,
Obserwuj
Świat

Polski ambasador zaatakowany w Rosji. "Społeczni aktywiści" chcieli go pobić

Marta Szumna-Mitek, PAP
2 min. czytania
20.11.2025 11:33

Krzysztof Krajewski, ambasador Polski w Rosji, został zaatakowany przez "społecznych aktywistów" - jak poinformowała Wyborcza.pl - w niedzielę w Petersburgu. Interweniowała Służba Ochrony Państwa. Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował, że incydent ten jest "niedopuszczalny z punktu widzenia prawa międzynarodowego".

Ambasador Krzysztof Krajewski
Ambasador Krzysztof Krajewski
fot. Gov.pl
  • Polski ambasador Krzysztof Krajewski został zaatakowany przez agresywną grupę w Petersburgu podczas spotkania z Polonią;
  • Służba Ochrony Państwa zapobiegła pobiciu ambasadora;
  • Wicepremier Kosiniak-Kamysz podkreślił konieczność przestrzegania prawa międzynarodowego w ochronie dyplomatów.

O napaści na polskiego ambasadora w Petersburgu donosi portal Wyborcza.pl. Wiadomość o incydencie przekazało anonimowe źródło w MSZ. "Tylko interwencja ochrony zapobiegła pobiciu ambasadora" - miała powiedzieć osoba zaznajomiona z sytuacją. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził, że Krzysztof Krajewski, ambasador Polski w Rosji, został zaatakowany. - To była agresywna grupa z transparentami, od napaści słownej chcieli przejść do napaści fizycznej, ale zostali powstrzymani przez SOP - stwierdził Wewiór w rozmowie z "Wyborczą". I dodał, że chargé d’affaire Rosji w Polsce miał przyznać, iż tego typu sytuacje "nie powinny mieć miejsca".

Napaść na polskiego ambasadora w Petersburgu

Do zdarzenia doszło w niedzielę w Petersburgu, gdzie ambasador spotykał się z Polonią z okazji Święta Niepodległości. Około południa, w drodze na nabożeństwo, został otoczony przez manifestantów. Kilka osób próbowało uderzyć Krzysztofa Krajewskiego, co uniemożliwiła Służba Ochrony Państwa, która nieustannie towarzyszy ambasadorowi od momentu inwazji Rosji na Ukrainę. 

- Doszło do kolejnego wrogiego aktu wobec mnie i personelu placówki. W czasie, gdy przechodziłem główną ulicą, Newskim Prospektem, grupa tzw. aktywistów, dobrze zorganizowana i kierowana przez osoby spoza tej grupy, zaatakowała mnie słownie, wznosząc antypolskie i antyukraińskie okrzyki, i próbowała zaatakować fizycznie - relacjonował ambasador Krajewski w rozmowie z Polską Agencja Prasową.

Jak dodał, napaść została przeprowadzona z premedytacją, bo skoro przechodzącą ulicą osobę atakuje zorganizowana grupa z transparentami, nie może być mowy o żadnym przypadku. Poinformował także, że w związku z tym incydentem wysłał notę protestacyjną do władz Federacji Rosyjskiej.

Polski ambasador zaatakowany w Moskwie. "Będziemy się domagali przestrzegania prawa"

Wydarzenie jest szeroko komentowane w rosyjskich mediach, jednak - jak pisze "Wyborcza" - w tych relacjach demonstrantów nazywa się "społecznymi aktywistami" lub "zaniepokojonymi obywatelami", a podkreśla się agresywną reakcję ze strony SOP-u.

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz skomentował, że incydent ten jest "niedopuszczalny z punktu widzenia prawa międzynarodowego". - Ochrona akredytowanych przedstawicieli dyplomatycznych jest wpisana w postanowienia prawa międzynarodowego. Będziemy się domagali przestrzegania prawa międzynarodowego, zasad dyplomacji i ochrony polskich przedstawicieli dyplomatycznych - oświadczył minister obrony narodowej.

Źródło: "Gazeta Wyborcza", PAP