ale powstaje też coraz więcej zakładów opiekuńczo-leczniczych. Do tej pory było ich kilkanaście - teraz, dzięki pieniądzom z Krajowego Planu Odbudowy, ma powstać dziesięć kolejnych. - Potrzeby są coraz większe - przyznaje dyrektor Wydziału Zdrowia w Urzędzie Wojewódzkzim w Lublinie, Agnieszka Kowalska-Głowiak.
Jak dodaje, od 25 kwietnia weszły w życie nowe standardy dotyczące opieki w ZOL-ach. Większy nacisk położono w nich m.in. na godność pacjenta, w tym na leczenie bólu, czy tworzenie planów leczenia danego seniora w dłuższej perspektywie. By nie było tak, że pacjent tylko leży. Chodzi o to, by oprócz leczenia zapewnić mu rehabilitację, fizjoterapię czy terapię zajęciową.
źródło: TOK FM