,
Obserwuj
Świat

"Wagnerowcy cennym klejnotem państwa rosyjskiego". Ekspert o przyszłości Grupy Wagnera i bezpieczeństwie Polski

3 min. czytania
30.06.2023 12:12
Jewgienij Prigożyn i Grupa Wagnera będą bezpieczni, dopóki przydają się w Afryce i na Bliskim Wschodzie - uważa płk rez. dr Piotr Łukasiewicz. - Mimo że metodami zbójnickimi, realizowali oni tam politykę zagraniczną Rosji - argumentował gość TOK FM. Analityk Polityki Insight odpowiedział także na pytanie o bezpieczeństwo na polsko-białoruskiej granicy.
|
|
fot. AP

Po zakończeniu zainicjowanego przez szefa Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna buntu wojskowego ogłoszono, że część jego formacji najemniczej ma przenieść się na Białoruś. Szczegóły tych ustaleń nie są znane, a według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) szef najemników może wciąż prowadzić negocjacje z rosyjskimi władzami na temat swoich przyszłych losów.

Wiadomo też, że - jak podał we wtorek Reuters - FSB umorzyło sprawę karną przeciwko Grupie Wagnera, a członkowie grupy szykują się do przekazania ciężkiej broni rosyjskiemu ministerstwu obrony.

Jakie więc będą dalsze losy wagnerowców? Zdaniem płk. rez. dr. Piotra Łukasiewicza Grupa Wagnera 'przetrwa - pod tą lub inną nazwą'. Na jej korzyść przemawiają - jak wskazał ekspert w "Światopodglądzie" - zarówno sukcesy na ukraińskim froncie (zwłaszcza zdobycie Bachmutu), jak i zaangażowanie w wydobycie metali i kamieni szlachetnych w Afryce oraz na Bliskim Wschodzie.

- Wagnerowcy są cennym klejnotem państwa rosyjskiego. Rosja nie może sobie pozwolić na całkowite rozwiązanie Grupy Wagnera i zastąpienie jej tam jakimiś instytucjami państwowymi, ponieważ, mimo że metodami zbójnickimi, realizowali oni politykę zagraniczną Rosji - ocenił w TOK FM analityk Polityki Insight, wykładowca Collegium Civitas, były ambasador RP w Afganistanie oraz członek Konferencji Ambasadorów RP.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Z tego samego powodu przetrwa też sam założyciel i lider Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn. - On swoją osobą gwarantuje, że te kontrakty zagraniczne będą - przynajmniej przez jakiś czas - realizowane. Prigożyn posiada kontakty, znajomości i doświadczenie. Więc póki to nie zostanie uporządkowane - zgodnie z wolą Putina - to gwarantuje mu bardziej lub mniej wygodne życie na Białorusi - skomentował płk rez. dr Piotr Łukasiewicz w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

Grupa Wagnera na Białorusi. "Mogliby zostać użyci"

W środę wicepremier Jarosław Kaczyński ogłosił, że w związku z obecnością Grupy Wagnera na Białorusi została podjęta decyzja o wzmocnieniu naszej obrony na granicy wschodniej. "Polityka bezpieczeństwa jest z natury rzeczy nastawiona na najczarniejsze scenariusze i kierując się tą zasadą, musieliśmy tego rodzaju decyzje podjąć" - mówił Kaczyński.

Gość TOK FM choć - jak podkreślił - "nie bagatelizuje znaczenia Grupy Wagnera, nie jest zwolennikiem tezy, że bezpieczeństwo polskiej granicy nagle znacząco się pogorszyło". Jak przypomniał, żołnierze Jewgienija Prigożyna zostaną pozbawieni ciężkiego sprzętu. Jednak za ich sprawą na polsko-białoruskiej granicy mogłoby zrobić się gorąco z innego powodu. - Mogliby zostać użyci do jakichś prowokacji granicznych. Ale myślę, że do tej pory Łukaszenka już posiadał swoje wyspecjalizowane pododdziały służb specjalnych, które dokonywały takich prowokacji w przeszłości - przekonywał płk rez. dr Piotr Łukasiewicz.

Dlatego - jak ocenił analityk Polityki Insight - środowa reakcja rządu to "osobna dyskusja", w większym stopniu dotycząca polityki wewnętrznej, niż zewnętrznej Polski. - To dyskusja o roli, jaką element chronienia polskiej granicy lub tworzenia atmosfery grozy odgrywa w kampanii politycznej - stwierdził wojskowy w rozmowie w TOK FM.

Rosyjski generał Surowikin był tajnym członkiem VIP Grupy Wagnera. CNN ujawnia tajne dokumenty