Jak skończy się pucz Prigożyna? "Putinowi nikt nie będzie wiwatował i nie będzie go bronił na ulicach"
Niezależny rosyjski portal Ważnyje istorii ocenił, że najemnicy z Grupy Wagnera mogą dotrzeć do Moskwy w sobotę około godz. 19 czasu lokalnego (godz. 18 w Polsce). Jak wynika z aktualnych informacji, wagnerowcy ok. 15 minęli miejscowość Jelec w obwodzie lipieckim, skąd przejazd do stolicy zajmuje około czterech godzin.
Sowietolog prof. Włodzimierz Marciniak, który komentował w TOK FM wydarzenia w Rosji, ocenił, że jest zbyt wcześnie, by mówić o wojnie domowej. - Bo nie widać, żeby ktoś stawiał Jewgienijowi Prigożynowi opór - podkreślił były ambasador Polski w Moskwie.
Rozmówca Przemysława Iwańczyka podkreśli, że Rosjanie okazują sympatię twórcy Grupy Wagnera i jego stronnikom. - Nie wyobrażam sobie, żeby jacyś ludzie wyszli demonstrować poparcie dla ministra Siergieja Szojgu. Jest dla mnie zagadką, kto będzie się Prigożynowi sprzeciwiał - stwierdził. Ekspert przyznał, że działania twórcy Grupy Wagnera to zaskoczenie. - Uważałem, że jest wmontowany w system i powiązany z nim tysiącem nici - mówił. Zwrócił uwagę na to, jak zachowali się inni prominentni członkowie kremlowskiej elity, którzy z reakcją na sytuację czekali do momentu wystąpienia Władimira Putina.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Dopiero potem z potępieniem Prigożyna wystąpili m.in. Walentina Matwijenko (szefowa Rady Federacji, izby wyższej rosyjskiego parlamentu), Dmitrij Miedwiediew (były prezydent). On, który zawsze biegnie przed parowozem, tym razem dopiero po kilku godzinach się obudził ze snu. Rosyjska elita czeka, jak się karty ułożą. Potem podejmą decyzję - ocenił gość TOK FM.
Jak skończy się pucz Prigożyna?
Prof. Marciniak uważa, że w Rosji "do chaosu może nie dojść". - Wiele wskazuje, że mogą się dogadać. Zobaczymy, trudno jest prognozować tzw. czarnego łabędzia (zdarzenia o wielkim znaczeniu, którego eksperci nie byli w stanie przewidzieć - red.) - przyznał.
Jewgienija Prigożyna i Władimira Putina różni m.in. stosunek do wojny w Ukrainie. Twórca Grupy Wagnera, której członkowie walczą od dnia wybuchu wojny, mówi, że działania wojenne trzeba "zakończyć jak najszybciej". - Ale to by oznaczało tylko przerwanie działań zbrojnych na jakiś czas, żeby się Rosja wzmocniła, i znowu zaatakowała Ukrainę, lepiej do tego przygotowana. A Putin chce dociągnąć wojnę do takiej fazy, że siły ukraińskie będą tak zmęczone, że zgodzą się na jakiekolwiek ustępstwa. Innymi słowy, Putin chce dopełznąć, doczołgać się do rezultatu jego satysfakcjonującego. Co jest lepsze z naszego punktu widzenia? Prawdę powiedziawszy, jest trudno odpowiedzieć; to jest dość odległa perspektywa - ocenił były polski ambasador w Moskwie.
Rozmówca Przemysława Iwańczyka przywołał postać Włodzimierza Lenina. Jak mówił, nie chodzi tylko o to, że Prigożyn tak jak przywódca rewolucji jest łysy i jak Lenin nosi czapkę. - On odwołuje się do podobnej retoryki, częściowo antywojennej. Bo dużo mówi, że wojna jest bez sensu, źle dowodzona. Ale przede wszystkim odwołuje się do pojęcia sprawiedliwości społecznej, nawet swój pucz nazwał marszem sprawiedliwości. Co świadczy o tym, że jest on człowiekiem obdarzonym bardzo dużą intuicją społeczną, bo rzeczywiście czego jak czego, ale sprawiedliwości to w Rosji brakuje pod każdym względem - podkreślił ekspert. Między innymi dlatego - jak dodał - twórca Grupy Wagnera "na pewno cieszy się dużą sympatią społeczną". - Cały ten pucz - niezależnie od tego, jak się skończy - niewątpliwie przynosi ogromną popularność Prigożynowi. Lub komuś, kto w wypadku jego porażki spróbuje to powtórzyć. Doniesienia, które mówią, że na spotkanie prigożynowców wychodzą ludzie i wiwatują na ich cześć, to o czymś świadczy. Putinowi nikt nie będzie wiwatował i nie będzie go bronił na ulicach - podsumował Włodzimierz Marciniak.
'Wataha Putina'. Czy współpracownicy 'zagryzą' prezydenta Rosji? 'Nie wykluczam likwidacji'